Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 marca 2022

Pompeje - zwiedzanie z Wezuwiuszem w tle

O Pompejach słyszał chyba każdy - starożytne miasto rzymskie zniszczone przez wulkan. Jedna z największych atrakcji turystycznych Włoch, rocznie odwiedzało je dwa i pół miliona turystów. Taka masa ludzi chyba nie może się mylić, więc nawiedzimy je i my 😏.
 

Krótki rys geograficzny: Pompeii położone były kilkanaście kilometrów na południe od Neapolu, przy ujściu rzeki wpadającej do morza, dziś oddalonego o 700 metrów.

Nieco dłuższy rzut historyczny: założyli je w VII wieku p.n.e. Oskowie, jeden z pierwotnych ludów italskich. Potem zastąpili ich Grecy, następnie Etruskowie. Te zmiany nastąpiły w sposób stopniowy i raczej pokojowy. W V wieku p.n.e. osadę zdobyli Samnici, inne plemię italskie, którzy stali się sojusznikami Rzymu. W kolejnych stuleciach Pompeje się rozwijały, pod pewnymi względami przewyższały nawet Romę, ale ta, jak większość imperiów, krok po kroku wchłaniała sprzymierzeńców, więc w 89 roku p.n.e. wybuchła krwawa wojna pomiędzy nimi a miastem nad Tybrem. Pompeje stanęły przeciwko Rzymowi i po klęsce stały się zwykłą kolonią, pozbawioną większości praw. Asymilacja jednak postępowała i w pierwszym wieku naszej ery możemy pisać o modelowym mieście rzymskim średniej wielkości, zamieszkanym przez dwadzieścia - trzydzieści pięć tysięcy osób. Ludność bogaciła się przede wszystkim na handlu morskim, a w okolicy osiedliło się sporo rodzin arystokratycznych, ze względu na żyzne ziemie i łagodny klimat.
W 62 roku doszło do pierwszej katastrofy - silnego trzęsienia ziemi. W Kampanii były one dość częste, ale to spowodowało znaczne szkody, spotęgowane przez pożary powstałe od poprzewracanych lamp oliwnych. Przez kolejne kilkanaście lat Pompeje mozolnie się odbudowywały, aż nadszedł rok 79... Jesienią, prawdopodobnie w październiku (do niedawna sądzono, że już w sierpniu) nastąpiła erupcja Wezuwiusza. Poprzedzały ją drobne wstrząsy, na które nikt nie zwracał uwagi, a zresztą Rzymianie nawet nie mieli pojęcia, że stożek obok to... wulkan! Wcześniejsze wybuchy Wezuwiusza miały miejsce jeszcze przed zasiedleniem tych terenów przez ludzi, więc dla nich była to normalna, zwykła góra. To tłumaczy, dlaczego wielu mieszkańców zlekceważyło zagrożenie - przecież jakby nagle zaczęło się dymić z Pilska, to także cały Korbielów nie zerwałby się do ucieczki...
 

sobota, 5 lutego 2022

Neapol - Quartieri Spagnoli, Castel dell'Ovo i trochę wybrzeża

Dzielnica Hiszpańska (Quartieri Spagnoli) to jeden z tych rejonów Neapolu, który do niedawna cieszył się bardzo złą sławą. Podobnie, jak wspominana ostatnio Rione Sanità, sąsiaduje ze ścisłym centrum (patrząc na mapę to nadal jest centrum), ale tworzy własny mikroświat.

Nazwa dzielnicy ma źródło w jej historii: w XVI wieku na terenie pomiędzy murami miejskimi a zamkiem Sant'Elmo stanęły koszary dla hiszpańskiego garnizonu chroniącego ówczesnego wicekróla i dławiącego potencjalne bunty. Do żołnierzy zaczęła dołączać ludność przybywająca z prowincji. Powstała dzielnica bardzo gęsto zabudowana i zaludniona, w której królował hazard, przestępczość, a zwłaszcza prostytucja (w końcu wojskowi musieli się jakoś zabawić). W kolejnych stuleciach ilość wojska malała, a cywilów rosła, zasilana nowymi falami migrantów z okolicznych miejscowości. Nie zmieniał się jej charakter: wąskie, często ślepe uliczki, ciasne, ściśle przylegające do siebie domy z dostawianymi piętrami, w których mieszka obecnie około czternastu tysięcy osób. Bieda, niski poziom wykształcenia, wysoki - nawet jak na Neapol - poziom bezrobocia, aktywna działalność Camorry, duże zagrożenie napadami i sporo innych problemów społecznych - wszystko to nie zachęcało do odwiedzin. Mniej więcej na przełomie ubiegłego i obecnego wieku wiele zaczęło się zmieniać - władze chyba dostrzegły jej potencjał, nastąpiło pewne uspokojenie, pojawiły się lokale i sklepy przyciągające turystów, ulice częściej patrolują odpowiednie służby (choć najczęściej główne arterie przelotowe), a wizyta w Quartieri Spagnoli nie wiąże się z jakimś specjalnym zagrożeniem. Pojawiły się nawet nieśmiałe objawy gentryfikacji - na obrzeżach dzielnicy osiedlają się osoby zamożne, artyści, studenci.
Oczywiście pewną czujność należy zachowywać, ale takie zalecenia można wydać dla całego Neapolu i każdego dużego miasta na kontynencie.

Wschodnią granicę stanowi Via Toledo. To ponoć najbardziej reprezentacyjna ulica Neapolu, więc w jej przypadku mamy do czynienia z "normalną" szerokością, częściowym wyłączeniem z ruchu, po bokach stoją zadbane kamienice z niezbyt tanimi sklepami, a po chodnikach przewalają się tłumy miejscowych i turystów.


poniedziałek, 31 stycznia 2022

Neapol - Muzeum Archeologiczne, Rione Sanità i Materdei

W poprzednim wpisie opisywałem miejsca w Neapolu, po których najczęściej kręcą się turyści - starówkę oraz Castel Nouvo i Pałac Królewski. Teraz pora będzie trochę się oddalić, choć na początku niezbyt daleko.

Symboliczną północną granicą Centro Storico stanowi Via Foria - ruchliwa ulica, częściowo z przedzielonymi pasami ruchu, ozdobiona palmami i fontannami.
 

 
Na jej zachodnim krańcu (przy Piazza Museo Nazionale) znajduje się Museo archeologico nazionale di Napoli - Narodowe Muzeum Archeologiczne. Z neapolitańskich obiektów do zwiedzania to na nie najbardziej ostrzyłem sobie zęby.
Sam budynek oczywiście też jest zabytkiem - wybudowali go pod koniec XVI wieku Hiszpanie jako koszary kawalerii. Później przebudowano go i umieszczono w nim uniwersytet, a pod koniec 18. stulecia zaczął po raz pierwszy pełnić role muzealne. W 1816 roku król Ferdynand I oficjalnie inaugurował "Królewskie Muzeum Burbonów", które po podbiciu południowych Włoch przejęło Państwo Włoskie.


poniedziałek, 24 stycznia 2022

Neapol - zabytki i zaułki

Neapol (Napoli), podobnie jak wiele innych miejscowości południowych Włoch, założyli Grecy. W VIII wieku przed n.e. powstała kolonia o nazwie Parthenope, którą w kolejnym stuleciu odtworzono jako Neapolis. Po Grekach pozostały skromne pamiątki, m.in. fragmenty murów.



W czasach rzymskich miasto przyciągało poetów oraz bogaczy wznoszących luksusowe wille, odpoczywających w ciepłym klimacie. Było także centrum kultury hellenistycznej, organizowano tutaj własne igrzyska, będące konkurencją dla greckich. Na okolicznych ziemiach powstawały ogromne latyfundia, których właściciele często mieszkali w innych rejonach Italii, co niekorzystnie wpływało na rozwój gospodarki rolnej i taki stan utrzymywał się właściwie aż do XX wieku. Symboliczny koniec Cesarstwa stał się udziałem także Neapolu, ponieważ to właśnie tutaj zesłano ostatniego zachodniego cesarza - Romulusa Augustulusa - i tu zmarł.
Następne stulecia to częste zmiany panujących - Ostrogoci, Bizantyjczycy, niezależne Księstwo Neapolu, Normanowie, Hohenstaufowie, Andegawenowie, Aragończycy, Hiszpanie, wreszcie Burbonowie, za czasów których miasto stało się stolicą Królestwa Obojga Sycylii. W 1861 roku, po krótkiej wojnie (słynna "wyprawa tysiąca" Garibaldiego) i plebiscycie, południe stało się częścią zjednoczonych Włoch. Od tego momentu Neapol, zupełnie jak w czasach starożytnych, był marginalizowany przez bogatszą i bardziej uprzemysłowioną północ, a politycy traktowali go niemal jak kolonię i generalnie taka sytuacja ciągnie się aż do dzisiaj. Błędem byłoby jednak patrzenie na miasto tylko jak na ubogiego krewnego północy - historię ma imponującą, pracowało w nim wielu znanych artystów, to tu ruszył pierwszy pociąg na Półwyspie Apenińskim, a miejscowy uniwersytet uznawany jest za jeden z najstarszych we Włoszech, podobnie jak akademia wojskowa. Przez stulecia Neapol był jedną z włoskich stolic filozofii, kultury i nauki, w niektórych okresach był największym miastem na kontynencie, a aż do XIX wieku miał więcej mieszkańców niż Rzym, Turyn czy Mediolan. Słowem - Neapolitańczycy nie mają się czego wstydzić.
Stare Miasto wpisano na listę UNESCO jako największy tego typu teren w Europie. Liczba zabytków rzeczywiście jest ogromna i nie zmieniły tego nawet intensywne alianckie bombardowania w czasie ostatniej wojny, w których zginęło ponad dwadzieścia tysięcy osób (swoje bomby spuszczali także Niemcy).

wtorek, 18 stycznia 2022

Zobaczyć Neapol i przeżyć, czyli burdello, bum, bum!

Podobno prawdziwe Włochy zaczynają się na południe od Rzymu. Pora było wreszcie tę teorię zweryfikować - padło na Neapol. Polecieliśmy jednak do niego niejako przypadkowo. Planowałem wczesnojesienny wylot w jakieś ciepłe i słoneczne miejsce, więc rzeczywiście wybrałem południowe Włochy, ale początkowo miała to być Sycylia. Niestety, pod koniec sierpnia weszła ona w tzw. "pomarańczową strefę", co oznaczało obowiązek noszenia maseczek również na zewnątrz. Stwierdziłem, że nie mam zamiaru się katować w takich temperaturach i przyjrzałem się innym włoskim regionom - przyszło mi do głowy Bari, lecz ostatecznie zmieniłem ją na Kampanię, bo miała lepsze połączenia lotnicze i więcej oferowała do zwiedzania. A poza tym Neapol to marka sama w sobie..
 
Po raz pierwszy leciałem linią na R, po raz pierwszy w Boeingu i po raz pierwszy samolotem zarejestrowanym na Malcie (Malta Air jest wspólną spółką Ryanaira i rządu maltańskiego).


Każda podróż do celu to dla mnie przygoda, zwłaszcza samolotem. Wspominałem już jednak wielokrotnie, że nie lubię latać - a tak konkretnie to nie lubię startów oraz gwałtownych ruchów aeroplanu w powietrzu. Lądowania zazwyczaj przeżywam spokojniej (bo wiem, że wkrótce wysiądę z metalowej puszki), a gdy lot na dużej wysokości jest stabilny, to nawet udaje mi się zdrzemnąć. Tym razem - podobnie jak podczas poprzedniego wypadu samolotowego - zabrałem ze sobą cytrynówkę autorstwa mojej mamy. Pierwszą buteleczkę wypiłem między kontrolą bezpieczeństwa a odprawą. Oczywiście moich nerwów nie uspokoiła, ale za to zrobiło mi się ciepło i zachciało do kibelka. Kolejne dwie opróżniłem już w przestworzach i tym razem żołądek rozpalił się niczym lawa. Na szczęście nieprzyjemności związane ze startem skończyły się po kilku minutach i potem mogłem cieszyć się piękną pogodą oraz widokami przesuwającymi się w dole. Uwielbiam wtedy fotografować, choć zazwyczaj brudne szyby i nienaturalne kolory psują efekt.

Wkrótce po wzbiciu w niebo - Wisła i jej starorzecza.


Dwa duże sztuczne zbiorniki wodne: Jezioro Mucharskie i Jezioro Żywieckie.