Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spisz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spisz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 czerwca 2019

Majówkowe kręcenie się po Spiszu i Galmusie.

Końcowy etap tegorocznej majówki okazał się wielce kombinowany: trochę pokręciliśmy się po zakamarkach Spiszu, ale zajrzeliśmy też w kolejne pasmo górskie.

Tak więc po kolei: najpierw spod gór Branisko autobus zawozi nas do Spiskiego Podgrodzia (Spišské Podhradie, niem. Kirchdorf, węg. Szepesváralja). Zamek Spiski (Spišský Hrad) - jeden z największych w Europie Środkowej - oglądamy zza okien.


W miasteczku mamy trochę czasu, ale musimy wybrać między zwiedzaniem a ciepłym obiadem. Pada na to drugie: stołujemy się w restauracji pełnej robotników, którzy przyszli na posiłek w przerwie w pracy. To charakterystyczna cecha nawyków żywieniowych Słowaków i Czechów.


Fajne oznaczenie "zebry" na ulicy 😏.


Czekając na następny autobus usiłuję się dowiedzieć z którego miejsca odjeżdża. Jedna babka wmawia mi, że właśnie przed chwilą odjechał i teraz nie będzie żadnego w interesującym nas kierunku. Oczywiście plecie bzdury, bo po kilku minutach zjawia się "nasza" maszyna. Kobieta jakby nigdy nic też wchodzi na jej pokład. Nie wiem co o tym myśleć...

piątek, 31 maja 2019

Bachureň i Branisko - przez szczyt Smrekovicy.

Poranek w paśmie Bachureň jest pochmurny, ale z każdą chwilą pojawia się coraz więcej słońca. Moje towarzystwo jeszcze śpi, kiedy wychodzę obejrzeć dokładnie nasze miejsce noclegowe.


Útulňa Chotárna pod Mindžovou została wybudowana w 2011 roku przez Klub Słowackich Turystów z pobliskich Hermanovic. Jest to jedna z fajniejszych chatek w jakich spałem. Po lewej widoczna wiata z kominkiem, choć z racji słabej drożności można ją określić jako wędzarnię 😏.

Zdjęcia ze środka: parter i piętro.



piątek, 7 września 2018

Z namiotem przez Spisz (4): Malá poľana - Osturňa - Łapszanka - Jurgów

Poniedziałek rano, wieża widokowa na Malej poľanie. Namiot elegancko rozłożony obok wejścia na obiekt. Upał od wczesnych godzin, podobnie jak w poprzednie dni.


Słońce pali tak niemiłosiernie, że Inez rezygnuje nawet z posiedzenia przy ognisku, zatem wędzę się sam 😏. To ostatni moment, aby usmażyć i zjeść kiełbasę zanim dostanie ona nóg i ucieknie w las 😛.


piątek, 31 sierpnia 2018

Z namiotem przez Spisz (3): Kacwin - Veľká Franková - Malá poľana. Zachód i wschód

Kacwin (słow. Kacvín, węg. Szentmindszent, niem. Katzwinkel) wywarł na mnie lepsze wrażenie niż Niedzica. W centrum sporo zabytkowej zabudowy i jakby więcej zieleni.

Kierowca z autostopu podrzucił nas pod kościół, gdzie akurat trwała msza.


Idziemy zatem zrobić zakupy, bo tutaj mimo niedzieli działa sklep. Następnie siadamy pod werandą drewnianego domku, który okazuje się lodziarnią. Po mszy wali do niej tłum ludzi wraz z grupą młodzieży pod opieką zakonnicy i zakonnika.
Jestem świadkiem wiekopomnej sceny:
Zakonnica, w grubych rajstopach na stopach, rzuca do swoich podopiecznych:
- Każdy może sobie coś wybrać za 4,5 złotego - lustruje dokładnie listę produktów. - O, jest kawa mrożona z lodem kręconym!
Zakonnik, bez rajstop na stopach:
- To mnie kręci!
Zakonnica:
- W takim razie niech każdy sobie coś wybierze za 5 złotych!
I co w tym wiekopomnego? Otóż to bardzo rzadki przypadek: polski Kościół coś funduje, a nie fundują Kościołowi 😛.

środa, 29 sierpnia 2018

Z namiotem przez Spisz (2): Dursztyn - Pieniny Spiskie - Niedzica

Poranek na Grandeusie jest upalny. Słońce szybko wygania nas z namiotu, z którego zresztą mamy takie widoki:



Znów najlepiej (choć przymglone) są Tatry Bielskie. Znajdujące się za nimi Jaworowy i Łomnicki częściowo zakrywają chmury. No i oczywiście można przyjrzeć się Rysom.



środa, 22 sierpnia 2018

Z namiotem przez Spisz (1): na Grandeus. Na zachód i wschód słońca!

Spisz odwiedzałem wielokrotnie, przy czym niemal zawsze była to jego słowacka część. Polskiego Spiszu* prawie nie znam, a jego pasm górskich już wcale! W sierpniu nadarzyła się okazja, aby to zmienić, więc chętnie z niej skorzystałem.

Autobusem docieramy do Bukowiny Tatrzańskiej. Na szczęście będziemy w niej tylko kilka minut, bo kawałek od przystanku znajduje się most nad Białką, stanowiącą granicę między Podhalem a Spiszem.



Dziś wiele osób już o tym nie wie, ale Spisz aż do końca I wojny światowej stanowił część Królestwa Węgier. Jego historia biegła inaczej niż sąsiedniej Małopolski, był to region z nieco inną kulturą, architekturą, gwarą zupełnie różną od podhalańskiej, z innymi strojami ludowymi. Ludność, w przeciwieństwie do terenów pod Tatrami, była wymieszana narodowościowo, choć na terenie należącym do Polski w mniejszym stopniu. Tymczasem współcześnie można odnieść wrażenie, że te różne krainy zlały się w jedno: reklamy informują ciągle o czymś "najlepszym na Podhalu", poleca się podhalańską kuchnię, a domy usiłują naśladować styl pseudo-zakopiański; nawet chyba niektórzy autochtoni uwierzyli, że są góralami tatrzańskimi... Przede wszystkim jednak nieustannie wmawia się, że to część Małopolski - nie, Spisz to nie Małopolska, podobnie jak nie jest nią np. Orawa, Mazowsze czy Śląsk! 

To zupełnie tak, jakby w Katowicach chwalono się, że sprzedają najsmaczniejszą pizzę w Zagłębiu Dąbrowskim, a osiedla budowano tak fajnie jak w Sosnowcu 😏.

niedziela, 14 maja 2017

Słowacko-czeskimi pociągami ze Spisza na Śląsk

Stacja kolejowa w Mníšku nad Hnilcom (Einsiedel an der Göllnitz, Szepesremete) została wybudowana w latach 30. XX wieku, kiedy to oddano do użytku miejscową linię kolejową do Margecan.


Przedtem pasażerów i towary transportowano prywatną linią Gölniczvölgyi vasuti társaság (Göllnitztalbahn), uruchomioną w 1884 roku. Była ona dość nietypowa, gdyż odcinek Margecany - Gelnica miał normalny rozstaw szyn, a następnie zmieniał się w wąskotorówkę kursującą aż do wioski Smolnícka Huta w Górach Wołowskich. To właśnie tu początkowo jeździła ciuchcia Katka, którą teraz można podziwiać w Kolejce Dziecięcej w Koszycach.

Po wybudowaniu nowej linii w okresie międzywojennym starą stopniowo wyłączano z ruchu, aż wreszcie w 1965 całkowicie zamknięto. Pamiątką po niej jest most z początku XX wieku nad Hnilcem - dziś służący pieszym.


czwartek, 11 maja 2017

Wielka Trójka w Górach Wołowskich. Odc. 3 - Kloptaň i Cyganeria

Poranek na polanie Trohánka jest ciepły i słoneczny. Nie umiem w takich warunkach długo leżeć, więc wyskakuję z namiotu. Oglądam okolicę, robię zdjęcia...


Wyciągam chłodne piwo. Odgłos otwieranej puszki budzi Eco, który także wychodzi na zewnątrz 😉. Zbieramy drzewo na ognisko, tym razem ogień łapie szybciej niż wczoraj, wyraźnie jest już suszej.


Gdy na słońcu pojawia się Neska postawiamy z Andrzejem pójść się umyć do odległego o kilkaset metrów źródła. Po drodze odkrywamy wychodek - w nocy w ogóle nie było go widać, zresztą jego stan wskazuje, iż użycie mogłoby być ryzykowne.