sobota, 25 kwietnia 2026

Śląskie niedaleko: Orzegów

Orzegów to północna dzielnica Rudy Śląskiej, druga pod względem wieku w mieście - pierwsze wzmianki o niej pochodzą z końca XIII wieku lub z początku wieku następnego. Z kolei pod względem liczby mieszkańców i powierzchni jest jedną z najmniejszych. 

Podobnie jak w sąsiedniej Rudzie wizytę zaczynamy od obiektów związanych z przemysłem, tyle, że zamiast osiedla patronackiego, będą pozostałości koksowni.


Tak jak w Rudzie przemysł rozwijali Ballestremowie, tak w Orzegowie robiła to bardziej znana rodzina, a mianowicie Schaffgotschowie, a wcześniej Karl Godulla. Koksownia Gotthard ruszyła w 1903 roku przy kopalni Gotthardschacht. Po podziale Górnego Śląska zakłady znalazły się w Polsce, tuż obok granicy z Niemcami i sytuacja polityczna wpływała na działalność koksowni. Planowana modernizacja nigdy nie doszło do skutku, do tego doszły zniszczenia z 1945 roku i w latach 60. uznano ją za przestarzałą, a z powodu szkód górniczych nienadającą się do przebudowy. Zamknięto ją w 1976 roku.
Pod koniec PRL-u niektóre obiekty zakładu zostały uznany za zabytki, ale całość niszczała i jeszcze dekadę temu wyglądała jak jedna wielka ruina.


Kilka lat temu utworzono w jej miejscu "park rekreacyjno-kulturowy". Wyremontowano wieżę węgla, zbiornik smoły surowej oraz resztki baterii koksowniczej. Fajnie, że to uratowano, ale odnieśliśmy wrażenie, że dołożono za wiele niepotrzebnych dodatków i duch przemysłu gdzieś uleciał.



Obok umieszczono wielki plac zabaw. Wybudowano nawet toaletę i to nic, że nieczynną.


Małe budynki gospodarcze po drugiej stronie ulicy.


Orzegów jako wieś rozwijał się wokół obecnej ulicy Bytomskiej (dawniej Dorfstrasse i Beuthenstrasse), ale pod koniec XIX wieku powstał tak zwany Nowy Orzegów (Neu-Orzegow), którego centralną arterią jest ulica Hlonda. Pójdziemy nią w kierunku centrum dzielnicy.


Kamienice z przełomu wieków w niczym nie przypominają zabudowy, którą mamy przed oczyma, gdy wyobrazimy sobie wieś. Przemysłowe osady Górnego Śląska, które nie posiadały praw miejskich, czasami niewiele różniły się od "prawdziwych" miast, zarówno pod względem architektury jak i liczby mieszkańców. Przykładowo w momencie plebiscytu w Orzegowie mieszkało prawie cztery tysiące osób, czyli niewiele mniej niż w Mikołowie a znacznie więcej niż chociażby w Żorach czy w Pszczynie.


Przy bocznej, krótkiej uliczce Mateusza (Matthias Gasse) przycupnął niewielki dom. Zapewne znacznie starszy od kamienic, podejrzewam, że może to być najmniejszy dom w całej Rudzie Śląskiej. Widać też jak podniósł się poziom gruntu od strony głównej ulicy.


Kolejna boczna ulica - Witolda Czapli (Schaffgotschstrasse). Czysto i pusto.


Ulica Hlonda wcześniej nazywała się 15 grudnia (data powstania PZPR-u). Jeszcze wcześniej patronem była SA (SA-Strasse), ale pierwotnie była to ulica Kościelna (Kirchstrasse), bowiem to przy niej powstała główna (bo jedyna) świątynia Orzegowa - kościół św. Michała Archanioła. Ciężko go ująć z przodu.


Kościół wybudowano w ostatnich latach 19. stulecia, ale przypominał on wówczas rozmiarami kaplicę. Powiększono go znacznie w stylu neoromańskim tuż przed Wielką Wojną, większość pieniędzy wyłożyli Schaffgotschowie.



Najciekawsze wewnątrz są witraże z okresu przebudowy. Na głównym, w prezbiterium, widać św. Michała Archanioła. Boczne są dwujęzyczne, po polsku i po niemiecku opisano fundatorów. Były nimi kobiety (w domyśle: nieniemieckie i nie młode), hutnicy, niemieckie młode kobiety, III. zakon św. Franciszka, niemieckie katolickie kasyno i tak dalej. Ta polsko-niemiecka mieszanka przetrwała i wojnę światową i komunizm, niezwykłe.




Obok kościoła wzniesiono w 1907 roku ratusz, Orzegów był wówczas samodzielną gminą w powiecie bytomskim. Po podziale Śląska gmina leżała w powiecie świętochłowickim, po wojnie w katowickim, a w 1951 roku ją zlikwidowano i włączono w skład Rudy, która siedem lat później współtworzyła Rudę Śląską.
Poniżej zaś wielkie peerelowskie godło z doklejoną koroną, zastąpiło pomnik powstańców śląskich.


Ulica kiedyś była reprezentacyjna, teraz więcej tam zamkniętego niż otwartego. Tylko sklepy z zielonym zwierzakiem trzymają się i rozmnażają.


Skręcamy w Orzegowską (Bahnhofstrasse, Dworcowa). To ciekawe, że w miejscowości jest ulica z nazwą własną miejscowości. Prowadzi ona do Rudy i tam Orzegowska już nie dziwi. Nie idziemy jednak tak daleko, bo po kilkudziesięciu metrach znajduje się stary cmentarz parafialny. Założono go w momencie budowy kościoła, pochówki zakończono w latach 50., kiedy to otwarto nową nekropolię...


...ale po przyjściu nowego (aktualnego?) proboszcza ponownie otworzono stary cmentarz. Znowu można tu chować swoich zmarłych, zaczęto też dbać o stare groby po dekadach dewastacji.


Napisy polskie mieszają się z niemieckimi, słowiańskie nazwiska i imiona z germańskimi, są też teksty w odmianie śląskiej. Cmentarz jest świetnym przykładem dawnej wielokulturowości Orzegowa, skoro mamy i niemieckie groby z czasów polskich, jak i polskie z czasów niemieckich.






Cygan i Gwosdz - Niemcy musieli sobie łamać języki.


Tablica ciekawa z dwóch powodów. Po pierwsze dolna część nie została skuta, zapewne czekając na drugiego "mieszkańca" grobu. Po drugie - niemiecki napis był czymś zamazany, możliwe, że smołą. Tak często robiła rodzina nieboszczyków, aby uniknąć zniszczenia grobu.


Patrząc ogólnie, to jednak większość grobów jest zniszczonych, choć niektóre odrestaurowano. 





Znaleźliśmy co najmniej dwie kwatery górnicze. Pierwsza dotyczyła trzech mężczyzn, którzy "padli ofiarą zawodu swego" w 1912 roku w kopalni Gotthard. Druga większa - ze zdjęcia - kryje mogiły aż dwudziestu pięciu górników, którzy stracili życie w wyniku katastrofy w tym samym zakładzie w 1898 roku. Do tego osiem ofiar ostrzału kopalni z 1945 roku.


Pod koksownię wracamy ulicą Królowej Jadwigi. Początkowo była to po prostu Kirchoffstrasse i Cmentarna, ale potem dostawała samych wielkich patronów: Piłsudskiego, Hansa Schemma (gauleitera i nazistowskiego ministra edukacji), Stalina i Dzierżyńskiego. W Wielką Sobotę wiatr hulał pomiędzy opuszczonymi familokami i placami po wyburzonych budynkach. Do tego małe domy i sklepiki z pierwszego etapu zabudowywania drogi.




Zdjęcie ilustracyjne.


Dopiero w drugiej części zaczynają się wyższe kamienice, które pewnie dawno temu zamieszkiwali bardziej majętni obywatele.



Najważniejszym budynkiem ulicy jest szkoła. Otwarta w 1908 roku, o czym przypominał kiedyś napis, a dziś został tylko rok. Na starcie była to placówka dla dziewcząt (Mädchenschule), dziś zaś jedna z tych nikomu nie znanych szkół wyższych z ambitnymi nazwami.


Na Orzegów wracam po dwóch dniach w pełnym słońcu. Tym razem stare domy zamieniam na blokowisko osiedla Powstańców Śląskich. Na jego skraju biegnie długa ulica Karola Goduli (Schaffgotschstrasse), stanowiąca granicę z dzielnicą Godula, która, nota bene, powstała na terenie dawnego majątku Orzegowa. Na skraju zaś osiedla stoi ciężki schron bojowy, część Obszaru Warownego Śląsk. 


Na górze zachowała się kopuła pancerna.


Na sam koniec zajeżdżam zobaczyć pozostałości po kopalni Gotthardschacht, która następnie stała się Gotardem, a potem Karolem. Parkuję auto na drodze z trylinki obok garaży obsmarowanych herbami Slavii Ruda Śląska.



Samodzielną pracę Karol zakończył w 1970, połączono ją z kopalnią Szombierki. Klucząc mniej lub bardziej dziwnymi uliczkami dochodzę do jej resztówek: jest warsztat, budynek szybu Gotthard/Pułaski/Jurand i kilka obiektów nieznanego mi przeznaczenia.




Obowiązkowy wagonik, jak zawsze przy zamkniętych kopalniach. Ciekawe, czy wzięli go stąd czy może pożyczyli z innej gruby?


Kopalnia zakończyła fedrowanie, a my zwiedzanie.

-----

Przy opisach korzystałem m.in. z kopalni wiedzy na temat Orzegowa - strony orzegow.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz