W poprzednim odcinku opisałem dzielnicę centralną, teraz przyszła pora na trzy bardziej oddalone rejony. Wszystkie leżą bezpośrednio nad morzem, ale nie
każda jest tak samo popularna wśród turystów.
Pierwsza z dzielnic oddalona jest niewiele, bo zaczyna się zaraz za portem,
więc od starówki dzieli ją kilka, kilkanaście minut spaceru - nazywa się La Malagueta. W XIX wieku rozpoczęła się tutaj malagijska rewolucja przemysłowa, teren
ten zajmowały liczne zakłady, w tym stocznia, huta żelaza i elektrownia.
Dzisiaj po tamtym okresie nie ma już prawie żadnych śladów, dzielnica pełni
funkcje mieszkaniowe i usługowe, a przede wszystkim rekreacyjne, bo playa de la Malagueta
jest najpopularniejszą plażą w mieście.
Malaqueta widziana z góry - uwagę przykuwa najbardziej charakterystyczny
budynek, czyli arena do walk byków (Plaza de toros de la Malagueta).
Wybudowana w 1876 roku w stylu klasycystycznym, jest nadal używana zgodnie ze
swoim przeznaczeniem, ale również do koncertów.
Zabudowa z powierzchni ziemi nie robi takiego wrażenia, bo to głównie wysokie
bloki. Przy ulicach działa trochę sieciowych lokali i kilka niedużych
sklepików prowadzonych przez Azjatów. Czasem przemknie sportowe auto.
Na plażę poszliśmy już pierwszego dnia, popołudniem, więc nie trafiliśmy na
tłumy. I od razu pierwsza kąpiel, morze akurat wtedy było spokojne.


































