Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskidenverein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskidenverein. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2025

Na Łysej Górze pożegnanie z zimą, której nie było

Na najwyższym szczycie Beskidu Śląsko-Morawskiego byłem do tej pory co najmniej cztery razy. Wybrałem się po raz piąty (w tym trzeci raz z tatą), bo tam mieliśmy jedyną szansę, aby w czeskich Beskidach w marcu spotkać jeszcze zimę!

Z ciekawości pozwalamy nawigacji poprowadzić się najkrótszą drogą. Ta ciągnie nas po naprawdę dziwnych miejscach, dziurawych asfaltach, jezdniach bez możliwości minięcia się. Pod Prašivą spotykamy dziesiątki zaparkowanych byle jak samochodów i jeszcze więcej ludzi udających się na szczyt; bez wątpienia ta słoneczna sobota wyciągnęła z domów tłumy. Krótsza droga niekoniecznie oznaczała w tym przypadku szybszą, ale mieliśmy ładny widok na Łysą Górę, Smrk, Radhošť i pasmo Ondřejníka.



Bardzo malownicze ujęcie kościoła w Malenovicach (Malenowitz) - świątynia prezentuje się prawie jak w Alpach 😏.


niedziela, 30 kwietnia 2023

Krótka wycieczka na Jaworowy

- Wymyśl jakąś krótką, ale atrakcyjną trasę w Beskidzie Śląsko-Morawskim - poprosił tata. Jeśli krótka, to także z krótkim dojazdem, a jeśli atrakcyjna, to z widokami. Prognozy pogody były mocno niepewne, zatem przydałoby się i schronisko. Ponieważ z tatą zaliczyliśmy już chyba wszystkie turystyczne obiekty pasma, więc wiadomo, że nie będzie to nowość. Przeglądanie mapy też było krótkie i padło na Jaworowy (Javorový vrch), a konkretnie na Mały Jaworowy (Malý Javorový).

W sobotni nie tak znowu wczesny poranek zajeżdżamy do Oldrzychowic (Oldřichovice, niem. Oldrzychowitz), południowej dzielnicy Trzyńca. Pobocze w pobliżu jednego ze skrzyżowań służy jako parking dla kilku samochodów, zapewne należących do turystów udających się stąd albo na Jaworowy albo znacznie dalej na Ostry (Ostrý). 


Ruszamy na zachód zielonym szlakiem. Najpierw przechodzimy przez mostek na rzeczką Tyrą (lub Tyrką, w zależności od fantazji piszącego).



Na pieńku przycupnęła sobie zięba. Ładne kolorki.


sobota, 8 sierpnia 2020

Beskid Śląsko-Morawski: Kamenitý - Kolářova chata - Horní Lomná.

Dolina Łomnej (Údolí Lomné) i otaczające je góry to jeden z przyjemniejszych zakątków Beskidu Śląsko-Morawskiego, więc okolicę tę wybrałem jako cel kolejnego (a pierwszego w tym roku) wypadu z tatą w czeskie Beskidy. Tak po prawdzie to mamy już problem wyznaczyć szlaki na których nas jeszcze nie było, a które jednocześnie nie są pozbawione infrastruktury turystycznej typu schronisko czy restauracja. Tym razem postanowiliśmy połączyć odcinki już kiedyś przechodzone z czymś nowym.

Samochód zostawiamy przy wjeździe na leśną drogę prawie dokładnie na granicy Horní i Dolní Lomnej. Nieduży parking przy szlaku był już całkowicie zapełniony, a resztę wolnej przestrzeni zajął ciężki sprzęt do zrywki drewna, musieliśmy się więc cofnąć o kilkaset metrów.


Bezszlakowo omijamy asfalt, aby dojść do niebieskiej trasy prowadzącej w stronę grzbietu. Z przecinki możemy popatrzeć na stoki przeciwległej góry - Mionší vrchu. Częściowo zachował się tam pralas jodłowo-bukowy, który chroni rezerwat utworzony w 1933 roku.


sobota, 25 stycznia 2020

Pasmo Ondřejníka i Lysá hora na początek i koniec tygodnia

Ondřejník to masyw wchodzący w skład Pogórza Morawsko-Śląskiego (Podbeskydská pahorkatina), a konkretnie jego części nazywanej przez Czechów Štramberską vrchoviną. Często, ale błędnie, uznawany jest jako fragment Beskidu Śląsko-Morawskiego, jednak oddziela go od niego dolina Ostravicy oraz Bystrej.

Wybrałem Ondřejník na cel jesiennej wyprawy z tatą. Kiedyś jeździliśmy w północno-wschodnią Republikę Czeską dość często, ostatnio trudno trafić na jakiś wolny termin, który pasowałby nam obojgu. Ponieważ w weekend kręciłem się w polskich Beskidach, zatem tu pojechaliśmy w poniedziałkowy poranek.

Dlaczego właśnie Ondřejník? Po pierwsze - tam jeszcze nie byliśmy. Po drugie - widziałem go kilka razy z okolicznych szczytów i wydał się interesujący. Po trzecie - w pierwszy dzień tygodnia większość schronisk w czeskich górach bywa zamknięta, a tu jedno miało być otwarte!

Samochód zostawiamy w mieście Frýdlant nad Ostravicí (Friedland an der Ostrawitz). Mimo, że liczy ono mniej niż 10 tysięcy mieszkańców, posiada sprawnie funkcjonujące centrum przesiadkowe łączące dworzec kolejowy i autobusowy.


Kolorowym przejściem podziemnym przekraczamy dwupasmową drogę szybkiego ruchu.


środa, 22 stycznia 2020

Beskid Śląski i Żywiecki jak za dawnych lat

Marzył mi się wypad w góry w klimacie starych dobrych czasów z kumplami: trasa ani zdobywanie wysokich szczytów nie było najważniejsze, liczyło się towarzystwo, fajna zabawa i piwo wypite na szlaku 😀. Sądziłem, że w listopadzie uda nam się ruszyć we trójkę, w doborowym składzie; niestety, niektórzy zaczęli starzeć się szybciej niż spadają kartki z kalendarza, zatem wybrałem się tylko z Turystykonem (Radkiem).

Spotkaliśmy się w piątek w centrum Bielska-Białej, skąd autobusem podjechaliśmy do dzielnicy Wapienica (Lobnitz). Wysiadamy przystanek wcześniej niż planowaliśmy, gdyż z okien dostrzegłem odkryte stare napisy na jednej z kamienic. Język niemiecki nie jest tu przypadkiem, jeszcze w pierwszych latach okresu międzywojennego posługiwało się nim ponad 80% mieszkańców. Napisy wydobyto spod tynku niedawno podczas remontu budynku.



Zanim ruszymy w górę podchodzimy pod zaporę wodną, noszącą imię ostatniego prezydenta sanacyjnej Polski. Niedaleko zbiornika stoi drewniany domek, służący dziś jako restauracja. Na wewnętrznych belkach odkrywamy wyryte numery, a to oznacza, że mógł zostać tu przeniesiony z innego miejsca.



środa, 28 grudnia 2016

Lysá Hora (Gigula) w chmurach i ślizgawicy

O ile przez większą część roku nie udało nam się z tatą wybrać wspólnie w góry, to pod koniec nieco to nadrobiliśmy 😉. W październiku Bílý Kříž, w listopadzie Filipka z Wielkim Stożkiem, więc gdzie w grudniu? Wymyśliłem Lysą Horę, bo tam ojciec jeszcze nie był.

Niestety, tym razem nie trafiliśmy z pogodą. Dwa wcześniejsze dni była idealna pogoda z czystym niebem, w wigilię widziałem na kamerkach piękny poranek, natomiast 23 grudnia słońce zakryły chmury, jest szaro i buro!


Parkujemy na dzikim parkingu za wioską Malenovice (Malenowitz). Termin w końcówce grudnia to już nasza tradycja, choć zwykle po świętach, a nie przed. Liczyliśmy, że w wigilię wigilii będzie pusto, a tam już stoi z dziesięć samochodów!

Śliską drogą dreptamy do szpetnego hotelu Petr Bezruč. Tam kolejne kilkadziesiąt aut! Zdecydowanie Czesi też lubią koniec roku w górach.


czwartek, 22 grudnia 2016

Bílý Kříž - między dwoma Sulovami

Na początku października postanowiłem w końcu wyskoczyć z tatą w góry - jakoś przez wszystkie poprzednie miesiące tego roku nie umieliśmy się razem zebrać.

Tradycyjnie padło na Republikę Czeską - często przez nas odwiedzany Beskid Śląsko-Morawski. Prognozy wskazywały na niezłą pogodę, co w październiku wcale nie było normą.

Samochodem docieramy do osady Visalaje, administracyjnie części Krásnej. Na płatnym parkingu znajdującym się w końcu doliny sporo samochodów, jakieś autokary - słowem, pusto nie ma. Dominują wycieczki rodzinne, grupowe, z dziećmi, rodzice targają ze sobą różne zabawki i pojazdy.


Tłum jednak urywa się już po kilkuset metrach, gdzie na skrzyżowaniu Ježánky wszyscy cisną szlakiem w górę. A my, dla odmiany, w dół 😉.

czwartek, 7 stycznia 2016

Zakończenie górskiego roku 2015 - Wielki Połom i trzy schroniska

Na zakończenie sezonu górskiego, podobnie jak rok temu, wybrałem się z tatą w Beskid Śląsko-Morawski, dwa dni przed Sylwestrem. Tym razem jednak w zupełnie niezimowej aurze - w powietrzu co prawda było czuć lekki mróz, ale śnieg nadal gdzieś schowano. 

Samochód parkujemy niedaleko sklepu w wiosce Horní Lomná (Łomna Górna, Ober Lomna). Ubieram swoje czerwone, mocno już przetarte spodnie i czuję, że popełniłem poważny błąd nie biorąc kalesonów. I tak dobrze, że na termometrze było -3 a nie -13.
 

Szlak początkowo prowadzi asfaltem wzdłuż potoku Přelač przez osadę o tej samej nazwie. Jest tutaj trochę drewnianych domów. 
 
 

czwartek, 5 listopada 2015

Śląska złota jesień na Javorovým

Ostatni weekend października... Po szarym, ponurym tygodniu nastała piękna i słoneczna sobota - zupełnie jakby niebo chciało tą ostatnią sobotę przed rządami narodowych socjalistów uczynić wyjątkową. 

Pojechaliśmy z tatą i Teresą w Beskid Śląsko-Morawski. Parkujemy w Gutach (Gutty), peryferyjnej dzielnicy Trzyńca. Już z daleka widać kolory jesieni. 
 

W słońcu jest ciepło, jednak w cieniu można sobie przypomnieć, że to jednak październik. Mimo to żałuję, że nie ubrałem krótkich galotek.