W sierpniu wybraliśmy się do czeskich wód! Miała to być namiastka urlopu
spędzanego zazwyczaj w letnie miesiące na Bałkanach - w tym roku zamiast
bałkańskich mórz lub jezior musiały w wakacje wystarczyć czeskie kąpiele.
Oczywiście Czesi nie mają dostępu do morza - jeszcze, bo przecież obwód
królewiecki po wygranej wojnie i plebiscycie ma do nich powrócić 😏 - ale
posiadają bardzo dużo sztucznych zbiorników powstałych w wyniku wybudowania
zapór na rzekach i w wielu z nich można się zdrowo i przyjemnie kąpać.
Wybrałem dwa takie obiekty w północno-wschodniej części Czech (nie mylić z
Republiką Czeską), ale zanim tam dotrzemy, to w Králíkach (Grulich)
wjeżdżam autem pod górujący nad miastem zabytkowy klasztor. Byłem przy nim rok
temu z plecakiem, teraz chciałem pokazać go Teresie, zwłaszcza, że są spod
niego ładne widoki na okoliczne góry.
Wokół klasztoru zaskakująco dużo samochodów z polskimi rejestracjami, a w
klasztornym kościele trwa... polski chrzest. To już w Polsce jest za mało
kościołów, że trzeba organizować takie ceremonie za granicą??
Aleja nowoposadzonych drzew prowadzi na Mariánský kopec, na którego
szczycie znajduje się intrygująca rzeźba mężczyzny z gołym tyłkiem. To
niejaki Pozorovatel (Obserwator), efekt sympozjum
artystycznego sprzed dwudziestu lat.




