Górski nowy rok najlepiej zacząć w Nowy Rok w górach. I tak było w 2017 roku: Beskid Sądecki, sylwester w Chatce Magóry. Główne wędrowanie uskutecznialiśmy jeszcze w starym roku, 1 stycznia trzeba było tylko wrócić do cywilizacji. Był lekki mrozik i smog.
Już niecały tydzień później teleportowaliśmy się jeszcze bardziej na wschód - na kraniec Bieszczad, do legendarnej Chatki na Końcu Świata! To był zdecydowanie najmroźniejszy wypad 2017 roku - zaczęło się od niewinnego -10, potem stopniowo spadało, aż osiągnęło okolice -24. Policzki aż paliło od mrozu, a wyjście do wychodka oznaczało dokonanie czynu bohaterskiego! W takich warunkach ograniczaliśmy się tylko do włóczenia się po najbliższej okolicy.









