Dawno nie pisałem o cmentarzach, zatem w tym wpisie będzie o dwóch wybranych
nekropoliach staropolskich, piastowskich Gliwic (Gleiwitz). Zaczniemy
od najstarszego obiektu tego typu -
Cmentarza Hutniczego (Hüttenfriedhof). Założony został w
1808 roku przy obecnej ulicy Robotniczej (a dawniej Coloniestrasse i
Kalidestrasse) przez zarząd Królewskiej Pruskiej Odlewni Żeliwa (Königlich Preußische Eisengießere). Odlewnia zwana była potocznie Hutą Gliwicką, więc i do cmentarza
przylgnęła ta nazwa.
Cmentarz z założenia przeznaczony był dla pracowników zakładu, w większości
ewangelików, lecz nie miał on charakteru wyznaniowego, chowano zmarłych
niezależnie od religii. Miał za to charakter w pewnym stopniu elitarny,
przynajmniej do czasu - przez prawie półtora wieku grzebano tu przemysłową,
polityczną i artystyczną elitą Gleiwitz, w kolejnych dekadach niekoniecznie
związaną z hutą.
To, co możemy dzisiaj na nim zobaczyć, jest efektem wydarzeń tragicznego XX
wieku. Najpierw przytrafił się tu... wybuch, o którym jeszcze wspomnę.
Ostatnie pochówki odbyły się w latach 40. - miano na nim pogrzebać więźniów
obozu koncentracyjnego, jeńców z Wehrmachtu zmarłych na choroby zakaźne,
wreszcie pewną grupą cywilów przybyłych z Kresów. Potem nadeszło najgorsze,
przecież niemiecki cmentarz nie mógł zostać pozostawiony w spokoju. W ramach
odniemczania niszczono nagrobki, skuwano napisy, kradziono metalowe elementy,
których było tu wyjątkowo dużo; te ostatnie znikały już po upadku komunizmu.
Niestety, to typowy los niemal każdego śląskiego, zabytkowego cmentarza
włączonego w 1945 roku w granice Polski. Różne były tylko skale zniszczeń, w
przypadku Gliwic można napisać, że nekropolia prawie przestała istnieć.


































