Początek 2023 roku to kryzys, drożyzna, szalejące bezrobocie, miliony
Ukraińców odbierających pracę Polakom, ciemnoskórzy panowie zaczepiający
nadobne niewiasty i wiele innych znaków sugerujących, że oto zbliża się zło. W
takiej sytuacji nie ma co szastać pieniędzmi, więc na dwa pierwsze wypady
górskie wybraliśmy chatki studenckie, a raczej
chatki "studenckie", bo większość z nich ze studentami ma tyle
wspólnego, że czasem oni tam piją.
W połowie stycznia pojechaliśmy do Chatki na Lasku, zwanej oficjalnie
Studenckim Schroniskiem Turystycznym "Lasek", a dawniej
Chatką Elektryków, gdyż należała do Wydziału Elektrycznego Politechniki
Śląskiej. Według klasycznej regionalizacji Kondrackiego położona jest ona w
Beskidzie Makowskim, ale większość przewodników i map z uporem maniaka wciska
ją do Beskidu Żywieckiego. Chatkę znam od dobrych kilkunastu lat, więc nie
jest mi obca, a w naszej ekipie są także osoby, które powracają tu po dłuższej
przerwie (Gosia), krótszej przerwie (Owen) i zawitają po raz pierwszy (Bastek,
Lilka i Aldi).
Najszybsze dojście do chatki to
niebieski
szlak chatkowy w kształcie domku z kominem. Zaczynał się w Koszarawie
obok sklepu, gdzie można nabyć ważne do przetrwania produkty, ale z racji
prowadzonej tam obecnie budowy należy raczej przejść przez rzekę w
okolicach kościoła i potem dostać się do szlaku. Jest on w miarę dobrze
oznaczony (oczywiście poza kluczowymi momentami) i liczy niecałe dwa
kilometry, zatem do celu dotrzemy szybko, chyba, że akurat niesiemy torbę
pełną żarcia, a towarzystwo się buntuje 😏.







