Czy miasto może być dobre? Może - na Warmii mamy
Dobre Miasto, a kiedyś Guttstadt. Samorządowcy często
reklamują swoje miejscowości jako "Dobre miasto", ale jednak nazwa własna
Dobre Miasto to coś niespotykanego 😏. Jej pochodzenie też jest ciekawe, lecz
niezaskakujące, bo znowu pochodzi od pruskiego słowa, w tym przypadku
"Gudde". Albo tak nazywało się mieszkające tu pruskie plemię albo
Prusowie nazywali tak gąszcz, zarośla - jedno zresztą nie wyklucza drugiego.
Niemieccy osadnicy przyswoili je jako Guddestat, Guthinstat,
potem Guttstadt, Bona Civitas po łacinie, a stąd już tylko krok
do Dobregomiasta pisanego łącznie. I tak jeszcze dodam w kwestii
językowej, że wielu z tych osadników pochodziło z Dolnego Śląska i ponoć aż do
II wojny światowej był tu w użyciu niemiecki dialekt dolnośląski.
Historia nie była dobra dla Dobrego Miasta, wielokrotnie je niszczono i
plądrowano. Swoje zasługi w tej kwestii mają i Polacy i Krzyżacy i Szwedzi.
Prawdziwa katastrofa przyszła w lutym 1945 roku - zagładzie uległo wówczas
około 65% zabudowy. Co prawda na terenach przejętych przez Polskę
były bardziej zniszczone miejscowości, ale kwestia odbudowy zależała od
polityków i urzędników. Większe miasta miały większą szansę na rekonstrukcję
(choć też nie zawsze - jak na przykład Nysa), mniejsze i peryferyjne mniejszą,
uznawano po prostu, że "nie warto". Czasem ograniczano się do utrzymania
przedwojennego układu ulic, który uzupełniano współczesnymi budynkami - w
Dobrym Mieście zrezygnowano i z tego. Najbardziej zniszczony został rynek, po
którym nie ma już śladu - dziś w jego miejscu znajduje się główne rondo!
Wychodząc z busa nie miałem pojęcia, że oto znajduję się w sercu dawnej
starówki!
Obecnie sporą jej część zajmują bloki. Niby są tu jakieś kamienice, ale
przyglądając się nim dokładniej widać, że to nowe konstrukcje pośrednio
nawiązujące do dawnych kształtów. Z racji zatarcia układu przestrzennego nie
stoją one w miejscu poprzedników.
Różnice w zabudowie świetnie pokazuje ta strona, gdzie można porównać sobie stan dawny i powojenny. A na moim zdjęciu wąska,
pojedyncza kamieniczka, która jako jedna z nielicznych ocalała niedaleko
historycznego rynku.





























