O Pompejach słyszał chyba każdy - starożytne miasto rzymskie
zniszczone przez wulkan. Jedna z największych atrakcji turystycznych
Włoch, rocznie odwiedzało je dwa i pół miliona turystów. Taka masa
ludzi chyba nie może się mylić, więc nawiedzimy je i my 😏.
Krótki rys geograficzny: Pompeii położone były kilkanaście
kilometrów na południe od Neapolu, przy ujściu rzeki wpadającej do
morza, dziś oddalonego o 700 metrów.
Nieco dłuższy rzut historyczny: założyli je w VII wieku p.n.e. Oskowie,
jeden z pierwotnych ludów italskich. Potem zastąpili ich Grecy, następnie
Etruskowie. Te zmiany nastąpiły w sposób stopniowy i raczej pokojowy. W V
wieku p.n.e. osadę zdobyli Samnici, inne plemię italskie, którzy stali
się sojusznikami Rzymu. W kolejnych stuleciach Pompeje się rozwijały, pod
pewnymi względami przewyższały nawet Romę, ale ta, jak większość
imperiów, krok po kroku wchłaniała sprzymierzeńców, więc w 89 roku p.n.e.
wybuchła krwawa wojna pomiędzy nimi a miastem nad Tybrem. Pompeje stanęły
przeciwko Rzymowi i po klęsce stały się zwykłą kolonią,
pozbawioną większości praw. Asymilacja jednak postępowała i w pierwszym
wieku naszej ery możemy pisać o modelowym mieście rzymskim średniej
wielkości, zamieszkanym przez dwadzieścia - trzydzieści pięć tysięcy osób. Ludność bogaciła się
przede wszystkim na handlu morskim, a w okolicy osiedliło się sporo rodzin
arystokratycznych, ze względu na żyzne ziemie i łagodny klimat.
W 62 roku doszło do pierwszej katastrofy - silnego trzęsienia ziemi. W
Kampanii były one dość częste, ale to spowodowało znaczne szkody,
spotęgowane przez pożary powstałe od poprzewracanych lamp oliwnych. Przez
kolejne kilkanaście lat Pompeje mozolnie się odbudowywały, aż nadszedł rok
79... Jesienią, prawdopodobnie w październiku (do niedawna sądzono, że już
w sierpniu) nastąpiła erupcja Wezuwiusza. Poprzedzały ją drobne
wstrząsy, na które nikt nie zwracał uwagi, a zresztą Rzymianie nawet nie
mieli pojęcia, że stożek obok to... wulkan! Wcześniejsze wybuchy
Wezuwiusza miały miejsce jeszcze przed zasiedleniem tych terenów przez
ludzi, więc dla nich była to normalna, zwykła góra. To tłumaczy, dlaczego
wielu mieszkańców zlekceważyło zagrożenie - przecież jakby nagle zaczęło
się dymić z Pilska, to także cały Korbielów nie zerwałby się do
ucieczki...