Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry czeskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry czeskie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2026

Lipcowe Beskidy: Herczawa - Skalité - Skalanka

Mokrą i pustą drogą idę wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Na szczęście deszcz zmienia się w mżawkę, a po pewnym czasie w ogóle ustaje, więc przynajmniej ten problem mam z głowy. Mijam stojący w zatoczce samochód na polskich blachach - ktoś w nim spał i właśnie się obudził. Z kolei na drodze mija mnie kilka aut na czeskich blachach jadących w stronę wioski, co jest dość dziwne przed siódmą świąteczną niedzielę. Ewidentnie Zaolziacy nie mogą dziś spać!


Zachmurzona Ochodzita i Tyniok, zabudowa Istebnej i Koniakowa.


Przede mną Herczawa (Hrčava, Hertschawa), ewenement na polsko-czeskiej granicy, bo to jedyna miejscowość, gdzie mieszkańcy zgłosili wniosek do przeniesienia się na drugą stronę słupków i mocarstwa zachodnie go zaakceptowali. No, ale to było ponad sto lat temu, dziś słynie z trójstyku, a ja mam nadzieję, że gdzieś się jeszcze rozłożę, trochę przekimam i potem pojadę autobusem do Mostów koło Jabłonkowa, tam za godzinę otwierają dworcową knajpę!
Spodziewałem się wioski pogrążonej w ciszy, jak to w każdą niedzielę u Czechów, a tymczasem ruch samochodowy na ulicach wzrasta, a pod drewnianym kościołem stoi kilkanaście aut! Nie uwierzę, że to mieszkańcy tak masowo ruszyli na mszę, zresztą widzę, że większość osób od razu kieruje się do centrum, a inni stawiają obok świątyni namioty.


Dochodzę do głównej ulicy i otwieram gębę ze zdziwienia: dziesiątki straganów rozłożone na długości kilkuset metrów! A w miejscu, gdzie normalnie jest duży parking, rozstawiają się kolejne stoiska, jest scena i wielki namiot z całą masą ławek! Okazało się, że co roku w Herczawie odbywa się festyn z okazji święta Cyryla i Metodego (Pouť sv. Cyrila a Metoděje), którzy są patronami kościoła. A ponieważ dziś jest ich święto, to właśnie trafiłem na przygotowania do otwarcia, które oficjalnie nastąpi o dziewiątej!



sobota, 8 sierpnia 2026

Jaworniki: Veľký Javorník i Stratenec

Tę wycieczkę planowaliśmy z tatą od co najmniej dwóch lat - celem miały być Jaworniki (Javorníky) na pograniczu czesko-słowackim wraz z ich najwyższym szczytem. Kluczowa miała być ładna, ciepła, wiosenna pogoda, bo to pasmo idealnie nadaje się na ten okres. Z pogodą trafiliśmy, natomiast z wiosną zdążyliśmy na ostatni moment, bowiem dzień przed rozpoczęciem lata 😏.

Samochód zostawiamy po czeskiej stronie - w przysiółku Světlá, należącym do Velkých Karlovic (Karlowitz). Przy ostatnim przystanku autobusowym znajduje się zatoka parkingowa, gdzie jesteśmy jedynym autem. Teoretycznie moglibyśmy pojechać jeszcze dalej, aż do Słowaków na wysokość 900 metrów, ale to bez sensu, bo potem musielibyśmy się daleko wracać po wóz.



Okolica jest sielska: drewniane domy, ławeczka z biblioteczką nad stawem oraz kaplica charakterystyczna dla architektury Valašska (Wołoszczyzny Morawskiej).




Przez chwilę niebieski szlak prowadzi przez las, ale potem wraca na drogę. Może łapać stopa? Tatuś twierdzi, że nie ma potrzeby, zresztą ruch i tak jest minimalny. Nasz cel już widać na horyzoncie, a pod nami kolejne przysiółki Karlovic.



niedziela, 29 marca 2026

Masyw Ondřejníka na wiosny początek

Wyjątkowo długo czekałem na kolejną wyprawę w góry - prawie trzy miesiące! Dawno nie miałem takiej przerwy, więc stęskniony za górami czekałem na nie z niecierpliwością. Po małej burzy mózgów wybraliśmy z tatą Masyw Ondřejníka, czyli najwyższą część Pogórza Morawsko-Śląskiego (Podbeskydská pahorkatina), często błędnie uważany za fragment Beskidu Śląsko-Morawskiego. 

Już kiedyś go odwiedziliśmy, było to niedługo przed wybuchem pandemii. Tak jak za pierwszym razem samochód zostawiamy obok dworca kolejowego we Frydlancie nad Ostrawicą (Frýdlant nad Ostravicí, niem. Friedland). Mimo niedzieli na parkingach pełno aut, a na torach co rusz pojawia się kolejny pociąg.


A to nasz dzisiejszy cel.


Chcieliśmy rozmienić pieniądze, więc planowaliśmy, że zajrzymy po drodze do sklepu, ale przeszliśmy kilkadziesiąt metrów i zobaczyliśmy drzwi od knajpy mieszczącej się na dworcu. Nie namyślając się długo wstąpiliśmy do środka i w ten oto sposób doszliśmy do drobnych 😏. Zamówiłem Radegasta, tatuś Becherovkę, do tego czeskie chipsy, w telewizji lecą ostatnie zawody zjazdowe zimowego pucharu świata... bardzo miły początek wyprawy. Jedyny minus to ceny - wszystkie piwa powyżej 50 koron!


Za oknem nieustannie przewijają się pociągi, choć mamy tu do czynienia z boczną linią między Ostrawą a Valašskim Meziříčí i jeszcze boczniejszym odbiciem do Ostravicy. Ta ostatnia liczy niecałe siedem kilometrów i jest jedną z najkrótszych w Republice.


czwartek, 15 stycznia 2026

Góry Bystrzyckie: Neratov - Jagodna - Chatka Sylwestrowa - Orlické Záhoří

Pewnego grudniowego razu w Górach Bystrzyckich panowała piękna pogoda. A przynajmniej tak zapowiadały niektóre prognozy, podczas gdy inne sugerowały coś zupełnie innego. Jadąc w ich kierunku rzeczywiście mieliśmy nad sobą czyste niebo, ale im bliżej gór, tym więcej gromadziło się chmur. Czyżby znowu miała nas dorwać klątwa pogodowa? Może jednak nie. Gramoląc się autem w stronę przełęczy Spalonej zatrzymujemy się, aby podziwiać widoki w stronę Kotliny Kłodzkiej i gór na jej wschodnim obrzeżu: jest Masyw Śnieżnika, jest Jawornik Wielki i Borówkowa. A w dole mgły.



Na przełęczy Spalonej stoją dwa wozy bojowe i jeden opancerzony ambulans. Wojsko z nami? Czy może czeka na atak z Czech?

Zjeżdżając w stronę granicy na skraju lasu obserwujemy piękny spektakl w wykonaniu chmur, które ocierają się o zbocza Gór Orlickich.




W dole zabudowania Mostowic (Langenbrück) oraz Orlickégo Záhoří. Szkoda, że nowy biały dom psuje tę panoramę. 


środa, 31 grudnia 2025

Filipka w listopadzie, jak w środku zimy!

W listopadzie zima zrobiła falstart: nagle zaczął padać intensywnie śnieg i pokrył wszystko i wszędzie białą warstwą. Po kilku dniach wysokie temperatury całkowicie go stopiły i nie wrócił on prawie do końca roku. Mieliśmy z tatą szczęście i udało nam się wstrzelić na te zimowe warunki: choć zabrakło słońca, to dobrze było poczuć trochę zimowej aury.

Nie kombinowaliśmy za bardzo z miejscem wyjazdu i wybraliśmy Filipkę w czeskim Beskidzie Śląskim, zwłaszcza, że podczas ostatniej wizyty w 2023 roku warunki uniemożliwiły nam zrobienie zakładanej trasy. Teraz nie powinno być takich problemów.
Auto zostawiamy, tak jak ostatnio, w Hrádku (Gródku). Parking przy przystanku kolejowym był całkowicie zapełniony, więc ustawiamy się obok boiska.


Cofamy się w stronę zielonego szlaku, ale odbijamy w górę wcześniej na jedną z ulic prowadzących do gospodarstw. Po wejściu do lasu zima robi się jeszcze bardziej urocza.



Mijamy pomnik Wincentego Witosa oraz budynek mieszkalno-religijny (mieści zbór ewangelicki), z którego wychodzą dzieciaki z sankami.


czwartek, 25 grudnia 2025

Beskid Śląsko-Morawski: jesienna Prašivá i Ropická

W ostatni dzień października postanowiłem razem z tatą powtórzyć naszą pierwszą, wspólną wyprawę w góry, odbytą w grudniu 2014 roku: Beskid Śląsko-Morawski, Praszywa i Ropiczka. Punktem startowym będzie - jak przed ponad dekadą - Ligotka Kameralna (Komorní Lhotka, Kameral-Elgoth). Zaczynamy od odwiedzin kościoła ewangelickiego, wokół którego jest wiele starych grobów, w większości polskojęzycznych.



Tym razem jest jeszcze bardziej rodzinnie niż zwykle, bo wybrał się z nami Krzysiek, mój brat. 
Początkowo idziemy asfaltem z widokami na pobliski szczyt, Godulę.



Droga, którą poprowadzony jest żółty szlak, powoli pnie się w górę i pojawiają się pierwsze, nieśmiałe widoki. Nie są one jakieś spektakularne, bo - jak przeważnie w tym roku - widoczność jest słaba, poza tym kierunek nie ten. Odsłoniła się końcówka Beskidu Śląskiego, ule przy lokalnej szosie i blokowiska miast Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego.




środa, 14 maja 2025

Wielkanocny poniedziałek na przełęczy Pustevny

W wielkanocny poniedziałek, zamiast przyjmować kolejne kalorie, postanowiliśmy je spalić! I to całą rodziną, ponieważ po raz pierwszy od dawna zabrała się z nami w góry moja mama! W takiej sytuacji musiałem wymyślić jakieś sensowne miejsce w czeskich Beskidach, najlepiej z możliwością wjazdu kolejką. Ten drugi warunek ograniczał listę do zaledwie dwóch pozycji: Javorový i przełęcz Pustevny. Wybrałem tę drugą opcję, ponieważ zakładałem, iż tłumy turystów łatwiej się tam rozejdą niż na Javorovým.

Wbrew obawom nie było problemów ze znalezieniem wolnego miejsca na parkingu w Trojanovicach. Ba, było na nim mniej samochodów, niż podczas naszej ostatniej zmotoryzowanej wizyty w czasie zwykłej, nieświątecznej niedzieli. Płacimy za parking, przebieramy się i można uderzać w stronę dolnej stacji kolejki. Razem z nami ciągnie sporo osób, ale wkrótce się ten tłumek urywa.


Przy kasie zaczepia nas rodzina z Polski i chce odsprzedać jeden bilet, bo kasjerka źle ich policzyła. Kręcimy głową, gdyż tata płaci tu kartą, aby gotówka została do użycia w lokalach gastronomicznych. Odchodzą niepocieszeni, ale po chwili wracają i dają mi ten bilet.
- My i tak nie skorzystamy.
Miło i trochę tak głupio. Myślałem, że może spotkamy ich na górze i chociaż postawimy coś do picia, lecz już na nich nie trafimy.
Kolejka linowa na przełęcz to dwuosobowe krzesełka, strasznie wolne. Uruchomiono ją w 1940 roku jako pierwszy taki obiekt w Europie. Choć obecna konstrukcja pochodzi z lat 80., to sprawia wrażenie znacznie starszej, trzeszcząc wznosi się w górę, po czym zniża się w dół prawie dotykając ziemi. W ten sposób pokonuje czterysta metrów przewyższenia. Gołym okiem widać, że jest stromo.




niedziela, 23 marca 2025

Na Łysej Górze pożegnanie z zimą, której nie było

Na najwyższym szczycie Beskidu Śląsko-Morawskiego byłem do tej pory co najmniej cztery razy. Wybrałem się po raz piąty (w tym trzeci raz z tatą), bo tam mieliśmy jedyną szansę, aby w czeskich Beskidach w marcu spotkać jeszcze zimę!

Z ciekawości pozwalamy nawigacji poprowadzić się najkrótszą drogą. Ta ciągnie nas po naprawdę dziwnych miejscach, dziurawych asfaltach, jezdniach bez możliwości minięcia się. Pod Prašivą spotykamy dziesiątki zaparkowanych byle jak samochodów i jeszcze więcej ludzi udających się na szczyt; bez wątpienia ta słoneczna sobota wyciągnęła z domów tłumy. Krótsza droga niekoniecznie oznaczała w tym przypadku szybszą, ale mieliśmy ładny widok na Łysą Górę, Smrk, Radhošť i pasmo Ondřejníka.



Bardzo malownicze ujęcie kościoła w Malenovicach (Malenowitz) - świątynia prezentuje się prawie jak w Alpach 😏.


piątek, 14 marca 2025

Rychleby: Złoty Stok - Jawornik Wielki - Bílá Voda

Często człowiek zaczyna się mocno głowić, gdzie skoczyć na szybko w góry, aby nie powtarzać utartych tras i jeszcze zobaczyć coś nowego. I jeszcze żeby było względnie blisko! No to wymyśliłem: Rychleby/Góry Złote. Co prawda byłem w nich w styczniu, lecz wtedy kręciliśmy się nad Jeseníkiem, a teraz wybrałem dokładnie przeciwne: północno-zachodnią część pasma i to głównie po polskiej stronie.

Po godzinie dziesiątej dojeżdżam do Złotego Stoku (Reichenstein). Liczyłem, że zaparkuję gdzieś w pobliżu wapienników, ale wszędzie prywatny teren, więc jestem zmuszony podjechać w górę aż na plac Mickiewicza. Tam, wśród historycznej zabudowy, jest kawałek powierzchni na zostawienie auta. Po sąsiedzku działał kiedyś lokal "Alaska" i podejrzewam, że mimo nazwy bywało tam gorąco.



Ale wróćmy do poważnych spraw: moim głównym celem będzie Jawornik Wielki, bo tak się złożyło, że jeszcze na nim nie byłem. Co prawda opinie o tym, czy warto na niego leźć, są rozbieżne, lecz uznałem, że będzie to dobra okazja, aby je zweryfikować. No i właściwie cały dzień to będzie wędrówka po szlakach, które mnie jeszcze nie widziały, co w Sudetach wcale nie jest takie łatwe.
Na Jawornik pójdę jednak trochę okrężnie. Najpierw jednak muszę zejść w dół wzdłuż drogi krajowej, a to oznacza, że przy powrocie będę musiał się tędy wdrapać...


niedziela, 16 lutego 2025

Poszukiwanie zimy w Rychlebach: Lázně Jeseník - Lipová-lázně

Pierwszy wyjazd górski w 2025 roku zaczął się optymistycznie: przed Prudnikiem mamy słoneczko, mgiełki i zimową aurę. Aż chce się wyjść z auta i robić zdjęcia!



Niestety, wkrótce potem wszystko zakrywają chmury. W Jeseníku słońca całkowicie brak, ale za to śniegu więcej, więc coś za coś. Przed wyprawą uderzam do knajpki na powitalną IPĘ, czyli dokładnie tak samo jak w ostatni wypad 2024 roku, tylko tym razem nie sam, a z Bastkiem.


Zakładamy plecaki. Przechodzimy przez rynek i przez linię kolejową w kierunku Głuchołaz (funkcjonowała komunikacja zastępcza). To było miesiąc temu; kilka dni po naszej wizycie śnieg stopniał i wrócił na jesenickie ulice dopiero teraz.



wtorek, 7 stycznia 2025

Jesioniki: przedsylwestrowy Zlatý chlum

W przedostatni dzień 2024 roku udało mi się w końcu skoczyć w góry! Wybrałem Jesioniki, aby mieć szybki dojazd po nocce. Jednodniówka, ale dobre i to. Prognozy zapowiadały słoneczną pogodę, zastanawiałem się tylko, czy uda mi się spotkać zimę? Na to widoki były słabsze, bo obraz z kamer sugerował, że panuje tu raczej późna jesień...

Parkuję w Jeseníku (Freiwaldau), odkrywam, że miejskie toalety są nieczynne i pierwsze kroki kieruję... nie, nie na szlak, ale na ostatnie czeskie piwo przed końcem kalendarza 😏. Mam szczęście, bo akurat trafiła się IPA. Mimo wczesnej pory w knajpie już całkiem sporo ludzi, panie siedzą przy kawce, panowie przy kufelku, a jeden przytargał ze sobą laptopa.


Na zewnątrz jest dość ciepło jak na grudzień, ale ja wyobrażam sobie jakie temperatury musiały panować zimą w twierdzy wodnej. 


Jeseník był jedną z najbardziej poszkodowanych miejscowości w czasie wrześniowych powodzi. W centrum za bardzo nie widać śladów, ale są przy rzece. Biała (Bělá, Biele) niosła zniszczenia od gór aż po Głuchołazy. Jadąc w tę stronę widziałem dziesiątki uszkodzonych mostów, zerwanych kładek, osunięte brzegi wraz z asfaltem. Tu też most ma wyraźny ślad po uderzeniu czegoś ciężkiego, a koryto nadal pełne jest różnego syfu.