Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Stołowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Stołowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2024

Broumovsko: kraina starych domów i kotów lemurów

Broumovsko to region w północno-wschodnich Czechach, którego głównym ośrodkiem jest miasto Broumov (Braunau). Różnie można określić jego zasięg. Najszerszy obszar zajmuje Obszar Chronionego Krajobrazu (CHKO) Broumovsko, gdyż ten sięga na zachodzie i południu aż za Hronov i Teplice nad Metují. Najczęściej jednak mówiąc o Broumovsku mamy na myśli miasto i jego najbliższą okolicę. Jego naturalną zachodnią granicą są Broumovské stěny (Braunauer Wände), a na prawie wszystkich pozostałych kierunkach granica państwowa (dziś z Polską, kiedyś z Prusami), która na tym odcinku nie zmieniła się od wieków.

Broumovsko aż do 1945 roku zamieszkałe było niemal wyłącznie przez Niemców. Region ten charakteryzowała częściowa izolacja od pozostałych ziem Królestwa Czech, związana z peryferyjnym położeniem oraz pasmami górskimi. Ponadto przez wiele stuleci dominujący wpływ na rozwój, gospodarkę i politykę miał zakon benedyktyński, który w XIII wieku otrzymał tę ziemię od króla. Zakonnicy, rezydujący do tej pory w Pradze, lokowali miasto, potem wybudowali pierwszy kościół, aż wreszcie klasztor, będący centrum życia religijnego aż do ubiegłego wieku. Ślady po zakonnikach są widoczne do dziś na każdym kroku, zwłaszcza w architekturze.


W tym wpisie zajmę się kilkoma wioskami Broumovska, położonymi na południe od miasta. Każda z nich nadaje się na większy lub mniejszy spacer.

Najwięcej miejsca poświęcę miejscowości Božanov (Barzdorf), głównie dlatego, iż tam nocowałem, więc i najwięcej się pokręciłem 😏. Jest wioską mocno odciętą od reszty: normalną szosą można dojechać jedynie od północy, od Martínkovic. Od zachodu otaczają ją góry, od południa graniczy z Radkowem, ale jedna droga przeznaczona jest jedynie dla rowerów, a druga to wąska nitka dla wolno toczących się osobówek. Z kolei na wschód prowadzi tylko szutrówka dla dwukołowców. Osadę założył w XIII wieku niejaki Berthold, stąd pierwotna nazwa brzmiała Berthelsdorf. Przez wiele stuleci była ona wioską służebną klasztoru, zajmująca się głównie pozyskiwaniem drewna z lasów.

Centrum stanowi skrzyżowanie, wokół którego rozlokowane są najważniejsze budynki: urząd gminy, kościół i restauracja.


niedziela, 28 kwietnia 2024

Broumovské stěny: Honské sedlo - Hvězda - Kovářova rokle

Broumovské stěny zawsze traktowałem jako alternatywę dla polskich Gór Stołowych. Zresztą nie tylko ja, takich opinii można spotkać całą masę. Bo są mniej zatłoczone, przynajmniej biorąc pod uwagę okolice Szczelińca. Bo są bezpłatne, w przeciwieństwie do najbardziej znanych skalnych miast po polskiej stronie. No i wreszcie można je zwiedzać wspomagając się komunikacją publiczną, która w polskiej części prawie nie istnieje, zwłaszcza w weekend. 


Przemierzając szlaki Broumovskich stěn zawsze dochodziłem maksymalnie do chaty Hvězda. Dalszych kilku kilometrów w kierunku północnym, mimo co najmniej jednej próby, nie udało mi się przejść. Jest to ponoć najmniej interesująca (co nie znaczy, że nieciekawa) część pasma i najrzadziej odwiedzana. Podjąłem decyzję, aby w kwietniowy weekend w końcu przemierzyć ten odcinek i w ten sposób mieć zaliczoną całą trasę głównym grzbietem z północy na południe (która prowadzi kolejno szlakami koloru niebieskiego, czerwonego i żółtego, a przez chwilę również zielonego).


środa, 6 kwietnia 2022

Góry Stołowe: Pasterka - Radków.

Wyglądam z rana przez okno i dziwię się, bo jest pochmurno. A przecież prognozy mówiły o kolejnym słonecznym dniu! No trudno, dzisiaj i tak wracam już do domu, więc jakoś specjalnie mi nie żal...


Podobnie jak wczorajszego poranka w schronisku PTTK Pasterka nie ma śladów życia innych osobników. Żadnych odgłosów, żadnych zapachów. Jedyny wyjątek to biało-szary kot, który odwiedził mnie wieczorem i teraz znów się zjawił z pożegnaniem 😏.


Wychodzę na zewnątrz i szybko zapinam wszystkie zamki, gdyż czuć przejmujący chłód. Przyglądam się pomnikowi "Serca pozostawionego w Pasterce" - chyba ktoś rzeczywiście wziął go za nagrobek i postawił znicz.


czwartek, 31 marca 2022

Broumovské stěny - wiosenna zima. A na deser Broumov.

Wstaję o siódmej, co jest dla mnie w górach porą bardzo wczesną. O tej godzinie nie ma szans na śniadanie w schronisku, więc wcinam coś z zapasów, ogarniam się i wyskakuję na zewnątrz. Słońce próbuje się przebijać nad pasem chmur tworzącym ścianę za Szczelińcami.


Panuje cisza i lekki mrozik. Przemykam przez pozbawioną ludzi Pasterkę (Passendorf) i niebieskim szlakiem maszeruję w kierunku granicy.



Przed lasem odwracam się w stronę Szczelińców i stwierdzam, że w sumie mogłem iść przez łąkę, zamiast dookoła.


niedziela, 27 marca 2022

Góry Stołowe od zachodu: Hronov - Pasterka.

Kudowa-Zdrój (Bad Kudowa) wita mnie pięknym słońcem, ale niską temperaturą i nieprzyjemnym wiatrem - czuć, że to jeszcze zima, a nie wiosna. Chodzę sobie wokół budynku dworca kolejowego i fotografuję, mijając się ze starszą kobietą, która wzięła na spacer swoją mamę i śpiewa "Jedzie pociąg z daleka"... Pyta się mnie, czy jestem z gazety.
- Niee - kręcę głową. - Uwieczniam tę barierkozę. Barierek tu więcej niż pasażerów!
- Ale może dzięki temu będzie bezpieczniej?
- Przecież kiedyś ich nie było, a ludzie nie wpadali masowo pod pociągi...
- Ach, kiedyś - uśmiecha się pani. - Teraz to wszystko musi być super bezpieczne!
I każdy wraca do swoich zajęć - ja robię zdjęcia, a one po raz kolejny okrążają stację.


Mając trochę wolnego czasu przyglądam się planowi Kudowej umieszczonemu w pustym budynku dworca. Ktoś uzupełnił opisy ważnych obiektów, aby ułatwić turystom życie.
 

Patrząc na mapę zawsze zadaję sobie pytanie, dlaczego nie ma połączenia kolejowego pomiędzy Kudową a Náchodem?! W linii prostej stacje w dwóch państwach dzielą cztery kilometry, a kiedyś była to jeszcze mniejsza odległość, gdyż pociągi dojeżdżały aż do przystanku Schlaney, czyli Słonego. Odcinek ten otwarto w 1906 roku, ale władze Niemiec i Austrii, a potem Czechosłowacji, przez całe dekady nie mogły się porozumieć w temacie budowy łącznika pomiędzy swoimi krajami. Nie wiadomo co było powodem, że akurat tutaj nie doszło do międzynarodowego połączenia, lecz prawdopodobnie największy problem stanowiły potencjalne koszty. Ostatecznie udało się to zrobić dopiero w ostatnich miesiącach II wojny światowej, kiedy to rękami jeńców i pracowników przymusowych położono kilka brakujących kilometrów torów, postawiono także prowizoryczny, drewniany most nad Metują. Z nowego połączenia skorzystano zaledwie kilkanaście razy - składy towarowe, pociąg pancerny, a także samotne lokomotywy - i w 1947 roku czechosłowackie wojsko rozebrało torowisko po swojej stronie. W tym samym czasie władze Polski zlikwidowały tory do Słonego i Kudowa-Zdrój stała się stacją końcową. Miłość pomiędzy komunistami z Czech i Polski była tak wielka, iż nie dopuszczała tu ruchu międzynarodowego.
Ślad po torach w kierunku Słonego jest nadal widoczny, ale żeby reaktywować ten odcinek, to chyba Niemcy musieliby wrócić na ziemię kłodzką.


piątek, 21 maja 2021

Góry Stołowe: Białe Skały, Skalne Grzyby, Radkowskie Skały i Fort Karola

Góry Stołowe są zawsze zdrowe - to moje motto pozostaje aktualne od pierwszej w nich wizyty. Po trzyletniej przerwie pora odwiedzić je ponownie. Ruszamy w poniedziałek. Aura jest tak samo słoneczna jak w niedzielę, a za to nie spotkamy tłumów ludzi. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Najbardziej oblegane miejsce, czyli Szczeliniec Wielki, odpuszczamy. Trasa pomiędzy skałami i tak pozostaje zamknięta, gdyż jest nadal zalodzona. Zamiast niego chcę zajrzeć do trzech innych grup skalnych.

Samochód zostawiamy na leśnym parkingu przy Lisiej Przełęczy (Fuchsenpass). Ledwo wyłączyłem silnik, a zaraz za nami zjawił się inny wóz, po nim następny i następny. Oho. Na szczęście pasażerowie z tamtych aut idą w innym kierunku niż my.

Skręcamy w prawo i wchodzimy na szlaki biegnące przez Białe Skały (Weisse Felsen). W nich będziemy mieli spokój: oprócz dwójki turystów z psem, spotkanych na samym początku, żaden inny człowiek się nie pojawi.

W skalnych zgrupowaniach jak to u nich: skały, skały, skały... Źle się je fotografuje, bo często ukryte są za drzewami, do tego przeszkadza duży kontrast pomiędzy jasnymi a ciemnymi przestrzeniami.

środa, 27 czerwca 2018

Góry Stołowe: Pasterka - Karłów - Sawanna - Kulin.

Niedzielny Stołowy poranek jest pochmurny. Dobrze, że nie wybrałem się na wschód słońca, bo chodził mi taki pomysł po głowie.

Kolejka do śniadania w DW "Szczelinka" długa prawie jak za komuny po mięso. Jestem pełen podziwu, że jedyna osoba za barem nie pomyliła zamówień, choć na swoje czekałem wyjątkowo długo...

Proponowano mi częściową podwózkę, ale postanowiłem całą założoną na dziś trasę przebyć piechotą 😊. W nagrodę po wyjściu wita mnie słońce, więc pierwsze kroki kieruję do kościoła św. Jana Chrzciciela. Liczyłem, że uda mi się zobaczyć wnętrze, ale akurat trwało niezapowiedziane nabożeństwo.


Wrzucam zdjęcie z piątku, kiedy zajrzałem przez kraty. Coś tu jest krzywe.


niedziela, 24 czerwca 2018

Broumovské stěny: Hvězda - Slavný - Machov - Pasterka.

Głównym daniem czerwcowego wypadu w Góry Stołowe są Broumovské stěny (niem. Falkengebirge, a także Braunauer Wände, Sterngebirge). Wybrałem ich środkowy odcinek od chaty Hvězda do rozdroża nad wsią Slavný. W tym drugim miejscu kończyłem półtora roku temu wędrówkę z Pasterki, natomiast szlaki za Hvězdą są mniej atrakcyjne niż wcześniejsze, a także trudniejsze do ogarnięcia dla kogoś bez samochodu.

W weekendy kursuje autobus z Machovskej Lhoty aż na parking pod chatę - idealny dla turystów! Siedząc w nim poczułem wstyd, bowiem wszyscy pozostali pasażerowie to mocno zaawansowani wiekowo emeryci oraz matka z dzieckiem. A między nimi ja - zdrowy i sprawny, wożę tyłek zamiast połykać kolejne kilometry z buta. Już nawet chciałem gdzieś wysiąść wcześniej, ale ostatecznie leń zwyciężył i podjechałem do miejsca docelowego 😏.

Kilkaset metrów przez las i wychodzę pod kaplicą Matki Boskiej Śnieżnej.


Wybudowali ją w 1733 roku benedyktyni z pobliskiego Broumova. Po reformach józefińskich popadła w ruinę i w XIX wieku musiano ją prawie postawić od nowa. Mur leży na rzucie pięcioramiennej gwiazdy, ale nazwa jest wcześniejsza niż świątynia - już od 17. stulecia stał tu krzyż z gwiazdą, będący punktem orientacyjnym dla ówczesnych turystów.


środa, 20 czerwca 2018

Góry Stołowe: Kudowa-Zdrój - Machov - Pasterka - Machov.

Po półtora roku postanowiłem wrócić w Góry Stołowe, w których zostało mi jeszcze "trochę" szlaków do przejścia, zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie.

W piątkowe południe docieram do Kudowej-Zdroju (Bad Kudowa, czes. Lázně Chudoba). Bez zwłoki ruszam w kierunku centrum, gdzie uskuteczniam zakupy. Główną ulicą maszeruję raźno na Park Zdrojowy, gdy nagle powietrze przeszywa przeraźliwe wycie syreny! Larmo jest tak duże, że ludzie kurczą się i zatykają uszy. Nalot, zamach, kryzys?? Pewnie ćwiczenia, bo po kilku minutach milknie, ale długo jeszcze słychać je w uszach...

Dzielnica parkowa Kudowy może cieszyć oko, widać, że o nią dbają.


Ciekawe co jest tym zagrożeniem? Może róże i ich kolce? Wpadną na nie biedne dzieci i zrobią sobie krzywdę.


sobota, 19 listopada 2016

Góry Stołowe są zawsze zdrowe! (cz. III: Božanovský Špičák - Koruna - huśtawka)

Trzeciego dnia w Górach Stołowych budzi nas lekka mgiełka, która chyba występuje dość często w Pasterce. Wygląda to bardzo klimatycznie!


Nasi współlokatorzy (ojciec z synem) pakują się i wracają do swojego samochodu zostawionego gdzieś daleko i jadą do domu. My nie musimy dokonać rytualnej wizyty na cmentarzu akurat w ten jeden konkretny dzień i możemy zostać dłużej :) Jeszcze na odchodnym zarażam turystę-ojca wizją wizyty w Ardspacko-Teplickich skałach ;)

Poranna jajecznica (uwielbiam jajecznice w górach!), ponownie jak wczoraj wrzucenie do plecaka najpotrzebniejszych klamotów i wychodzimy. Na górce widać słynny pomniczek "serca zostawionego w Pasterce". Może jakiś kardiolog?


W sumie się autorowi nie dziwię - naprawdę ta okolica ma swój czar i chce się do niej wracać, co w przypadku większości polskich schronisk wcale nie jest normą.

wtorek, 15 listopada 2016

Góry Stołowe są zawsze zdrowe! (cz. II: Szczeliniec - Pasterka - Błędne Skały - Machovska Lhota)

Nocleg na Szczelińcu był wyjątkowo ciepły, ba - wręcz upalny, bo w pokoju oprócz kaloryferów warczał elektryczny grzejnik. W efekcie temperatura oscylowała w okolicach sauny, co niezbyt pomaga w spokojnym śnie.

Rano siedząc w jadalni ujrzałem przez okno, że na dworze pojawia się trochę słońca. Pobiegłem szybko po aparat i w laćkach wyskoczyłem na dwór, budząc małą sensację u dwójki turystów ;). Ale trochę promieni jeszcze złapałem.




Widać, że nad Broumovskimi stěnami przewalają się chmurki, których błyskawicznie przybywało i przybywało, więc już po kilku minutach zrobiło się szaro.

środa, 9 listopada 2016

Góry Stołowe są zawsze zdrowe! (cz. I: Duszniki - Karłów - Szczeliniec)

Sudety były w planach od dawna, bo w tym roku byłem w nich tylko raz. Zastanawiałem się nad Górami Sowimi, potem myślałem o Suchych z dotarciem do Stołowych, aż w końcu stanęło na dokładniejszej penetracji samych Gór Stołowych.

Już na samym początku plany lekko torpeduje spóźniony IC, przez co ucieka nam pociąg osobowy. Musimy jechać następnym, a to oznacza, że na szlaku będziemy dopiero o 20.30. Wysyłam smsa do schroniska, iż zawitamy prawie w nocy.

Wysiadamy w Dusznikach-Zdroju. W tych rejonach nie ma zbyt wielu możliwości taniego noclegu... właściwie w dolinach nie znalazłem takiego w ogóle! Ale za niecałą godzinę drogi leży schronisko Pod Muflonem, więc jest to nie najgorsza opcja. 

Mkniemy przez wyludnione piątkowe centrum Dusznik, zaczynamy się wspinać do góry. Gdy kończy się zabudowa postanawiamy skrócić sobie trasę wybierając ścieżkę przez las, zamiast szlak omijający górkę. Nie wychodzi nam to na plus - ścieżka po jakimś czasie niknie, a przedzieranie się przez kolejne krzaczory i wąwozy nie przynosi rezultatów, w dodatku pojawia się złowroga mgła. Mamy do wyboru wrócić do szlaku albo użyć GPS-a... pada na nowoczesność i dzięki niej znajdujemy w końcu właściwą drogę.

Pod Muflon docieramy przed 22-gą. Światło się świeci, w środku czekają dwaj panowie z obsługi. Kurde, spodziewałem się większej frekwencji, w końcu jest piątek wieczór, a obiekt uchodzi za imprezowy! Nic z tego, to nie sezon, a we Wszystkich Świętych zazwyczaj ludzie okupują cmentarze, a nie góry!

Kupujemy po dwa piwka warzone specjalnie dla schroniska (na wystawie są atrapy z wodą, gdyż oryginały ponoć regularnie "turyści" opróżniali) i ładujemy się do pokoju. Jest zimno! W łóżku, w korytarzu i w kiblu. Dla nas nikt nie rozpali pieca i nie zahajcuje :(

W sobotni poranek dalej piździ, ale wtedy już to nie przeszkadza. Przez okno widzę nawet lekkie przebłyski słońca, jednak po wyjściu na zewnątrz pojawiają się chmury, zgodnie z prognozami pogody.


Muflon leży w Górach Bystrzyckich, więc dzięki noclegowi zahaczyliśmy i o to pasmo ;) 

Sam obiekt jest ładny architektonicznie, obsługa miła, tylko ta zimnica. Trzeba pamiętać na drugi raz o cieplejszym śpiworze.