Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół warowny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół warowny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2025

Siedmiogrodzkie kościoły warowne: Copșa Mare, Valchid, Bazna i Boian. Plus ormiańskie Dumbrăveni

Kontynuujemy zwiedzanie siedmiogrodzkich kościołów warownych, ale teraz będziemy się ograniczać do oglądania z zewnątrz. Kościół numer pięć leży kilka kilometrów od Biertanu w wiosce Copșa Mare (węg. Nagykapus, niem. Groß-Kopisch). Cała miejscowość jest rozkopana, chyba kładą kanalizację.


Tradycyjnie większość domów liczy sobie co najmniej wiek i cieszą oczy różnymi kolorami. Z boku przycupnął traktor produkcji rodzimej (UTB - Uzina Tractorul Brașov).



Kościół ukryty jest za murem obronnym, częściowo przebudowanym na budynki gospodarcze. Powstał na początku XIV wieku, dwa stulecia później przekształcono go w twierdzę. Kiedyś obwarowania posiadały jeszcze dwie wieże, lecz zburzono je w czasach austro-węgierskich.


piątek, 22 sierpnia 2025

Siedmiogrodzkie kościoły warowne: Moșna, Alma Vii, Richiș i Biertan

Przejazd do Siedmiogrodu miał być szybki i przyjemny, ale moja ulubiona rumuńska kraina postanowiła trochę się przed nami bronić. Najpierw, ledwie po kilku kilometrach od wjazdu na autostradę, zobaczyliśmy stojący na pasie awaryjnym radiowóz, a potem sznur ciężarówek. Wkrótce staliśmy w gigantycznym korku, przez godzinę przejechaliśmy trzy kilometry. Wypadek? Nie, drogowcy postanowili z jakiegoś powodu zamknąć odcinek pomiędzy dwoma zjazdami i raczej nie było to decyzja spontaniczna, bowiem ruchem kierowała grupa ludzi w kamizelkach. Odbiłem w boczne drogi, razem ze sznurami tirów pędziliśmy wzdłuż doliny Maruszy (Mureș). Przynajmniej nie trzeba było zwalniać w obszarze zabudowanym, bo nikt tego nie robił. Straciliśmy w ten sposób co najmniej dwie godziny, a jedynym plusem było przypadkowe spotkanie z zabytkowym kościołem w wiosce Gurasada (węg. Guraszáda, niem. Zaadt). Kamienna cerkiew o nietypowej bryle pochodzi częściowo z XIII wieku.


Wjeżdżając z powrotem na autobanę odzyskaliśmy właściwe tempo, lecz zdałem sobie sprawę, że możemy już nie dać rady zjeść obiadu w "normalnym" lokalu, więc posililiśmy się na stacji benzynowej. Mieli całkiem niezłe zupy, poszła ciorbă de burtă (flaczki) i ciorbă de perişoare (z klopsikami).
Powietrze na zewnątrz tak się rozgrzało, że zbiornik z gazem nieustannie chłodzono wodą.


Na skrzyżowaniu autostrad znowu zamknięty odcinek i znowu objazd. Potem na zwykłej drodze częste spowolnienia, brakowało drogowskazów, lecz w końcu docieramy do serca Siedmiogrodu. Co prawda plany popołudniowego zwiedzania trzeba było odłożyć, ale cieszył wieczorny przejazd doliną rzeki Târnava Mică. Przez chwilę ścigam się z rozklekotanym pociągiem i obserwuję pasące się bydło.



piątek, 14 stycznia 2022

Zabytkowe świątynie (i nie tylko) na południe od Przemyśla.

Ten wpis będzie poświęcony interesującym obiektom - przeważnie sakralnym - położonym na południe od Przemyśla.

Wbrew zapowiedzi i tytułowi pierwszy z opisywanych egzemplarzy znajduje się jeszcze na terenie Przemyśla i powstał jako budowla na wskróś świecka - Fort nr 2 Nehrybka. Był fortem artyleryjskim z linii zewnętrznej twierdzy, w okresie międzywojennym go w większości zniwelowano.


Teren fortu służy obecnie jako cmentarz jeńców radzieckich i włoskich, ofiar Stalagu 327. Po ekshumacjach przeniesiono ciała w to miejsce dopiero kilka lat temu.
 

Na łące między fortem a ulicą obserwuję sprzęty rolnicze - na Górnym Śląsku mogę je zobaczyć raczej już tylko w skansenach, tu najwyraźniej nadal są używane.
 


środa, 3 listopada 2021

Siedmiogród - kraj kościołów obronnych, kolorowych domów i zmiennej pogody.

Transylwania wielu kojarzy się z Drakulą, innym z Karpatami, a dla mnie to przede wszystkim kraina kościołów warownych. I, w mniejszym stopniu, zamków chłopskich. W ogóle Siedmiogród to ziemia z wielką reprezentacją zabytków średniowiecznych niewiele przekształconych w kolejnych epokach.
 
Zanim jednak zaczniemy podziwianie obiektów sprzed kilku wieków, to najpierw trafiam na wznoszącego się ku niebu Miga-21. Znalazłem się tu zupełnie przypadkowo, gdyż wyjeżdżając z Turdy... pomyliłem autostrady 😛. Samolot stanowi pomnik poświęcony zmarłym lotnikom służącym w pobliskiej bazie.


Wracam na autobanę i po kilkunastu kilometrach już jadę we właściwym kierunku.

A wracając do tematu przewodniego - kościoły warowne, a szerzej świątynie warowne, znane są z wielu krajów Europy. Znajdziemy je m.in. we Francji, Niemczech, na Śląsku, w Polsce, czy wreszcie na dawnych polskich Kresach. Nigdzie jednak nie występują w takiej ilości jak w Siedmiogrodzie - szacuje się, iż zobaczymy w nim około sto pięćdziesiąt takich obiektów, czyli mniej więcej połowę z pierwotnej liczby. Wznoszone je w okresie średniowiecza (od XIII do XVI wieku) przeważnie w miejscowościach zamieszkałych przez ludność niemiecką (określaną zbiorczo jako Sasi siedmiogrodcy, chociaż niekoniecznie Sasami rzeczywiście byli). Znacznie rzadziej budowali je Szeklerzy, lud nadal nieodkrytego pochodzenia, dzisiaj zazwyczaj deklarujący się jako Węgrzy. Madziarowie "właściwi" generalnie nie stawiali świątyń obronnych, stąd położenie takich kościołów odpowiada zasięgowi osadnictwa niemieckiego w późnym średniowieczu - a więc południowy i południowo-wschodni Siedmiogród. Bywa tak, że każda sąsiednia wioska ma własny kościół obronny!

Oczywiście jest rzeczą niemożliwą, aby w trakcie krótkiego pobytu zobaczyć wszystkie. Do tej pory obejrzałem ze dwadzieścia albo i więcej takich budynków w Siedmiogrodzie, ale w ciągu kilku wizyt. W tym roku patrząc na mapę zaznaczyłem kilka obiektów "koniecznie do odwiedzenia" oraz uznałem, że na pewno jakieś nieplanowane trafią się po drodze.

piątek, 27 października 2017

Siedmiogrodzkie kościoły warowne: Cisnădie, Cisnădioara i Orăștie

Na Wołoszczyźnie zwiedza się zabytkowe cerkwie, w Siedmiogrodzie to kościoły ewangelickie, zwłaszcza warowne, przyciągają turystów. Według pobieżnych szacunków jest około stu pięćdziesięciu miejscowości z takimi świątyniami. Kilka wpisano na listę UNESCO, większość zaś zapomniano i są rzadko odwiedzane. Zapewne można zorganizować cały wakacyjny wyjazd i skupić się tylko na takich obiektach, a i tak ciężko byłoby wszystkie obejrzeć.

Rok temu zaliczyliśmy kilka w okolicach Sybina. W sierpniu 2017 po zjeździe z Karpat znowu znaleźliśmy się w tej części Transylwanii i skorzystaliśmy z okazji, aby dokonać małego uzupełnienia.

Cisnădie (Heltau, węg. Nagydisznód) leży kilka kilometrów na południe od najważniejszego miasta Sasów Siedmiogrodzkich. Chciałem tu zajrzeć już podczas ubiegłorocznego wyjazdu, ale na obwodnicy przegapiłem skręt i nie chciało mi się zawracać. Tym razem trafiamy bezbłędnie do samego centrum.


wtorek, 20 września 2016

Aurel Vlaicu i garść kościołów warownych

Aurel Vlaicu był rumuńskim pionierem lotnictwa. Urodził się w miejscowości Binținți (niem. Benzendorf, węg. Bencenc) w południowo-zachodnim Siedmiogrodzie. Pierwszy Rumun, który wzniósł się w powietrze na własnoręcznie skonstruowanym samolocie bez silnika, a jego siostra była prawdopodobnie pierwszą kobietą która odbyła lot. Zginął w 1913 roku podczas próby pierwszego przelotu nad Karpatami.

W okresie międzywojennym jego rodzinną wioskę nazwano... Aurel Vlaicu. To ona będzie naszym miejscem wypadowym po okolicy przez następnego dni.

Już na wjeździe wita model samolotu.


Aurel Vlaicu leży obok głównej rumuńskiej autostrady A1 i linii kolejowej Arad-Deva. W oddali Góry Fogaraskie.


Życie w miejscowości toczy się własnym, wolnym rytmem. Są trzy sklepiki, które służą jednocześnie jako spelunki i jedna knajpa z telewizorem. Miałem tam okazję obejrzeć mecz eliminacji Ligi Mistrzów, gdy Steaua Bukareszt przegrała u siebie 0-5. Czyli ciut lepiej niż Legia...

sobota, 17 września 2016

Siedmiogrodzkie zamki - Râșnov, Fogarasz i Câlnic

Zimny poranek na kempingu pod Râșnovem rychło zaczął się zmieniać w ciepły, słoneczny dzień - czyli tak jak niemal przez cały tydzień naszego wyjazdu. Nie wszędzie tak było; z rozmowy ze spotkanymi po sąsiedzku Polakami wynikało, że w ostatnich dniach w okolicy potrafiło mocno lać i występowały burze. Mieliśmy więc szczęście z pogodą.


Pierwotnym planem na niedzielę (przy okazji stuknęła połowa wyjazdu) miało być zwiedzanie Curtea de Argeș i przejazd Trasą Transfogaraską. Zajęłoby to jednak wiele godzin i istniała duża szansa, że znów noclegu będziemy szukać zmęczeni po ciemku; uznałem więc, że nie ma sensu się tak gonić i lepiej wprowadzić w życie plan awaryjny, krótszy, ale też atrakcyjny turystycznie. Transfogaraska nie zając, nie ucieknie...

Wyjeżdżając z doliny mieszczącej kemping mamy rozległe widoki na okoliczne góry: są wapienne Piatra Craiului...


...a bliżej Bucegi. To pasmo górskie udało mi się odwiedzić podczas pierwszej wizyty w Rumunii w 2009 roku.