Węgrzy słyną z pomnikomanii i jest to niewątpliwie cecha, która łączy ich z
Polakami. Niektóre egzemplarze pamięta się dłużej niż inne, na przykład
pomnik... dyni. Stał sobie na środku ronda niedaleko Segedyna. Jak go
zobaczyłem, to musiałem się zatrzymać i zrobić mu zdjęcie 😏.
W tym odcinku będzie o dwóch miejscowościach zaczynających się na K, a nawet
na Kis (czyli "mały"). A właściwie o jednym, bo do tego pierwszego
(Kistelek) zajrzeliśmy głównie w poszukiwaniu kantoru. Chciałem wymienić
większą ilość waluty w centrum handlowym w Segedynie, ale oferowano tam tak
skandalicznie niskie kursy i wysoką prowizję, że oznaczałoby to stratę
kilkuset złotych.
W Kistelek kantoru nie ma, za to mają dwa kościoły, a na rondzie - zamiast
dyni - fontannę. Nowsza świątynia należy do ewangelików.
Są też dwa Pomniki Poległych, po jednym dla każdej wojny światowej. Dla
pierwszej ma klasyczną formę w postaci stojącego z karabinem żołnierza, dla
drugiej rozrósł się do kaplicy z płaczącym umięśnionym osobnikiem.
A na deser wysublimowana architektonicznie brama wjazdowa na dworzec
autobusowy z odpadającym tynkiem.


































