piątek, 16 lipca 2021

Czerwcówka na Kujawach, ziemi dobrzyńskiej i chełmińskiej.

Kolejny rok czerwcówkę spędzam w Polsce. Tym razem tydzień po Bożym Ciele wybrałem się na Kujawy, ziemię dobrzyńską i chełmińską.
 
Zaczynamy od Włocławka, który jest uznawany za nieoficjalną stolicę Kujaw. Na bezpłatnym parkingu pod mostem wita nas mural z patronem województwa kujawsko-pomorskiego. To i nawet województwa mają swoich patronów?
 
 
Włocławek to jedno z najstarszych miast w Polsce; gród obronny istniał tu już w XI wieku, natomiast lokacja nastąpiła w wieku XIII. Prawdopodobnie początkowo funkcjonowały dwa Włocławki: jeden to miasto biskupie, a drugi "miasto niemieckie", założone przez kolonistów z Rzeszy. Na pewno aż do czasów rozbiorów najważniejszym człowiekiem w mieście był biskup i to on decydował o wszystkim. Pamiątką po tej przeszłości jest okazała bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.


wtorek, 13 lipca 2021

Krnov i okolice rowerowo.

Nadszedł czerwiec, więc można było znowu pomyśleć o odwiedzinach na rowerze jakiegoś czeskiego podgórskiego regionu. Tym razem wybraliśmy Krnov i okolice, czyli przeważnie Niski Jesionik.
 
Auto postanowiliśmy zostawić po polskiej stronie, w Opawicy (Tropplowitz). To jedna z kilku wiosek, która po wojnach śląskich w XVIII wieku została podzielona granicą wytyczoną na rzeczce Opawicy. Po drugiej stronie rozciągają się Opavice.

Żar leje się z nieba, gdy wyciągamy rowery z bagażnika. Jesteśmy czujnie obserwowani z najbliższego bloku - z parapetów i zza firanek. Zastanawiamy się, czy to dobrze czy źle? Przypilnują w nocy samochodu czy raczej odkręcą koła?


Na drodze panuje zaskakująco spory ruch - wszyscy kierują się w stronę pobliskiego niewielkiego przejścia granicznego zlokalizowanego w lesie. Kierunek wskazuje tablica; co prawda miejscowość docelowa nazywa się Město Albrechtice, ale nie bądźmy tacy drobiazgowi, może po prostu zabrakło blachy?
 
 
Przejechaliśmy trzysta metrów i stanęliśmy na chwilę w cieniu, a tu nagle słyszymy huk! Z niedowierzaniem patrzymy jak z mojej przedniej opony w ciągu kilku sekund zszedł cały luft! Okazało się, że pękła dętka, nie dość że na dużej powierzchni, to jeszcze od środka. Na to nie byliśmy przygotowani, choć Bastek przed wyjazdem zastanawiał się czy wziąć zapasową... Próbuje ją skleić łatkami, ale dziura jest zbyt duża. W tym momencie uznałem, że już po całej wyprawie, ale próbujemy jeszcze poszukać w Głubczycach sklepu rowerowego. W ostateczności przejdziemy się do Krnova piechotą!
Sklep znajdujemy, dętkę wymieniamy i wracamy do Opawicy, ale straciliśmy ponad półtorej godziny, na zegarku minęła dwunasta. Nie tak to miało wyglądać! Trudno, będziemy nadrabiać stracony czas w trasie...

czwartek, 8 lipca 2021

Zamość. Perełka na koniec.

Zamość. Perła renesansu wpisana na listę UNESCO. Najładniejsze miasto dawnej ziemi chełmskiej, a dziś zapewne całego województwa lubelskiego, a może i południowo-wschodniej Polski. Tak mówią. Faktycznie, kolorowa starówka może się podobać, zwłaszcza Rynek Wielki.


Po tygodniowym włóczeniu się wzdłuż granicy na sam koniec czeka nas wizyta w tak turystycznym miejscu. Nietypowe w naszym przypadku. Początkowo jednak nie mamy okazji podziwiać pięknych zabytków dawnej architektury, bowiem dworzec autobusowy w Zamościu to dość obskurny plac (przypominający parking) otoczony blokami. Daleko z niego zarówno do centrum, jak i do dworca kolejowego. Odnoszę wrażenie, że takie lokalizacje (podobnie jak np. w Lublinie) podyktowane były chęcią przypodobania się lobby taksówkowemu, bo to one najbardziej na nim skorzysta.