Na kolejną rowerową wyprawę po prowincji województwa opolskiego wyruszyłem z
Bastkiem. Tym razem nie korzystam z podwózki pociągiem, bo chcemy okrążyć
Niemodlin (Falkenberg), a tam żadne składy pasażerskie nie docierają.
Poza tym interesujące nas miejscowości leżą bliżej domu niż te z poprzednich
wyjazdów i - to również zmiana - będziemy przez cały czas poruszać się po
terenie Górnego Śląska, na Dolny nie zajrzymy.
Pierwszy krótki postój następuje w wiosce, która akurat z Niemodlinem związana
nie jest, a mianowicie w Wawelnie (Bowallno, Walldorf). Na skrzyżowaniu
dróg znajduje się Pomnik Poległych, który niedawno odnowiono. Prace
przeprowadzono jednak bardzo niechlujnie, bo nie zrekonstruowano ani nie
poprawiono oryginalnych napisów. Co więcej, częściowo zasłonięto je nową
tablicą, na której w wersji niemieckiej umieszczono nazwę po polsku, choć to
wioska oficjalnie dwujęzyczna.
Wawelno było jedyną miejscowością na naszej trasie, w której dominuje ludność
autochtoniczna. Dalej na zachód wszystkie wioski zamieszkałe są głównie przez
potomków Kresowiaków oraz przybyszów z innych stron, nie będziemy więc widzieć dwujęzycznych tablic.
Odbijamy z głównej drogi do Siedlisk (Schedliske, Waldsiedel). Położone
są one na uboczu, za lasem i choć wielokrotnie przejeżdżałem niedaleko nich,
to w samej wiosce nigdy nie byłem. Administracyjnie należą one do gminy
Dąbrowa w powiecie opolskim, ale od XVIII wieku aż do 1975 roku był to teren
powiatu niemodlińskiego. W czasie ostatniej reformy administracyjnej
akurat tego powiatu nie przywrócono, ale historycznie jest to ziemia
niemodlińska, więc zaczynamy w ten sposób właściwie zwiedzanie 😊.
Wioska o tej porze wygląda jak wymarła. Jest to kilka starych domów i starych
stodół.































