poniedziałek, 31 stycznia 2022

Neapol - Muzeum Archeologiczne, Rione Sanità i Materdei.

W poprzednim wpisie opisywałem miejsca w Neapolu, po których najczęściej kręcą się turyści - starówkę oraz Castel Nouvo i Pałac Królewski. Teraz pora będzie trochę się oddalić, choć na początku niezbyt daleko.

Symboliczną północną granicą Centro Storico stanowi Via Foria - ruchliwa ulica, częściowo z przedzielonymi pasami ruchu, ozdobiona palmami i fontannami.
 

 
Na jej zachodnim krańcu (przy Piazza Museo Nazionale) znajduje się Museo archeologico nazionale di Napoli - Narodowe Muzeum Archeologiczne. Z neapolitańskich obiektów do zwiedzania na nie najbardziej ostrzyłem sobie zęby.
Sam budynek oczywiście też jest zabytkiem - wybudowali go pod koniec XVI wieku Hiszpanie jako koszary kawalerii. Później przebudowano go i umieszczono w nim uniwersytet, a pod koniec 18. stulecia zaczął po raz pierwszy pełnić role muzealne. W 1816 roku król Ferdynand I oficjalnie inaugurował "Królewskie Muzeum Burbonów", które po podbiciu południowych Włoch przejęło Państwo Włoskie.


poniedziałek, 24 stycznia 2022

Neapol - zabytki i zaułki.

Neapol (Napoli), podobnie jak wiele innych miejscowości południowych Włoch, założyli Grecy. W VIII wieku przed n.e. powstała kolonia o nazwie Parthenope, którą w kolejnym stuleciu odtworzono jako Neapolis. Po Grekach pozostały skromne pamiątki, m.in. fragmenty murów.



W czasach rzymskich miasto przyciągało poetów oraz bogaczy wznoszących luksusowe wille, odpoczywających w ciepłym klimacie. Było także centrum kultury hellenistycznej, organizowano tutaj własne igrzyska, będące konkurencją dla greckich. Na okolicznych ziemiach powstawały ogromne latyfundia, których właściciele często mieszkali w innych rejonach Italii, co niekorzystnie wpływało na rozwój gospodarki rolnej i taki stan utrzymywał się właściwie aż do XX wieku. Symboliczny koniec Cesarstwa stał się udziałem także Neapolu, ponieważ to właśnie tutaj zesłano ostatniego zachodniego cesarza - Romulusa Augustulusa - i tu zmarł.
Następne stulecia to częste zmiany panujących - Ostrogoci, Bizantyjczycy, niezależne Księstwo Neapolu, Normanowie, Hohenstaufowie, Andegawenowie, Aragończycy, Hiszpanie, wreszcie Burbonowie, za czasów których miasto stało się stolicą Królestwa Obojga Sycylii. W 1861 roku, po krótkiej wojnie (słynna "wyprawa tysiąca" Garibaldiego) i plebiscycie, południe stało się częścią zjednoczonych Włoch. Od tego momentu Neapol, zupełnie jak w czasach starożytnych, był marginalizowany przez bogatszą i bardziej uprzemysłowioną północ, a politycy traktowali go niemal jak kolonię i generalnie taka sytuacja ciągnie się aż do dzisiaj. Błędem byłoby jednak patrzenie na miasto tylko jak na ubogiego krewnego północy - historię ma imponującą, pracowało w nim wielu znanych artystów, to tu ruszył pierwszy pociąg na Półwyspie Apenińskim, a miejscowy uniwersytet uznawany jest za jeden z najstarszych we Włoszech, podobnie jak akademia wojskowa. Przez stulecia Neapol był jedną z włoskich stolic filozofii, kultury i nauki, w niektórych okresach był największym miastem na kontynencie, a aż do XIX wieku miał więcej mieszkańców niż Rzym, Turyn czy Mediolan. Słowem - Neapolitańczycy nie mają się czego wstydzić.
Stare Miasto wpisano na listę UNESCO jako największy tego typu teren w Europie. Liczba zabytków rzeczywiście jest ogromna i nie zmieniły tego nawet intensywne alianckie bombardowania w czasie ostatniej wojny, w których zginęło ponad dwadzieścia tysięcy osób (swoje bomby spuszczali także Niemcy).

wtorek, 18 stycznia 2022

Zobaczyć Neapol i przeżyć, czyli burdello, bum, bum.

Podobno prawdziwe Włochy zaczynają się na południe od Rzymu. Pora było wreszcie tę teorię zweryfikować - padło na Neapol. Polecieliśmy jednak do niego niejako przypadkowo. Planowałem wczesnojesienny wylot w jakieś ciepłe i słoneczne miejsce, więc rzeczywiście wybrałem południowe Włochy, ale początkowo miała to być Sycylia. Niestety, pod koniec sierpnia weszła ona w tzw. "pomarańczową strefę", co oznaczało obowiązek noszenia maseczek również na zewnątrz. Stwierdziłem, że nie mam zamiaru się katować w takich temperaturach i przyjrzałem się innym włoskim regionom - przyszło mi do głowy Bari, lecz ostatecznie zmieniłem ją na Kampanię, bo miała lepsze połączenia lotnicze i więcej oferowała do zwiedzania. A poza tym Neapol to marka sama w sobie..
 
Po raz pierwszy leciałem linią na R, po raz pierwszy w Boeingu i po raz pierwszy samolotem zarejestrowanym na Malcie (Malta Air jest wspólną spółką Ryanaira i rządu maltańskiego).


Każda podróż do celu to dla mnie przygoda, zwłaszcza samolotem. Wspominałem już jednak wielokrotnie, że nie lubię latać - a tak konkretnie to nie lubię startów oraz gwałtownych ruchów aeroplanu w powietrzu. Lądowania zazwyczaj przeżywam spokojniej (bo wiem, że wkrótce wysiądę z metalowej puszki), a gdy lot na dużej wysokości jest stabilny, to nawet udaje mi się zdrzemnąć. Tym razem - podobnie jak podczas poprzedniego wypadu samolotowego - zabrałem ze sobą cytrynówkę autorstwa mojej mamy. Pierwszą buteleczkę wypiłem między kontrolą bezpieczeństwa a odprawą. Oczywiście moich nerwów nie uspokoiła, ale za to zrobiło mi się ciepło i zachciało do kibelka. Kolejne dwie opróżniłem już w przestworzach i tym razem żołądek rozpalił się niczym lawa. Na szczęście nieprzyjemności związane ze startem skończyły się po kilku minutach i potem mogłem cieszyć się piękną pogodą oraz widokami przesuwającymi się w dole. Uwielbiam wtedy fotografować, choć zazwyczaj brudne szyby i nienaturalne kolory psują efekt.

Wkrótce po wzbiciu w niebo - Wisła i jej starorzecza.


Dwa duże sztuczne zbiorniki wodne: Jezioro Mucharskie i Jezioro Żywieckie.



piątek, 14 stycznia 2022

Zabytkowe świątynie (i nie tylko) na południe od Przemyśla.

Ten wpis będzie poświęcony interesującym obiektom - przeważnie sakralnym - położonym na południe od Przemyśla.

Wbrew zapowiedzi i tytułowi pierwszy z opisywanych egzemplarzy znajduje się jeszcze na terenie Przemyśla i powstał jako budowla na wskróś świecka - Fort nr 2 Nehrybka. Był fortem artyleryjskim z linii zewnętrznej twierdzy, w okresie międzywojennym go w większości zniwelowano.


Teren fortu służy obecnie jako cmentarz jeńców radzieckich i włoskich, ofiar Stalagu 327. Po ekshumacjach przeniesiono ciała w to miejsce dopiero kilka lat temu.
 

Na łące między fortem a ulicą obserwuję sprzęty rolnicze - na Górnym Śląsku mogę je zobaczyć raczej już tylko w skansenach, tu najwyraźniej nadal są używane.
 


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Górskie podsumowanie roku 2021!

Rok temu podsumowanie aktywności górskiej rozpocząłem nieco dramatyczną parafrazą wstępu do Ogniem i Mieczem. Tym razem już tak nie zrobię. Co prawda końca pandemii nadal nie widać, ale po prawie dwóch latach zamykania, otwierania, straszenia, grożenia człowiek się po prostu przyzwyczaił i nauczył sobie radzić w nienormalnych warunkach. Co prawda gdyby nie epidemia to rok 2021 wyglądałby zapewne trochę inaczej, ale niekoniecznie lepiej, bo tak naprawdę nie mam za bardzo na co narzekać... No dobra, często narzekałem na pogodę 😏.

* Styczeń.
 
Wędrowanie zacząłem tak klasycznie, jak to chyba jest możliwe, bo od Beskidu Śląskiego. Zrobiliśmy sobie z tatą pętlę z Wisły Głębiec na Stożek i dalej przez Kubalonkę. Było zimowo, nawet pojawiło się trochę słońca, a schronisko okazało się otwarte, co wówczas należało do wyjątków.


Pod koniec miesiąca zrealizowałem pomysł, który od dawna chodził mi po głowie - przejście z Chatki pod Potrójną do Chatki na Lasku, a więc z Beskidu Małego w Beskid Makowski. W tym przypadku aura była mniej łaskawa, bo momentami waliło nam zmrożonym deszczem, a na drogach robiła się szklanka. Mimo tego bardzo fajny wypad po "starych śmieciach".


czwartek, 6 stycznia 2022

Węgierska prowincja i Túrkeve z kompleksem basenów.

Ostatnia kontrola graniczna podczas letniego wypadu. Rumun nie zwraca na nas większej uwagi, ponieważ siedzi w budce i z kimś się głośno kłóci. Węgierka za to skrupulatnie sprawdza zawartość bagażnika, czyli jak zawsze - Madziarów chyba się degraduje, jak komuś nie zajrzą między torby z gaciami. Nieustannie się zastanawiam, co tu można przemycać, skoro ceny w obu krajach są praktycznie takie same? Odprawa idzie bardzo szybko, bo przed nami nie było żadnego innego samochodu.

Na zielonej tablicy wypisano listę miejscowości z odległościami. Z tych wymienionych to najdalej dojedziemy dziś do Orosházy.


Zmieniliśmy państwa, lecz historycznie nadal jesteśmy w Kriszanie (po węgiersku nazywa się ona Körösvidék), zatem zdarzają się osady z nazwami w trzech językach. Najbliższe miasto Battonya to również rumuńska Bătania i serbska Батања.