Ostatnia kontrola graniczna podczas letniego wypadu. Rumun nie zwraca na nas
większej uwagi, ponieważ siedzi w budce i z kimś się głośno kłóci. Węgierka za
to skrupulatnie sprawdza zawartość bagażnika, czyli jak zawsze - Madziarów
chyba się degraduje, jak komuś nie zajrzą między torby z gaciami. Nieustannie
się zastanawiam, co tu można przemycać, skoro ceny w obu krajach są
praktycznie takie same? Odprawa idzie bardzo szybko, bo przed nami nie było
żadnego innego samochodu.
Na zielonej tablicy wypisano listę miejscowości z odległościami. Z tych
wymienionych to najdalej dojedziemy dziś do Orosházy.
Zmieniliśmy państwa, lecz historycznie nadal jesteśmy w Kriszanie (po
węgiersku nazywa się ona Körösvidék), zatem zdarzają się osady z
nazwami w trzech językach. Najbliższe miasto Battonya to również
rumuńska Bătania i serbska Батања.