Podobnie jak dzień wcześniej miejscowość (wtedy Bełżec, teraz Lubyczę)
opuszczamy przez las i szlakiem. Podobnie ów szlak nie występuje na wszystkich
mapach - tym razem czerwony Szlak Wolnościowy
jest w wersji papierowej, ale nie ma go, na przykład, na stronie mapy.cz, a to
przecież Biblia współczesnego podróżnika.
Wśród drzew znajduje się stary cmentarz, na którym chowano mieszkańców wioski
Teniatyska (Тенетиська). Gdzieś w pobliżu stała drewniana cerkiew św.
Dymitra, która rozpadła się ze starości już za polskiej demokracji. To stąd
przeniesiono dzwonnicę do Lubyczy. Podobno na miejscu cerkwi postawiono
współczesną kaplicę, ale ani jej ani cerkwiska nie udaje nam się znaleźć, więc
chodzimy tylko wśród grobów wystających z zielonego podłoża.
Jakiś facet na rowerze ostrzega nas, że kawałek dalej trwa wycinka i nie
przejdziemy, że najlepiej podejść do torów i iść wśród nich. Po szybkiej burzy
mózgów decydujemy się zaryzykować i maszerujemy dotychczasową drogą.
Drwale musieli zrobić sobie przerwę obiadową albo coś ich porwało, bo panuje
cisza jak makiem zasiał.
Teniatyska były kiedyś dużą, półtoratysięczną wsią ukraińską, których
uzupełniali pojedynczy Polacy i Żydzi. Dziś liczba mieszkańców nie dochodzi do
setki. Według polskiej Wikipedii są to głównie grekokatolicy, ale żadne inne
źródła tej informacji nie potwierdzają.






















