czwartek, 23 maja 2019

Samolotem na weekend do Lwowa - garść informacji praktycznych.

Jak na większości blogów nie mogło zabraknąć informacji praktycznych, które mogą podsumować te kilka dni we Lwowie. Możliwe, że nawet komuś się przydadzą 😏.

  •  Dojazd, a właściwie dolot.
Z tanich linii latają do Lwowa m.in. Ryanair oraz Wizzair. My korzystaliśmy z tej drugiej opcji i z lotniska w Pyrzowicach.

Bilety kupiliśmy półtora miesiąca wcześniej. Z opcją pierwszeństwa wejścia i dodatkowym bagażem podręcznym oraz wyborem miejsca kosztowały one około 250 złotych od osoby w dwie strony. Ponieważ jednak posiadaliśmy vouchery o wartości 20 euro na każdy bilet, więc ostatecznie dostanie się do Lwowa obciążyło nasz rachunek kwotą 175 złotych za osobę. Cena raczej nie do pobicia w przypadku podróży samochodem czy pociągiem. Oczywiście istnieje możliwość lotu znacznie taniego, ale uważam, że warto dołożyć przynajmniej te 25 złotych za "piority" - nie czekamy w kolejkach, mamy drugą walizkę, a naszych bagaży nawet nie próbowano mierzyć (we Lwowie sprawdzono tylko ich wagę).

Lot z Pyrzowic trwa niecałą godzinę.


Lotnisko we Lwowie to nowoczesny obiekt z pełną gamą udogodnień. Odprawa przebiegała znacznie sprawniej niż w Pyrzowicach, również z tego powodu, iż obsługuje mniej połączeń. Trzeba pamiętać o tym, że pierwsza kolejka do stanowiska jest wspólna dla osób z bagażem podręcznym i rejestrowanym. 

Przez długi czas lwowskie lotnisko nie obsługiwało mobilnych kart pokładowych, a jedynie drukowane. Podobno już się to zmieniło, ale w czasie naszej wizyty kilka osób odesłano z kwitkiem, bo miały tylko wersję elektroniczną.



I rzecz, o której wiele osób nie pamięta (również i my): nie można wwozić do Polski produktów pochodzenia zwierzęcego - mięsa i nabiałów. Na granicy zostaną one skonfiskowane, a nie zgłoszenie ich naraża nas na odpowiedzialność karną.

O obowiązku posiadania ważnego paszportu i o tym, że EKUZ nie obowiązuje, chyba każdy wie 😏.

sobota, 18 maja 2019

Lwów - ciekawe miejsca poza starówką.

Lwów to nie tylko starówka i zabytkowe cmentarze. Warto zajrzeć w wiele innych kątów. W które? To zależy ile mamy wolnego czasu. Poniżej zaprezentuję te miejsca, które udało nam się odwiedzić; większość z nich leży blisko Starego Miasta.

Przegląd można zacząć od Starego Rynku (Старий Ринок), który był centralnym punktem miasta przed lokacją dokonaną przez Kazimierza Wielkiego. Kiedyś na jego środku stała synagoga Tempel, stąd nazywano go także "placem Nowej Bożnicy". Zniszczono ją w 1941 roku i dzisiaj w jej miejscu znajduje się skwer. Okolica sprawia wrażenie uśpionej w promieniach słońca, senność przerywają jedynie krzyki pijaczków z parkowych ławek.


Na Starym Rynku działa fajna knajpka, ale o niej jeszcze wspomnę innym razem. Do zobaczenia są natomiast dwie świątynie.

Pierwsza z nich to kościół św. Jana (Храм Іва́на Хрести́теля), uznawany za najstarszy w obrządku łacińskim we Lwowie. Według tradycji miał go wybudować książę halicko-włodziemierski Lew dla swej katolickiej żony. Badania wykazały, że powstał trochę później niż lata życia monarchy, ale i tak dawno temu, bo około 1350 roku.


poniedziałek, 6 maja 2019

Cmentarz Janowski we Lwowie.

Cmentarz Janowski to największa zabytkowa nekropolia Lwowa, ale w przeciwieństwie do Łyczakowskiego prawie w ogóle nie odwiedzana przez turystów. Znajduje się w dzielnicy Kleparów (Клепарів), w zachodniej części miasta.

Założony został w 1883 lub 1888 roku w czasie gdy władze stopniowo zamykały inne, mniejsze cmentarze. Przeznaczony był dla biedniejszej części społeczeństwa, określano go nawet jako cmentarz biedoty. Patrząc na niektóre grobowce można dojść do wniosku, że owa "biedota" posiadać musiała niezły majątek.



Większość tych starych wieńczą polskie nazwiska. Kiedyś zapewne znajdowały się na prawie wszystkich, ale niektóre otrzymały już nowych "lokatorów". Ogólnie Janowski ma dziś znacznie mniej polskich akcentów niż Łyczakowski.


poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt Lwowskich.

Najstarszy i najbardziej znany cmentarz lwowski. Jedna z czterech narodowych nekropolii Rzeczpospolitej i chyba najsłynniejsza, symbol dawnych polskich Kresów. Szacuje się, iż znajduje się na nim co najmniej 300 tysięcy grobów, w tym 2 tysiące grobowców.

Łyczakowski to murowany punkt każdej wycieczki z Polski, czemu trudno się dziwić. Turystów z innych krajów za bardzo tu nie widać, co także nie jest zaskoczeniem: cmentarz pełen jest wysokiej klasy dzieł sztuki rzeźbiarskiej, ale takie można oglądać w wielu miastach Europy.

Ja w ogóle uwielbiam łazić po cmentarzach, gdzie zawsze najmocniej odbija się historia, więc nie mogłem tu nie zajrzeć.


Założony został w 1786 roku, jest zatem w czołówce najbardziej wiekowych i nadal istniejących cmentarzy kontynentu. Wcześniej pochówki odbywały się w granicach miasta, zazwyczaj przy kościołach, co stwarzało nieustanne ryzyko wybuchu epidemii oraz ograniczało rozwój zabudowy. Sytuację tę postanowił uporządkować cesarz Józef II, który dekretem nakazał zamknięcie wszystkich nekropolii miejskich w całym państwie (!) i wyznaczenie nowych na pustych terenach. Nie trzeba dodawać, że wywołało to u poddanych szok, bowiem do tej pory pochówki poza miastem uznawano za... profanację majestatu śmierci.

Przez pierwsze dekady na Cmentarzu Łyczakowskim dominowała kultura niemiecka i takie napisy nagrobne przeważały. Zaczęło się to zmieniać dopiero po powstaniu listopadowym, a ostatecznie w II połowie XIX wieku większość grobów miało już polski charakter. W okresie autonomii Łyczaków stał się miejscem spoczynku zasłużonych obywateli, panteonem Wielkich Lwowian. Oczywiście w tym czasie stolica Galicji nadal był wielonarodowościowym miastem, więc grzebano na nim także przedstawicieli innych narodów, w tym wielu sławnych Ukraińców.


wtorek, 23 kwietnia 2019

Stare Miasto we Lwowie - mury, ulice i bulwary.

Lwowskie Stare Miasto w 1998 roku wpisano na listę dziedzictwa UNESCO jako drugi obiekt na Ukrainie i pierwszy poza Kijowem. Decyzja ta jest zrozumiała biorąc pod uwagę zgromadzoną na jego terenie ilość zabytków. W uzasadnieniu przywołano m.in. doskonale zachowany średniowieczny układ miejski.

Obejrzeliśmy rynek, zajrzeliśmy do kościołów i teraz przyszła kolej na pokręcenie się po innych miejscach.

Ulica Ruska (Руська) z widokiem w kierunku białej świątyni karmelitów bosych (dziś cerkwi św. Michała Archanioła). Trzeba uważać na przejeżdżające tramwaje. Nawiasem pisząc - w dniu naszego przylotu torowisko na rynku było całe rozkopane, a na drugi dzień już wbszystko działało.



piątek, 19 kwietnia 2019

Stare Miasto we Lwowie - kościoły, cerkwie i synagoga.

Lwów można śmiało określić jako miasto świątyń - przed wybuchem II wojny światowej samych tylko kościołów rzymskokatolickich było ponad 40. Do tego należy doliczyć obiekty innych wyznań. Ponad pół wieku później prawie wszystkie istnieją nadal, choć często zmieniły swoją funkcję. Większość z tych najważniejszych znajdowało się w granicach Starego Miasta.

Jedną z najstarszych i najwyższych rangą jest gotycka Katedra Łacińska, której pełna nazwa brzmi Bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Архікафедральна базиліка Успіння Пресвятої Діви Марії). Nie sposób jej przegapić, gdyż stoi w rogu rynku. Z racji gęstej zabudowy najlepiej ogarnąć ją wzrokiem z wieży ratuszowej.


Spod samych murów trudno zrobić "normalne" zdjęcie 😏.


Jej budowę rozpoczęto za panowania Kazimierza Wielkiego, poświęcono w 1405 roku, ale prace wykończeniowe ciągnęły się jeszcze kilkadziesiąt lat. W późniejszych wiekach zmieniano jej wygląd na styl barokowy, a następnie częściowo znowu wracano do gotyku.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Stare Miasto we Lwowie - rynek.

Lwowska starówka nie jest zbyt rozległa: spacer z jej jednego końca na drugi zajmie maksymalnie 10 minut, a odległość jaką przebędziemy wynosić będzie 500-600 metrów. Między dawnymi murami miejskimi toczyło się główne życie miasta od średniowiecza do XIX wieku, kiedy to "rozlało się" ono także po sąsiednich dzielnicach.

Serce stanowi oczywiście rynek (Площа Ринок) w kształcie prostokąta. Wytyczono go wkrótce po lokacji miasta, czyli jeszcze w 14. stuleciu. W centralnym miejscu wznosi się ratusz, a otaczają go 44 kamienice w różnych stylach architektonicznych.

Czytając przewodnik sprzed kilkunastu lat można tam znaleźć informacje, że rynek (...) nieco opustoszały pozostaje na uboczu głównego nurtu życia. To już dawno nieaktualne: co prawda mieszkańcy swoje sprawy załatwiają zapewne w innych miejscach, ale przez główny plac Lwowa przewijają się codziennie tysiące turystów. Najczęściej słychać język polski, lecz sądzę, że procentowo przybysze znad Wisły i Odry nie stanowili większości zwiedzających (przynajmniej podczas mojej wizyty, w długie weekendy sytuacja na pewno się zmieni).


Z tłumami trzeba się pogodzić: w epoce tanich lotów Lwów ze swoimi nadal niskimi cenami, bogatą historią i architekturą będzie działał jak magnes. Zwłaszcza, gdy trafi się na ładną pogodę. Nie ma możliwości przedarcia się przez starówkę bez zostania zaczepionym z propozycją wycieczki.

Jeśli chcemy zobaczyć rynek prawie pusty to należy przyjść rano, kiedy turystyczne towarzystwo odsypia gorączki ostatniej nocy.