Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Izerskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Izerskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2026

Kořenov

Kořenov to gmina wiejska położona na pograniczu Gór Izerskich i Karkonoszy. W obecnym kształcie jest dość młoda, bo powstała w 1960 roku z połączenia niezależnych do tamtej pory miejscowości: miasteczek Polubný (Polaun) Příchovice (Stefansruh) oraz wiosek Rejdice (Reiditz) i Jizerka (Klein Iser). Prawie każda z nich posiadała także przysiółki, zatem połączono w jedno kilkanaście osad. Nazwę nowej jednostki administracyjnej przyjęto od niewielkiego Kořenova (Wurzelsdorf), który do tej pory był częścią Polubnego. Powstała gmina rozległa, ale mocno rozproszona - w górskim terenie zabudowę oddzielają ciągnące się przez kilka kilometrów lasy, łąki i pola. 


W przeszłości na tym terenie działał przemysł szklarski, a także drzewny, wypalano węgiel. W XIX wieku, w związku ze wzrostem zainteresowania górami, uruchomiono nawet niewielkie uzdrowisko, które przetrwało pięć dekad. W kolejnym stuleciu, zwłaszcza po II wojnie światowej, turystyka stała się numerem jeden, zresztą chyba nie było innego wyjścia. Liczba mieszkańców spadła wielokrotnie, wiele domów zostało opuszczonych albo zmieniły się w letniskowe. Dominującą cechą krajobrazu stały się restauracje i pensjonaty. 


Z racji bliskości Izerów i Karkonoszy, a także lokalizacji tuż przy granicy z Polską i z popularnym Harrachovem, Kořenov jest często odwiedzany przez turystów, ale raczej na krótko. Ja również do niedawna tylko przez niego przejeżdżałem, ale w kwietniu udało nam się tam zanocować. Wybrałem osadę zwaną dawniej Tesařov (Schenkenhan), znajdującą się w centrum gminy i przy głównej drodze.


Kawałek nad domami znajduje się Tesařovská kaple (Bergkirche Schenkenhan) - moim zdaniem jeden z najładniejszych obiektów sakralnych w Sudetach! To ewangelicka kaplica z 1909 roku o prostej, lecz jakże wpadającej w oko bryle!


środa, 14 lutego 2024

Grudniowe Góry Izerskie (2): Orle - Jizerka - Mýtiny

Odcinek między Chatką Górzystów i schroniskiem Orle można przebyć w nieco ponad godzinę, mi zajmuje to trochę dłużej. Nie muszę się spieszyć, jeśli pora młoda, pogoda nienajgorsza, a okolica piękna. 



Przerwy w pokrywie śnieżnej są głównie tam, gdzie ciurkają małe potoczki spływające do Izery (Jizera, Iser)



Izera jest dopływem Łaby, a ta sunie aż do Morza Północnego. Jesteśmy więc na bardzo niewielkim skrawku Polski, który nie stanowi zlewiska Bałtyku (dokładnie to 0,3 procenta powierzchni RP 😏).


poniedziałek, 5 lutego 2024

Grudniowe Góry Izerskie (1): Świeradów - Stóg - Hala Izerska

W grudniu 2023 roku po dwudziestu siedmiu latach przerwy przywrócono połączenie kolejowe do Świeradowa - Zdroju. Uznałem, że to dobry pretekst aby odwiedzić Góry Izerskie: nie byłem tam kilka lat, a w samym Świeradowie to chyba kilkanaście... 

Jako termin wybrałem tydzień który kończył się Bożym Narodzeniem. W poniedziałkowy bardzo wczesny poranek wsiadam do pociągu Polregio. Konduktor z zachwytem ogląda mój bilet.
- Bardzo fajna trasa - mówi.
- Ale kosztowna - zwracam uwagę.
- Nie o to mi chodzi! Na Dolnym Śląsku sukcesywnie przywraca się połączenia, a u nas, w Opolu, to jest coraz gorzej. Tak się śmiali, gdy województwo dolnośląskie i śląskie zakładało własne spółki kolejowe, że będzie burdel, bałagan, a jak się skończyło? Sąsiedzi się rozwijają, opolskie się zwija! Nie myślą, nie planują przyszłościowo, remonty ciągną się miesiącami, coraz starszy tabor się sypie, szkoda gadać...
Nie zaprzeczyłem nie tylko przez grzeczność, a konduktor był tak zachwycony moją podróżą do Świeradowa, że zachodził do mnie pogadać jeszcze przez trzy przystanki 😏.

Pierwsza przesiadka we Wrocławiu, druga w Lubaniu (Lauban), gdzie trochę się kręcę po dworcu w oczekiwaniu na kolejny pociąg. Stacja nosi nazwę Lubań Śląski, choć aktualnie przez chwilę jesteśmy na Łużycach.


Podjeżdża skład nadciągający aż z Görlitz. Niewielki SA-135, ale na końcówkę podróży wystarczy, w środku siedzi kilkanaście osób. Mijamy reaktywowane przystanki, które wyglądają nieco surrealistyczne: po pierwsze witają nas pomarańczowe tablice, zamiast niebieskich - to malowanie Kolei Dolnośląskich, ale zupełnie mi nie pasuje. Po drugie - nowe perony ze wszystkich stron otoczono płotami z siatki! Nawet jak obok peronu znajduje się na tej samej wysokości trawnik, to musi on być oddzielony ogrodzeniem! Który znajomy projektantów zarobił na produkcji płotków? Po trzecie - w cieniu przystanków stoją rozpadające się ruiny infrastruktury. Budynki stacyjne i gospodarcze, wychodki - wszystko czeka na ostateczny koniec. One już nikogo nie interesują, liczą się tylko szyny.

Około jedenastej pociąg wtacza się do Świeradowa - Zdroju (Bad Flinsberg). Tutaj też wygląda to "ciekawie": dawny dworzec nie jest już dworcem, tylko centrum informacyjno - kulturalnym, a tor przed nim nie jest już torem, ale jedynie kilkunastometrową pamiątką, bowiem potem się urywa. W tej sytuacji nasz skład wjeżdża na peron drugi (czyli właściwie teraz pierwszy). Nadal trwają prace, pewnie trzeba przygotować grunt pod ogrodzenia z siatki!


niedziela, 8 kwietnia 2018

Mniejszość w Górach Izerskich

Skład Českých dráh dowozi nas do Jakuszyc (Jakobsthal). Jest to najwyżej położony przystanek kolejowy w Polsce, a nawet i na Śląsku, bowiem Ramzová leży około stu metrów niżej. Wychodzimy tylko my, cała reszta jedzie dalej w kierunku centrum Szklarskiej Poręby.


Jakuszyce uznawane są za zimową stolicę polskiego narciarstwa biegowego i faktycznie ktoś jeszcze tam sobie biega pętelki.