Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rychleby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rychleby. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2025

Rychleby: Złoty Stok - Jawornik Wielki - Bílá Voda

Często człowiek zaczyna się mocno głowić, gdzie skoczyć na szybko w góry, aby nie powtarzać utartych tras i jeszcze zobaczyć coś nowego. I jeszcze żeby było względnie blisko! No to wymyśliłem: Rychleby/Góry Złote. Co prawda byłem w nich w styczniu, lecz wtedy kręciliśmy się nad Jeseníkiem, a teraz wybrałem dokładnie przeciwne: północno-zachodnią część pasma i to głównie po polskiej stronie.

Po godzinie dziesiątej dojeżdżam do Złotego Stoku (Reichenstein). Liczyłem, że zaparkuję gdzieś w pobliżu wapienników, ale wszędzie prywatny teren, więc jestem zmuszony podjechać w górę aż na plac Mickiewicza. Tam, wśród historycznej zabudowy, jest kawałek powierzchni na zostawienie auta. Po sąsiedzku działał kiedyś lokal "Alaska" i podejrzewam, że mimo nazwy bywało tam gorąco.



Ale wróćmy do poważnych spraw: moim głównym celem będzie Jawornik Wielki, bo tak się złożyło, że jeszcze na nim nie byłem. Co prawda opinie o tym, czy warto na niego leźć, są rozbieżne, lecz uznałem, że będzie to dobra okazja, aby je zweryfikować. No i właściwie cały dzień to będzie wędrówka po szlakach, które mnie jeszcze nie widziały, co w Sudetach wcale nie jest takie łatwe.
Na Jawornik pójdę jednak trochę okrężnie. Najpierw jednak muszę zejść w dół wzdłuż drogi krajowej, a to oznacza, że przy powrocie będę musiał się tędy wdrapać...


niedziela, 16 lutego 2025

Poszukiwanie zimy w Rychlebach: Lázně Jeseník - Lipová-lázně

Pierwszy wyjazd górski w 2025 roku zaczął się optymistycznie: przed Prudnikiem mamy słoneczko, mgiełki i zimową aurę. Aż chce się wyjść z auta i robić zdjęcia!



Niestety, wkrótce potem wszystko zakrywają chmury. W Jeseníku słońca całkowicie brak, ale za to śniegu więcej, więc coś za coś. Przed wyprawą uderzam do knajpki na powitalną IPĘ, czyli dokładnie tak samo jak w ostatni wypad 2024 roku, tylko tym razem nie sam, a z Bastkiem.


Zakładamy plecaki. Przechodzimy przez rynek i przez linię kolejową w kierunku Głuchołaz (funkcjonowała komunikacja zastępcza). To było miesiąc temu; kilka dni po naszej wizycie śnieg stopniał i wrócił na jesenickie ulice dopiero teraz.



wtorek, 10 stycznia 2023

Górskie pożegnanie 2022 roku: Biskupská kupa i Borůvková hora

Najbliżej położone mojego miejsca zamieszkania pasmo górskie to Góry Opawskie. Mimo to aż do końca grudnia wydawało się, że będzie to "rok bez Kopy Biskupiej"! Po prostu nie miałem czasu jej odwiedzić, a nie jest ona aż tak atrakcyjna, żeby z niej powodu rezygnować z innych wyjazdów. W końcu jednak trzy dni przed sylwestrem udaje się ją zdobyć!
 

Tym razem ruszamy w trójkę. Oprócz mnie Bastek, który zna Kopę jak swoją dziurawą kieszeń, oraz Gosia, która również ma doskonale spenetrowaną okolicę, lecz nigdy nie wchodziła na szczyt od czeskiej strony.
W Zlatych Horach jesteśmy na tyle wcześnie, że obie knajpy przy głównej drodze są zamknięte! Idziemy zatem na zakupy do sklepu, a potem z reklamówką udajemy się na cmentarz, podziwiając architekturę.
 


czwartek, 17 lutego 2022

Česká Ves - Lázně Jeseník. Źródełka i pomniki

Najbardziej wschodnia część Rychlebów (Gór Złotych) to górski cypel otoczony dolinami, zamykający się w przybliżeniu w trójkącie Jeseník - Velké Kunětice - Žulová. Tym razem postanowiłem zaliczyć szlaki na odcinku Česká Ves - Lázně Jeseník, równolegle do linii kolejowej. Teoretycznie krótka to trasa, w praktyce ścieżki sporo kręcą, kluczą i w ogóle bywa tam ciekawie.

Wyjazd ten podchodzi pod kategorię "miało go nie być". Prognozy pogody od początku 2022 roku nie zachwycały i rzadko przekazywały jakieś dobre informacje. Tak też było w tym przypadku i dopiero siedząc wieczorem przed komputerem zobaczyłem, że kolejnego dnia pojawia się okno pogodowe. Szybka decyzja i w czwartek rano pędzimy w kierunku granicy. Na niebie rzeczywiście sporo niebieskich plam, ale w rejonach górskich kłębią się chmury... No to jak będzie?

Česká Ves (Böhmischdorf) wita nieśmiałym słońcem. Robimy szybkie zakupy i ruszamy na szlak.


Uzdrowisko Lázně Jeseník zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Pewnie gdybyśmy poszli drogą, to bylibyśmy tam raz-dwa.


piątek, 19 listopada 2021

Czeska, kolorowa jesień: z plecakiem przez Jesioniki i Rychleby

Zlaté Hory, czyli początek kolejnej górskiej przygody. Tym razem wymyśliłem, że ruszymy w czeskie Sudety z plecakiem i będziemy nocować wykorzystując małą infrastrukturę turystyczną.
 

Ale najpierw Cukmantl, w którym trzeba odpowiednio rozpocząć wyprawę. Na głównej ulicy tuż obok siebie działają dwie spelunki: Koruna oraz Pivní bar Lyra. Zawsze mam wątpliwości, który lokal wybrać - eh, żeby człowiek miał tylko takie problemy 😏. Wchodzimy do Koruny - podcienia, zapach lekko skisłego piwa, grupa dziadków rżnących w karty, ktoś czyta gazetę i komentuje doniesienia ze świata. Ot, piątkowy poranek w Republice Czeskiej. Zamawiamy tanie i lekkie smíchovské piwo. Przy okazji zdążyłem podpaść barmance, bo władowałem się do damskiego kibla, ale czy to moja wina, że męski nie był oznaczony? 😛


Zarzucamy plecaki, zamykamy samochód i ruszamy między ulice. Niektóre drzewa prezentują już dojrzałą formę kolorystyczną.



niedziela, 14 listopada 2021

W Rychlebach jest prawie tak samo jak w Masywie Śnieżnika (Paprsek i Větrov)

Siedziałem sobie nad internetową mapą i zastanawiałem się, gdzie skoczyć do Czechów na jakąś sudecką jednodniówkę. W pewnym momencie przykuła moją uwagę konstrukcja w Rychlebach (Górach Złotych) - ni to wieża zamkowa, ni to twierdza... I jakaś taka znajoma, choć nowa! Tam pojedziemy!


Docieramy z Bastkiem na przełęcz Ramzovską (Ramzovské sedlo, Ramsauer Sattel). Jest późnowrześniowa niedziela i niezła pogoda, więc walą tu zmotoryzowane tłumy z co najmniej dwóch krajów. Na szczęście na parkingu zachowało się trochę wolnych miejsc - ważne, aby się nie pomylić i wjechać na ten bezpłatny, bliżej ośrodka narciarskiego.
 
 

piątek, 11 grudnia 2020

Góry Złote: Lądek-Zdrój, Trojak, Karpiak, Karpno i lesní bar

Nie ma takiego miasta - Lądyn. Jest Lądek, Lądek-Zdrój.
 
Tę oczywistą oczywistość znamy już od czterdziestu lat. Przyznaję jednak ze wstydem, że do tej pory nie udało mi się zatrzymać w Lądku na dłużej, zawsze tylko przez niego przejeżdżałem. W pierwszą listopadową sobotę postanowiłem to zmienić, wybrałem się w Góry Złote (Rychleby) i na ziemię kłodzką razem z tatą. On jest bardziej zaznajomiony z okolicą, bowiem latem startował w niej w górskich zawodach biegowych.

Dodatkowym impulsem do wyjazdu była zapowiedź pięknej pogody. Początkowo wyglądało to na ponury żart, gdyż po przekroczeniu granicy czeskiej widok mieliśmy taki:


Na szczęście za Javorníkiem zaczyna się przejaśniać i po kilku kilometrach chmury zostają za nami. Zatrzymujemy się na chwilę w lesie przy wapienniku z 1833 roku.

Szybko robi się pięknie! Tu spoglądamy w dolinę Javornického potoku (Jauernigbach).

piątek, 15 maja 2020

Czernica w Górach Bialskich. I to co po drodze.

Po dwóch tygodniach znowu nas wywiało na ziemię kłodzką. Tym razem celem były Góry Bialskie, czyli południowa część Gór Złotych (Rychlebów). A przynajmniej tak je klasyfikują autorzy wszystkich najważniejszych podziałów fizycznogeograficznych z Jerzym Kondrackim na czele. Jest jednak pewna grupa "ekspertów" (głównie związanych ze zdobywaniem odznaki Korony Gór Polski), która wydzieliła je jako osobne pasmo. Na podstawie jakich przesłanek? Nie wiadomo. Ponieważ również dla czeskich geografów samodzielne Góry Bialskie nie istnieją, zatem mamy tutaj do czynienia z unikalną sytuacją, że ta jednostka geograficzna kończy się równo na granicy państwowej. Rzadki ewenement 😛!


W drodze na miejsce nastąpił smutny moment, ale musiałem to zobaczyć: zaglądamy do wioski Kamienica obok Paczkowa, która do wojen śląskich stanowiła jedną miejscowość z Bilą Vodą. Po wejściu Polski do strefy Schengen znowu tworzyły jeden organizm, a teraz... nie podjechałem nawet na odległość 100 metrów, a z namiotu już wyskoczył żołnierz z długą bronią. Przechadzając się nerwowo z zapaloną cygaretą rzucał okiem w naszą stronę. Drogę przedzielono barierkami i czymś ciężkim, za żywopłotem zaparkowano ciężarówkę. Jeszcze jesienią przechadzałem się w tym miejscu tam i z powrotem, natomiast dzisiaj mamy powrót już nawet nie do komuny, ale wręcz do stanu wojennego! Zresztą strzały na granicach niedawno padały...


poniedziałek, 2 grudnia 2019

Borówkowa, Javorník i Bílá Voda w nieśmiałych kolorach jesieni.

W pewien październikowy piątek postanowiłem wykorzystać słoneczną pogodę i skoczyć na jeden dzień w Rycheby (Góry Złote). Zanim jednak wejdziemy na szlak, to zaglądamy do wioski Bílá Voda (Weißwasser). Ta niewielka miejscowość, najbardziej wysunięta na północ czeskiego Śląska, jest z trzech stron otoczona polskim terytorium.

Kilkaset metrów za granicą rośnie piękna aleja ze złotymi kolorami.


Na jej końcu znajduje się barokowy pałacyk myśliwski. Kiedyś należał m.in. do królowej holenderskiej Marianny Orańskiej, dziś mieści psychiatryk. Obok wejścia wywieszono czarne flagi - tego dnia w Pradze odbywał się pogrzeb Karla Gotta.


poniedziałek, 26 października 2015

Październikowe Rychleby

Październik w górach to często szansa na ładną pogodę, kolorowe drzewa i... niskie temperatury. Na początku miesiąca mieliśmy wszystko w czeskich Sudetach - jednego więcej, innego mniej.

Pierwszego października spotykam się na mieście z Andrzejem o godzinie 14-tej pod Biedronką... Pociąg przywiózł mnie na miejsce o kwadrans za wcześnie - z czymś takim jeszcze się nie spotkałem! To chyba dobry znak?? Ładujemy się do auta aby ominąć korki i z dwoma krótkimi przerwami jedziemy aż do Jesenika (Freiwaldau), gdzie zostawiamy samochód w miarę bezpiecznym miejscu niedaleko dworca kolejowego. 

Mamy jakieś pół godziny, więc na szybko szukamy jakiegoś lokalu - kierowcę bardzo suszy. Udaje nam się znaleźć świetną spelunkę, gdzie leją piwo z ośmiu kranów! Nie lubię tak pić z zegarkiem w ręku, ale co zrobić? 

Wracamy na dworzec i ładujemy się do zatłoczonego autokaru - linia kolejowa w kierunku Šumperka jest w remoncie. Pościskani jak zwierzęta na ubój docieramy do Horní Lipovej (Oberlindewiese); wychodząc niemal zabijam jakąś kobiecinę plecakiem ale w końcu zostajemy sami. 

Mimo, że jest dopiero po 17-tej, słońce już powoli schodzi za góry i czuć spadającą temperaturę...