Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino i winiarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino i winiarstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 maja 2024

Małe Karpaty (2): Modra - Zochova chata - Veľká homoľa

Modra (Modor, Modern) jest kolejnym zabytkowym miasteczkiem położonym u stóp Małych Karpat. A właściwie miastem, bo mając prawie dziesięć tysięcy mieszkańców (raz tyle, co Svätý Jur, z którego przyjechaliśmy) zalicza się do słowackich miejscowości średniej wielkości.



Nawet jednak i tu nie ma co liczyć na zrobienie zakupów w Święto Pracy. Sklepy pozamykane. Otwarte są za to... kwiaciarnie. Czyżby ludziom czynu wręczano kwiatki? Przy głównej ulicy działa kilka lodziarni, cukiernie, winiarnia i jeden pub wyglądający na drogi, więc odbijamy w boczną alejkę. Reklama na ścianie narożnego budynku sugeruje, że ma tam być knajpa z piwami rzemieślniczymi. Knajpa faktycznie jest, ale pojęcie "rzemieślniczy" najwyraźniej ma na Słowacji inne znacznie, bo niemal wszystkie piwa z menu to masowe standardy! Nie ma jednak co marudzić, skoro zjawia się kelner z pytającym wyrazem twarzy i po chwili stawia przed nami dwa przyjemne kufelki.


Korzystając z chwili wolnego czasu zostawiam Bastka nad szkłem i idę powłóczyć się trochę po najbliższej okolicy. Jedna z wąskich uliczek obok nas zwie się Moyzesova. Początkowo sądziłem, że to od Mojżesza, a więc może dawna dzielnica żydowska? Jednak nie, okazało się, że patronem jest Štefan Moyzes. Z Mojżeszem ma tyle wspólnego, że służył temu samego Bogu, gdyż był katolickim biskupem 😏. A także pierwszym przewodniczącym Maticy Slovenskiej (Macierzy Słowackiej), najstarszej słowackiej organizacji kulturalnej.



poniedziałek, 4 lipca 2022

Pogranicze czesko-słowackie: Slovácko i Zahorie

Słowacko (Slovácko) to kraina ludowych pieśni, strojów, tańców, świąt i tradycyjnych rzemiosł, a także wina i zabytków. Tak reklamują ten region przewodniki dla turystów, a ponieważ już kiedyś w nim byłem, więc mogę całkowicie to potwierdzić.

Słowacko rozciąga się w południowo wschodniej części Moraw - dolną granicę wyznacza rzeka Morawa i Białe Karpaty, górną niewielkie pasma górskie Chřiby oraz Ždánický les (Las Żdanicki). Region ten, zgodnie z nazwą, pod wieloma względami ma więcej wspólnego ze Słowacją, niż z resztą Republiki Czeskiej. Tutejsza ludność ma częściowo słowackie korzenie, kultywuje się słowacką kulturę, miejscowa gwara ma wiele naleciałości słowackich, ale także węgierskich. Podobnie wygląda sprawa z tradycyjnymi strojami, tańcami i świętami. No i przede wszystkim na Słowacku króluje wino, w przeciwieństwie do reszty kraju.




W czasie tegorocznego czerwcowego wyjazdu pierwszy postój nastąpił jednak jeszcze przed Słowackiem, a mianowicie na rubieżach Hany, ale już u podnóża Chřibów. W wiosce Zástřizly znajduje się wiadukt; z daleka wydaje się typowy, ale z bliska widać, że jest niedokończony.


wtorek, 21 listopada 2017

Po środkowych Czechach w poszukiwaniu burčáku (cz. II)

Ostatni dzień poszukiwań burčáku rozpoczynamy od miasteczka Liběchov (Liboch), położonego kilka kilometrów od Mělníka. Miejscowość to enklawa starej zabudowy, wygląda jakby szał stawiania nowego ją ominął.


W rozległym parku czai się barokowy pałac z 1730 roku... Mocno poszkodowany podczas powodzi w 2002 roku i od tego czasu trwa w nim remont, którego końca nie widać.

czwartek, 16 listopada 2017

Mělník - księstwo wina i Lobkowiczów

Mělník (Mielnik) to miasto leżące na północ od Pragi, w miejscu gdzie Wełtawa wpływa do Łaby. Jest to jeden z głównych ośrodków czeskiego regionu winiarskiego* i dlatego wybraliśmy go jako bazę noclegową w czasie weekendu spędzonego na poszukiwaniu burčáku.

Starówka mieści się na skarpie położonej nad rzekami, więc z każdej strony trzeba się do niej wspinać. Rynek otoczony zabytkową zabudową, wśród której wyróżnia się ratusz w pastelowych kolorach.


Na placu rozłożyło się kilka straganów: można kupić warzywa, owoce, swojskie produkty wędliniarskie i mleczne, oraz - rzecz jasna - burčák 😊. Dziś w sprzedaży biały, który od razu otwieramy na pobliskiej ławce 😛.

piątek, 10 listopada 2017

Po środkowych Czechach w poszukiwaniu burčáku (cz. I)

Kraj nad Wełtawą powszechnie kojarzy się z piwem. Ale Republika Czeska to również wielowiekowa historia winiarstwa, rozpoczynająca się w średniowieczu, a czasem już w starożytności. Co prawda czeskie wina nadal są za granicą dość rzadko spotykane, ale cieszą się coraz większą popularnością wśród miłośników tego trunku.

Od kilku lat staram się jesienią zawsze zajrzeć do Czechów, ale nie po zwykłe wino, tylko burčák, czyli moszcz z winogron. Lekki, orzeźwiający i zazwyczaj pyszny 😊.


Kosztujący tego trunku z reguły dzielą się na dwie grupy: jego zdecydowanych przeciwników oraz zdecydowanych zwolenników. Ja oczywiście należę do tych drugich 😊. Z burčákiem jest pewien problem: trzeba trafić w odpowiedni moment na jego spożycie, bo już kilka dni po zakupie może całkowicie zmienić swój smak na coś w rodzaju sikacza. Może też wybuchnąć, co raz mi się zdarzyło i potem pokój długo pachniał winem 😛. Niektórych odrzuca też jego zapach, który często nie idzie w parze z reakcjami kubków smakowych. Dlatego najlepiej kosztować go na miejscu, świeżutkiego.

czwartek, 3 listopada 2016

Rožnov pod Radhoštěm - wołoski skansen

Rožnov pod Radhoštěm (Rosenau) to kilkunastotysięczne miasteczko w kraju zlińskim, otoczone górami.

Rynek bez szału - duży plac otoczony przeważnie współczesną zabudową i z pomnikiem T. Masaryka na środku.


Na ławeczce dwóch podpitych degustuje rum i zapija wodą. Wszystko to niedaleko policjanta miejskiego, który rozmawia z jakąś kobietą. A mógł zabić!

W niewielkim centrum stoi kilka obiektów zabytkowych, m.in. dom w którym krótko mieszkał u przyjaciela František Palacký, propagator austroslawizmu ("Gdyby Austria nie istniała należałoby ją wymyślić").
To ten budynek po prawej.


W parku znajdują się drewniane altany, zajmowane dziś przez różne sklepy.


środa, 26 października 2016

Do Wołochów przez Śląsk, schrony i uszy

Pod koniec września ruszyliśmy do Wołochów, a konkretnie na Morawską Wołoszczyznę (Valašsko). Sam region ze swoją kulturą jest ciekawy, ale równie ciekawa jest jak zawsze droga do niego.

Pierwszy postój na czeskim Śląsku wypada nad Městem Albrechtice (Stadt Olbersdorf). Tam krótki spacer łąkami z widokiem na miejscowość.


Na wzgórzu stoi przedziwna podwójna wieża widokowa Hraniční vrch.


Kiedyś były to nadajniki telefoniczne (wybudowane jeszcze w latach 80-tych), kupione za symboliczną sumę przez miasto i przebudowane do dzisiejszej formy, a otwarte dla turystów w 2011. Wydawało mi się, iż to młodsza konstrukcja!

czwartek, 10 lipca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria cz. II - Park Narodowy Podyjí / Thayatal

Zwiedzanie zabytków morawskich i dolnoaustriackich to jedno, natomiast był też czas na wędrówkę i to niemal górską. 

Niemal, gdyż Park Narodowy Podyjí / Thayatal to nie góry, ale dolina wspominanej już wielokrotnie rzeki, choć niektóre przewyższenia i podejścia są bardzo górskie. 

Czeska część parku została założona w 1991 roku na terenach, które przez kilkadziesiąt lat były dla turystów niedostępne z powodu granicy z wrogim obozem kapitalistycznym, zatem przyroda nie była tam niepokojona. Ochrona przyrody ma jednak znacznie dłuższą historię - już na początku XX wieku hrabiowie Stadniccy, właściciele zamku Frain (Vranov) i większości okolicznych ziem, dbali o środowisko. Potem w 1978 roku powstał obszar chronionego krajobrazu, a w końcu sam PN. 

Na szlak wchodzimy w Znojmie, tuż obok zapory sztucznego zbiornika. Przez dłuższy czas ścieżka biegnie wzdłuż tego zbiornika, raz wyżej, a raz przy samej wodzie. 
 
 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Południowe Morawy - Znojmo

W piątek, drugi dzień weekendu bożocielnego, przy dość niepewnej pogodzie, wstajemy wcześnie i idziemy na autobus, zawożący nas do Znojma (Znaim).

Stolica winiarskiego regionu, malowniczo położona nad Dyją, założona została w X lub XI wieku przez Przemyślidów, przy ważnym szlaku z centrum Moraw na południe. Miasto mocno zniszczone w czasie wojen husyckich odbudowało się i z wolna z ośrodka słowiańskiego stawało się w kolejnych wiekach niemieckojęzycznym, ciążącym ku Wiedniu, a nie Pradze.

Po upadku Austro-Węgier miejscowi Niemcy (w 1910 roku 16,8 tys. na 19,6 tys. ogółu mieszkańców) zgłosili akces do Republiki Niemieckiej Austrii, ale już w grudniu 1918 roku armia czechosłowacka zajęła miasto i przyłączyła do Czechosłowacji (o której powstaniu przypomina poniższa tablica).



W okresie międzywojennym nastąpiło wyrównanie etnicznych proporcji (wielu Niemców, zwłaszcza inteligencja, wyjechała, przyjechało sporo Czechów z różnych regionów kraju) oraz zubożenie - główny rynek zbytu, jakim był Wiedeń, został odcięty granicą.

Dziś to miasto pełne zabytków z różnych epok oraz trasa zaliczana przez setki autokarów turystycznych mknących tędy na południe Europy (droga przelotowa do jednego z głównych przejść z Austrią biegnie tuż obok).

piątek, 27 czerwca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria - cz. I (z wizytą u książąt Liechtensteinów i winiarzy)

Tegoroczny weekend bożocielny kręcił się w tematyce książąt, zabytków i wina... książąt nie byle jakich - bo samych Liechtensteinów, którzy do tej pory zasiadają na tronie w swoim księstwie. Zabytków - nie byle poślednich, bo wpisanych na listę UNESCO. Wreszcie wina - nie żadnych zlewek, bo ze znakomitych morawskich winnic...

Tematyką przewodnią byłą jednak Dyja (Dyje/Thaya) - rzeka, która ciągnie się na austriacko-czeskim pograniczu i non stop pojawia się w kolejnych lokalizacjach.

Wyjazd zaczynam od krótkiej wizyty w Břeclaviu (Lundenburg) - nad Dyją stoi tam dawny zamek, przebudowany przez Liechtensteinów w XIX wieku na romantyczną ruinę. Obecnie to wygląda jak ruina również z powodu zaniedbania...


A potem zaczyna się deser - Lednicko-valtický areál. To ogromny kompleks lasów, kryjący pałace, zamki, zameczki, stawy i inne części krajobrazu, wybudowane przez książąt panujących na tych ziemiach od XIII/XIV wieku aż do ubiegłego. W 1945 rząd czechosłowacki najpierw ich okradł ze wszystkich posiadłości, powołując się na ich współpracę z hitlerowcami (co nie było prawdą), a potem zabronił powrotu w rodzinne strony, posiłkując się Dekretami Benesza. Liechtensteinowie, będący obywatelami suwerennego księstwa, a nie Rzeszy Niemieckiej, długo walczyli o zwrot dóbr - najpierw tuż po wojnie, potem po 1989, przez kilkanaście lat nie nawiązując oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Rep. Czeską i Słowacją. Wszystko nadaremnie...