czwartek, 25 marca 2021

Śląskie niedaleko: Brzeg (Brieg). Miasto, które miało Pomnik Hydraulika.

Brzeg (Brieg) to miasto ulokowane nad Odrą (na wysokim brzegu, po łacinie Alta Ripa). Znajdujące się w historycznych granicach Dolnego Śląska zawsze ciążyło do Wrocławia, choć administracyjnie położone jest w województwie opolskim. Pod względem turystycznym można w nim znaleźć kilka ciekawych zabytków odbudowanych po ostatniej wojnie.

Do najważniejszych należy zamek, dawna rezydencja Piastów śląskich z linii brzeskiej i brzesko-legnickiej. Wzniesiono go prawdopodobnie w XIII wieku, a trzy stulecia później przebudowano w stylu renesansowym, wzorując się na arkadach wawelskich, stąd pojawiające się określenie "Śląski Wawel". Niewiele później dodano monumentalną bramę wjazdową: nad portalem umieszczono 24 rzeźbione podobizny członków rodu od legendarnego Piasta, przez władców Polski, a na książętach z XVI wieku kończąc. Na balustradzie zachował się herb Rzeczpospolitej, natomiast nie ma już symboli Brandenburgii i Habsburgów.

Dolna część bramy, przypominająca antyczne łuki triumfalne, zwieńczona jest naturalnych rozmiarów rzeźbami fundatora Jerzego II i jego żony. Giermkowie trzymają tarcze z herbami rodowymi.

Podczas gdy w Polsce Piastowie już dawno wymarli, to na Śląsku ród nadal trwał. Ostatnim męskim przedstawicielem był Jerzy Wilhelm (Georg Wilhelm), który zmarł jako nastolatek w Brzegu w 1675 roku. Jego siostra, umierając w 1707 roku, zakończyła definitywnie historię dynastii.

Wnętrz zamkowych ani większości dziedzińca nie zobaczymy - podczas naszej wizyty zaczynała się koronawirusowa histeria i wszystko zamykano. Pozostaje zajrzeć przez kratę...

...i obejść obiekt na zewnątrz. Ceglana świątynia to dawny kościół kolegiacki, jedno z mauzoleów śląskich Piastów. Przylega do niej zupełnie niepasujący budynek hotelu, dobudówka z okresu międzywojennego i niedawno podwyższona, natomiast wieża pochodzi z pierwotnego zamku średniowiecznego.


Z parku można dostrzec najwyższe piętro arkadowych krużganków.


Na placu (właściwie skrzyżowaniu) obok zamku piździ jak w Kieleckiem, ale to tam znalazłem obiekt, który był głównym magnesem ciągnącym mnie do Brzegu - Pomnik Zwycięstwa, ewentualnie Pomnik Wdzięczności.

Stanął tu w 1973 roku. Upamiętnia żołnierzy radzieckich i polskich, na betonowych bryłach wypisano miejsca bitew (Westerplatte, Stalingrad, Monte Cassino, Warszawa, Lenino, Berlin) oraz walk partyzanckich. Od strony skweru, czyli prawdopodobnie od tej właściwej, gapią się na nas ludzkie głowy - podobno mają symbolizować ludność bijącą się z hitlerowcami.


Z tyłu znalazł się najbardziej frapujący element kompozycji, czyli sterta... rur. Skojarzenie jest jednoznaczne, wyrażone w potocznej nazwie Pomnika Hydraulika 😉.



W rzeczywistości owe rury to... piszczałki. Kiedyś "grywał" na nich wiatr, teraz są pordzewiałe i podobno żadnych dźwięków już nie wydają. Trzeba przyznać, że autor pomysł miał... niebanalny. Oczywiście pomnik od dawna był solą w oku różnych prawdziwych patriotów oraz samozwańczych obrońców estetyki (których poczucie smaku bywa dość wybiórcze), od kilku lat znalazł się także na celowniku IPN-u z powodu słynnej ustawy "dekomunizacyjnej". Wieszczono mu marny koniec już od pewnego czasu, aż wyrok w końcu zapadł w tym roku: likwidacja. Brzeski samorząd próbował jeszcze negocjować jego "przebranżowienie" i usunięcie odnośników historycznych, ale "jakiekolwiek modyfikacje istniejącego pomnika stanowiłyby obejście przepisów ustawy". To oczywiście bzdura, zdarzały się pomniki, które zmieniały ostatnio patronów przy akceptacji miejscowego IPN-u, bo wszystko tak naprawdę zależy od decyzji i (nie)dobrej woli regionalnego aparatczyka.

Pomnik w tej formie może się podobać lub nie. Mnie się podoba - lubię tę ginącą, brutalną formę, usuwaną z przyczyn politycznych. Zdecydowanie preferuję takie, niż współczesne pomnikowe dziadostwa, kiczowate i nudne jak flaki z olejem. Choćby z powodu rur brzeska wersja wyróżnia się na tle innych. Skoro już musi zniknąć, to powinna znaleźć się na terenie jakiegoś muzeum lub cmentarza wojennego, niech nasi potomkowie też będą mieli okazję ją zobaczyć, ocenić i nad nią podyskutować. Na to się jednak nie zanosi, podobnie jak większość ofiar ustawy "dekomunizacyjnej" zapewne w całości odejdzie w niebyt. W tytule wpisu napisałem zatem "miało", gdyż wkrótce będzie to prawda.

Koszt planowanej rozbiórki szacowany jest na prawie pół miliona złotych. Polska to przecież bogaty kraj.


Żegnamy się z Pomnikiem Hydraulika i odwracamy się do tyłu, w stronę starówki.
 
 
Wysokie wieże należą do kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego. Barokową świątynię wybudowano dla jezuitów, nie szczędzono środków na upiększenie wnętrz.



Brzeski rynek zdominował renesansowy ratusz zajmujący większość jego powierzchni. Niestety, akurat trwał remont, więc magistrat obłożono rusztowaniami.


W 1945 roku około 70% miejskiej zabudowy legło w gruzach. Najważniejsze zabytki odbudowano, ale wiele obiektów zniknęło na zawsze. Kamienice wokół rynku i na ulicach starówki to zarówno stare egzemplarze, jak i PRL-owskie klocki.





Czasem mamy mieszankę - z dawnego pałacu ocalał tylko portal wejściowy z kartuszem herbowym, a wokół niego powstało coś nowego.


A tutaj na ścianie kamienicy z XIX wieku fragmenty starszej, gotyckiej.

I kolejna ciekawostka - z całego rzędu przetrwał tylko jeden budynek oraz kawałek ściany sąsiedniego.


Niekiedy nie zostało nawet tyle - całe kwartały z powojenną zabudową, jedynie brukowane ulice przypominają, iż to Stare Miasto, a okolica kiedyś wyglądała zupełnie inaczej.


Niemiecki napis wyłania się spod odpadającego tynku.


Najważniejszą świątynią miasta jest gotycka bazylika - kościół św. Mikołaja - powstała na przełomie XIV i XV wieku. Po zwycięstwie reformacji stała się siedzibą parafii ewangelickiej i taką pozostała aż do końca czasów niemieckich. W 1945 kościół spłonął niemal całkowicie, odbudowę rozpoczęto dopiero po kilkunastu latach. 
 

Neogotyckie zwieńczenia wież pochodzą z XIX wieku.


Z kolei najstarszy obiekt sakralny miejscowości znajdziemy przy placu Koszarowym (dawniej Kasernenplatz). Kościół św. Piotra i Pawła poświęcono w 1338 roku i przez dwa stulecia należał do franciszkanów. Po nastaniu reformacji braciszkowie musieli go opuścić, budynek przejęło miasto i został on przebudowany na arsenał, tak więc jego religijna historia trwała niezbyt długo. W minionym stuleciu mieściła się w nim m.in. remiza strażacka, a także magazyn. Nie dbano o niego zupełnie, w czasie "powodzi tysiąclecia" w 1997 roku runęła wieża i część ścian.


Świątyni groziło nawet wyburzenie, gdyż niektóre mury zaczęły się przechylać. Ostatecznie zdecydowano się jej nie rozbierać, tylko przekazać kościołowi katolickiemu. Po co? Nie wiem. Pieniądze na remont dachu i tak pochodziły z funduszy ministerstwa, a nie z kieszeni arcybiskupa wrocławskiego.
Wieża wyrastała kiedyś w miejscu, które teraz przykryte czernią.
 

W sąsiedztwie kościoła od średniowiecza działał młyn. Widoczny na zdjęciu pochodzi z 1889 roku i był to pierwszy zakład uruchomiony w Brzegu po jego zdobyciu przez Armię Czerwoną.

 
 
Spółdzielnia Inwalidów "Zwycięstwo". Bojowa nazwa.
 
 
Jak w każdym większym śląskim mieście wśród mieszkańców byli też wyznawcy judaizmu. Pojawili się tu w XIV wieku, następnie ich wygnano - za co mogą podziękować świętemu Janu Kapistranowi, "biczowi na Hebrajczyków". Wrócili w 17. stuleciu, przenosząc się z Białej (Zülz). W 1799 roku wybudowali nową synagogę w stylu klasycystycznym. W czasie Nocy Kryształowej zdemolowano ją, a budynek przekształcono w mieszkania.


Zaglądam jeszcze raz na teren zielony za zamkiem - Park Nadodrzański powstał po rozebraniu murów miejskich. Jedyną fizyczną pozostałością po obwarowaniach jest Brama Odrzańska (Oderthor): późnorenesansowa z 1595 roku. W XIX wieku przesunięto ją o kilkaset metrów w obecne miejsce.

Na zwieńczeniu łacińska sentencja, przetłumaczona zabrzmi: SŁOWO PAŃSKIE TRWA NA WIEKI. Herb po lewej należał do księcia Joachima Fryderyka, po prawej do jego żony Anny Marii von Anhalt, a w środku symbol miejski - kotwica. W herbie Brzegu obecna była już w XIII wieku.

Jeśli się podejdzie nad Odrę, to widać, że ten brzeg jednak nie jest aż tak wysoki, jak go kiedyś opisywano 😏. Na zdjęciu główne koryto, z prawej strony kanał (to chyba Młynówka) i wspominany młyn.

Jak rzeka, to i most. Niemcy przerzucili nad Odrą nic innego jak Most Odrzański (Oderbrücke), solidny, metalowy. Przejścia frontu nie przetrwał. W jego miejscu pojawił się Most Piastowski, ale to też germańska konstrukcja, gdyż pierwotnie był to fragment Mostu Fordońskiego w... Bydgoszczy. Miał on aż trzynaście przęseł, które po wojnie zdemontowano i zastąpiono nowymi. Stare przęsła zostały wykorzystane w kilku innych miejscach w Polsce, w przypadku Brzegu użyto dwa z nich.


Po obejrzeniu centrum udajemy się do dwóch bardziej oddalonych lokalizacji, obu związanych z kultem religijnym i śmiercią. Na ulicy Ofiar Katynia (kiedyś Neuhausser Strasse) znajduje się cmentarz komunalny. Stoi na nim niewielki kościółek - dawna kaplica pogrzebowa Krzyża Świętego, od 1993 roku kościół garnizonowy Zmartwychwstania Pańskiego.

Na cmentarzu polskie groby mieszają się z niemieckimi.



Te drugie są zazwyczaj w stanie agonalnym. Zwłaszcza grobowce przy murze cmentarnym sprawiają przygnębiające wrażenie - rozsypujące się dachy, odpadające tynki, bohomazy, celowe skucia... W jednym z nich pochowano burmistrza. Nekropolia była zawsze katolicka, nawet w większości ewangelickim mieście.



Na grobie ojca upamiętniono również syna, poległego gdzieś w Rosji w 1916 roku.

W okresie międzywojennym na cmentarzu wzniesiono Pomnik Poległych (Unsern Bruder 1914-1918). On oczywiście został zniszczony, a w pewnym stopniu zastąpił go polski pomnik "Ku wiecznej pamięci, czci i chwale bohaterom poległym za Ojczyznę". Dołożona tabliczka informuje, iż pochowano tam dziewięciu nieznanych polskich żołnierzy wziętych do niewoli i rozstrzelanych przez hitlerowski Wehrmacht w początkach 1945 roku.

Nie udało mi się dokopać do wyjaśnienia okoliczności tego wydarzenia. Czy to byli żołnierze wzięci do niewoli we wrześniu 1939? W '45 tylko Armia Czerwona szturmowała Brzeg. Po kampanii wrześniowej Niemcy co prawda utworzyli w okolicy obóz jeniecki, ale został on potem przekształcony w obóz pracy, zdominowany przez Żydów, choć z kolei pod koniec wojny przebywali w nim głównie więźniowie z Warszawy. Czy zabici żołnierze pochodzili z tego obozu czy może znaleźli się w Brzegu przypadkiem? Czy też ktoś coś pomieszał, jak się często w takich sytuacjach zdarza? Na tylnej stronie pomnika jest napis, że jednak tych dziewięciu "poległych" ekshumowano po wojnie ze Skarbimierza (tam właśnie działał obóz pracy). Czyli jeńcy, czy może cywile? No i jeśli zmarli w obozie pracy, to raczej nie polegli...

Obok mogił "nieznanych" znajduje się kilka z imionami i nazwiskami: saperzy, zapewne ofiary wypadków przy rozminowywaniu.


Jak już pisałem - cmentarz leży w oddaleniu od starówki, a za sąsiedztwo miał m.in. fabrykę maszyn i stocznię Pzillasa (Brieger Maschinenfabrik und Schiffswerft Pzillas), po której pozostały budynki administracyjne i domek strażników. Za nią działała cukrownia, dziś oddział Zakładów Tłuszczowych "Kruszwica".




Na koniec zaglądam na ulicę Makarskiego. Opłotki miasta, zarówno obecnie, jak i w XIX wieku. Władze Brzegu zgodziły się w 1799 założyć tam nowy cmentarz żydowski. Wspominałem, że Żydzi byli obecni w mieście nad Odrą od średniowiecza, choć nigdy nie była to liczna grupa i zawsze wynosiła tylko kilka procent ogółu mieszkańców. Ostatni pochówek na kirkucie odbył się dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Nekropolia przetrwała Zagładę, zachowało się od 80 do 170 nagrobków (taki rozrzut znalazłem w źródłach, a samodzielnie nie liczyłem 😏).



Za płotem wyrósł kościół Miłosierdzia Bożego o charakterystycznej bryle nie wiadomo czego. Świątynię budowano długo - rozpoczęto prace w 1981, kamień węgielny wmurowano w 1993, a uroczyście konsekrowano w 2011. Plebanii doczekano się szybciej - otwarto ją w tym samym roku co kamień węgielny.


Przemykający chybcikiem wierni patrzą spode łba na obcego. Może limity są przekroczone, a pojawił się kapuś? Olewam ich i zaglądam na pobliską kwaterę. To część cmentarza komunalnego - kwatera jeńców czechosłowackich. Przynajmniej tak kiedyś się nazywała, bo współczesne tablice z uporem mówią o "cmentarzu jeńców czeskich". Rzeczywiście leżą tam sami Czesi, czy ktoś z urzędników nie rozróżniał Czechosłowacji od Czech?


Ten nieduży cmentarzyk to także pewna zagadka. III Rzesza oficjalnie z Czechosłowacją nie wojowała, więc skąd ci jeńcy? Owszem, aresztowano pewną ilość czeskich wojskowych, ale nie byli oni traktowani jako jeńcy. Może chodzi o Czechów i Słowaków walczących przy wojskach alianckich i wziętych do niewoli na zachodzie Europy? Tylko czemu więziono ich w Brzegu? Tak jak pisałem - istniał tu obóz pracy, ale niemal w całości obsadzony przez Żydów. Ponieważ na grobach pojawia się wyłącznie rok 1944 jako data śmierci, to przez chwilę podejrzewałem, że przewieziono tu powstańców słowackich, jednak na nowszym spisie są też inne lata, począwszy od 1942 roku. A może to nie byli żadni jeńcy tylko cywilni więźniowie? No i tylko Czesi, czy także Słowacy, o których dziś zapomniano?
Z dyskusji na forum brzeskim wynika, że ofiary były więzione w miejscowym więzieniu, ale rzeczywiście nie ma mowy o żadnych jeńcach, a cywilach.

----

Pisząc ten tekst przeżyłem deżawi. W Brzegu byłem prawie dokładnie rok temu, 22 marca. A gdy się włączy media, to wydaje się, iż absolutnie nic się nie zmieniło: zwiększa się ilość zakażonych, umiera coraz więcej ludzi, trzeba wprowadzać lockdown, trzymać za pysk gospodarkę, trzeba jeszcze trochę wytrzymać, musimy być odpowiedzialni i zamknąć się w piwnicy. Tylko lasy mają szanse tym razem ocaleć, kortom do gry w tenisa nie dano takiej szansy.

10 komentarzy:

  1. Czytając Twój wpis uświadomiłem sobie jak dawno byłem w Brzegu. Zdjęcia mam typu- tu żona, tu dzieci, nie nadaje się to na bloga absolutnie. Mimo, iż znam większość obiektów prezentowanych przez Ciebie to stwierdzam iż pora wybrać się tam w niedalekiej przyszłości. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyższy to zatem czas na powtórkę :) Pozdrawiam również.

      Usuń
  2. Fajna relacja. Można by jeszcze zajrzeć na ul. Stare Koszary, bo historia militarna tego miasta też jest ciekawa. Ciekawa też jest śluza (ale nie wpuszczają do zwiedzania), a z miejsc wstydliwych - ruina elektrowni (?) na Kępie Młyńskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj bardzo wnikliwym opis tego pięknego zabytkowego miasta. Pominięto jednak ważny obiekt- wielki dworzec kolejowy na linii Wrocław Opole - odnoga do Nysy ładnie odremontowany.
    Też jestem zdamia że Brzg od wieków ciązył do Wrocławia i powinien przynalezeć do Dolnego Śląska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, mogłem podjechać też pod dworzec. Jakoś mi umknął z pamięci, może dlatego, że dość często widuję go z okien pociągu ;)

      Usuń
  4. Szczerze się dziwię, że pomnikiem hydraulika jeszcze nie zainteresowali się złomiarze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za bardzo ryzykownie? W końcu to ścisłe centrum, pewnie jakieś kamery są... Albo pomnik się cieszył taką estymą nawet u złomiarzy ;)

      Usuń
    2. Estyma u złomiarzy... Jak to ładnie brzmi ;-)

      Usuń