Beskid Niski to dla mnie pasmo wakacyjne. Prawie wszystkie moje wizyty
w tych górach odbywały się w miesiące letnie. Prawie, bo jedna wypadła w
pochmurną i deszczową porę jesienną, lecz to było dawno temu. Gdy pojawiła się
okazja, aby na przedłużony weekend listopadowy pomknąć w tamte strony, nie
wahałem się ani chwili!
W samochodzie okazuje się, że nie tylko ludzie cieszą z perspektywy wyjazdu
😏.
Naszym celem jest chatka w Zyndranowej, w której będziemy bazować przez
kilka dni (w moim przypadku hasło "bazować" należy brać w cudzysłowie 😏).
Przyjeżdżamy już po zmroku i odbieramy klucze od sąsiada. Chatka jest ciemna i
pusta, a więc zupełne przeciwieństwo tego, do czego się człowiek przyzwyczaił
w czasie wakacji. Szybko to się zmienia po rozpaleniu dwóch kominków,
więc wkrótce wnętrza wypełnia jasność i przyjemne ciepło przyciągające do
siebie.
.jpg)
.jpg)
