Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowackie rekordy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowackie rekordy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2023

Chatkowe rozpoczęcie sezonu: Lasek i Skalanka. Do tego Jałowiec, trójstyk, WOŚP i Ochodzita

Początek 2023 roku to kryzys, drożyzna, szalejące bezrobocie, miliony Ukraińców odbierających pracę Polakom, ciemnoskórzy panowie zaczepiający nadobne niewiasty i wiele innych znaków sugerujących, że oto zbliża się zło. W takiej sytuacji nie ma co szastać pieniędzmi, więc na dwa pierwsze wypady górskie wybraliśmy chatki studenckie, a raczej chatki "studenckie", bo większość z nich ze studentami ma tyle wspólnego, że czasem oni tam piją.
 
W połowie stycznia pojechaliśmy do Chatki na Lasku, zwanej oficjalnie Studenckim Schroniskiem Turystycznym "Lasek", a dawniej Chatką Elektryków, gdyż należała do Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej. Według klasycznej regionalizacji Kondrackiego położona jest ona w Beskidzie Makowskim, ale większość przewodników i map z uporem maniaka wciska ją do Beskidu Żywieckiego. Chatkę znam od dobrych kilkunastu lat, więc nie jest mi obca, a w naszej ekipie są także osoby, które powracają tu po dłuższej przerwie (Gosia), krótszej przerwie (Owen) i zawitają po raz pierwszy (Bastek, Lilka i Aldi). 
 


Najszybsze dojście do chatki to niebieski szlak chatkowy w kształcie domku z kominem. Zaczynał się w Koszarawie obok sklepu, gdzie można nabyć ważne do przetrwania produkty, ale z racji prowadzonej tam obecnie budowy należy raczej przejść przez rzekę w okolicach kościoła i potem dostać się do szlaku. Jest on w miarę dobrze oznaczony (oczywiście poza kluczowymi momentami) i liczy niecałe dwa kilometry, zatem do celu dotrzemy szybko, chyba, że akurat niesiemy torbę pełną żarcia, a towarzystwo się buntuje 😏.
 

poniedziałek, 4 lipca 2022

Pogranicze czesko-słowackie: Slovácko i Zahorie

Słowacko (Slovácko) to kraina ludowych pieśni, strojów, tańców, świąt i tradycyjnych rzemiosł, a także wina i zabytków. Tak reklamują ten region przewodniki dla turystów, a ponieważ już kiedyś w nim byłem, więc mogę całkowicie to potwierdzić.

Słowacko rozciąga się w południowo wschodniej części Moraw - dolną granicę wyznacza rzeka Morawa i Białe Karpaty, górną niewielkie pasma górskie Chřiby oraz Ždánický les (Las Żdanicki). Region ten, zgodnie z nazwą, pod wieloma względami ma więcej wspólnego ze Słowacją, niż z resztą Republiki Czeskiej. Tutejsza ludność ma częściowo słowackie korzenie, kultywuje się słowacką kulturę, miejscowa gwara ma wiele naleciałości słowackich, ale także węgierskich. Podobnie wygląda sprawa z tradycyjnymi strojami, tańcami i świętami. No i przede wszystkim na Słowacku króluje wino, w przeciwieństwie do reszty kraju.




W czasie tegorocznego czerwcowego wyjazdu pierwszy postój nastąpił jednak jeszcze przed Słowackiem, a mianowicie na rubieżach Hany, ale już u podnóża Chřibów. W wiosce Zástřizly znajduje się wiadukt; z daleka wydaje się typowy, ale z bliska widać, że jest niedokończony.


środa, 5 lipca 2017

Beskid Żywiecki (i Makowski) klasycznie: Diablak - Głuchaczki

W dniu zakończenia roku szkolnego postanowiłem w duecie z kumpelą skoczyć w końcu gdzieś w polskie Beskidy. Po krótszym i dłuższym namyślaniu zaproponowałem Żywiecki w wersji klasycznej z najwyższymi szczytami tego rejonu. Nie oponowała.

A za klasyką mocno już się stęskniłem i chciałem przypomnieć sobie wędrówki sprzed lat, kiedy to pasmo żywieckie często mnie widywało, gdy przemierzałem tamtejsze szlaki.

Początek wyprawy stanął pod znakiem potężnej ulewy w Krakowie, po której miasto stanęło w jednym gigantycznym korku. Nasz busik wyjeżdżał ze stolicy królów z dobre półtorej godziny, następnie doszło jeszcze kilka remontów i w efekcie na parking w Zawoi-Markowej dotarliśmy dopiero przed 17-tą. Plus był z tego taki, iż kasa była już zamknięta i nie trzeba było płacić haraczu Babiogórskiemu PN 😉.


Przywitał nas dziadek na wózku. Mieszkał w najbliższym domu i pewno z nudów udawał się na początek szlaku, aby zaczepiać turystów 😛. Na szczęście nie był namolny, a nawet dość sympatyczny, często powtarzając "tak to bywa panowie" 😏.

W tych okolicach ostatni raz byłem jeszcze w poprzedniej dekadzie, pod koniec lata 2008 roku, więc już kompletnie pozapominałem jak wyglądają szlaki. A ten od Markowej przez pierwszy kilometr przypomina szeroką i płaską drogę leśną, częściowo z resztkami asfaltu.