czwartek, 11 lutego 2016

Spacerownik katowicki: boczne ulice Załęża

W dwóch poprzednich odcinkach opisałem katowicką dzielnicę Załęże wzdłuż głównej ulicy - Gliwickiej: część wschodnią oraz część zachodnią. Teraz zatem Załęże nie tyle od kuchni, co od bocznych ulic... Tym razem w kolejności alfabetycznej, a nie geograficznej. 

Bocheńskiego Feliksa (do 1922 Bernhardtstraße, w latach 1939−1945 Danziger Straße): jak już wspominałem przecina Załęże na dwie części - wschodnie i zachodnie. Jest to też najbardziej ruchliwa szosa w dzielnicy, łącząca Drogową Trasę Średnicową z autostradą A4. 
 

niedziela, 7 lutego 2016

Spacerownik katowicki: zachodnie Załęże


W tym odcinku przespacerujemy ulicą Gliwicką po zachodnim Załężu. To podział subiektywny, mój własny, jednak za każdym razem czułem, że ta część dzielnicy położonej za skrzyżowaniem z ulicą Bocheńskiego jest trochę inna... 

Znajduje się dalej od centrum i rzadko występują tutaj reprezentacyjne kamienice - przy głównej szosie dominują budynki robotnicze, w tym familoki, a pod koniec również zwykłe bloki. 

Zabudowa nie jest też tak zwarta jak wcześniej, zwłaszcza na północnej stronie. 

Jednym z pierwszych budynków jest ten mieszczący Dom Aniołów Stróżów, kilka lat temu pokryty rysunkami. Znaczenia większości z nich można się tylko domyślać. 
 
 

wtorek, 2 lutego 2016

Spacerownik katowicki: Załęże (Zalenze). Pokręcona Gliwicka.

Z założenia ma to być początek cyklu traktujący o różnych ciekawych miejscach na terenie Katowic...

Na zachód od centrum znajduje się Załęże (Zalenze). Mimo, że od głównego dworca kolejowego dzieli je dziesięć minut spaceru, to rzadko można tam spotkać mieszkańców innych dzielnic oraz gości spoza miasta. 

Załęże ma długą historię, sięgającą XIII wieku, to jedna z najstarszych dzielnic stolicy województwa śląskiego. W XVIII i XIX stuleciu nastąpił w niej gwałtowny rozwój przemysłu (kopalnie, huty i fabryki), który trwał do początku obecnego millenium, kiedy upadły największe zakłady... dzisiaj Załęże służy jako sypialnia oraz skupisko problemów społecznych. Jest tutaj największy procent bezrobotnych w całym mieście, a liczba klientów pomocy społecznej stawia okolicę na drugim miejscu podium. Gdyby połączyć wskaźniki osób bez pracy, zagrożonych biedą, alkoholizmem i przestępczością to dzielnica dzierży palmę pierwszeństwa w Katowicach. 

I właśnie dlatego Załęże kusi :).

Życie toczy się wzdłuż głównej szosy - Gliwickiej. Załęże to typowa ulicówka, a Gliwicka jest niespotykanie jak na miejską ulicę pokręcona - to pozostałość po dawnej wiejskiej zabudowie. 
 

Za czasów niemieckich nosiła ona nazwę Moltkestraße, a w okresie międzywojennym i do 1954 roku Stanisława Wojciechowskiego. Potem dawny prezydent podpadł komunistom i nazwę Gliwickiej, która do tej pory biegła tylko w centrum, przedłużyli też na Załęże. 

sobota, 23 stycznia 2016

Chopok na nartach - czy warto?

Zima w końcu przyszła. Co prawda śniegu nadal niezbyt dużo, ale poszczególne ośrodki narciarskie otwierają kolejne trasy i czekają na klientów.

Największym ośrodkiem w tej części Europy jest słowacka Jasna, rozłożona wokół szczytu Chopok w Niżnych Tatrach. Bywałem tam wielokrotnie, ale też często spotykałem się z opinią, iż nie warto tam jechać. Dlaczego?

Minusem z mojego punktu widzenia jest odległość - z Górnego Śląska to ponad 200 kilometrów. Na jeden dzień odpada. Ale w okresie ferii czy urlopów mało kto jeździ tylko na kilka godzin i wraca do domu. Zatem ten minus nie jest przytłaczający. W przeszłości pokonywałem tę trasę kierując się na Cieszyn, następnie krótko przez Republikę Czeską na Czadcę, Żylinę i dalej w kierunku Liptowskiego Mikułasza. Obecnie po otwarciu ekspresówki Bielsko Biała - Żywiec bardziej racjonalna wydaje się trasa przez Ujsoły, Glinkę (ewentualnie przez Korbielów) i Dolny Kubin. Osoby z innych części Polski ze strony Krakowa powinni kierować się na przejście w Chyżnem.

Zbiornik Liptowska Mara widziany z Chopoku - obok niego biegnie autostrada Rużomberok - Liptowski Mikułasz. Jest płatna, więc można minąć ten krótki odcinek bocznymi drogami.

Drogi w dolinach, prowadzące do ośrodka, są zazwyczaj dobrze utrzymane, ale bywa ślisko, dobrze więc mieć w bagażniku łańcuchy. Osoby niezmotoryzowane ucieszy fakt, że z Liptowskiego Mikułasza kursują regularne autobusy dla narciarzy.

wtorek, 19 stycznia 2016

Warszawa w promocji - Muzeum Narodowe i zapadający zmierzch


Zobaczyć mnie w stolicy Polski to rzadkość... owszem, przejeżdżam czasem przez Warszawę kierując się w różne strony, jednak aby była moim głównym celem? Niee... a jednak - parę dni temu postanowiłem zawitać tam na jednodniówkę. Nie żebym uważał ją za wyjątkowe miasto - według mnie Warszawa jest brzydka. Jednak niedawno w Polskim Busie była promocja na przejazdy, więc uznałem, że warto z niej skorzystać i pojechać ze Śląska za 4 zł ;) 

Minusem takiego wypadu jest ograniczony czas - miałem ledwie 6 godzin między przyjazdem i odjazdem. Mało. W dodatku zapowiadali kiepską pogodę, więc szaleństwo z aparatem można wykluczyć. Zdecydowałem się na wizytę w jakimś muzeum. Niestety, wtorek to często dzień zamknięty. W wielu innych w styczniu spora część kolekcji jest wyłączona. Ostatecznie wybrałem Muzeum Narodowe, tym bardziej, że tego dnia dzień wstęp jest darmowy :) 

Warszawa rzeczywiście przywitała mżawką i chmurami. Dar Stalina widoczny był ledwie w połowie. 
 

Idę Alejami Jerozolimskimi do ronda de Gaulle'a. Sztuczna palma nadaje temu miejscu zupełnie niewarszawski klimat, jakby z innej strefy klimatycznej ;) 
 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Noworocznie w Beskidzie Żywieckim

Sylwestra spędziłem w Górach... Tarnowskich Górach. Za to w Nowy Rok pojechałem z ekipą znajomych w góry takie z małej litery, a mianowicie w Beskid Żywiecki. To chyba moje ulubione pasmo w Beskidach Zachodnich, zawsze chętnie tam wracam, choć drzew coraz mniej, a kretynów na crossach i quadach coraz więcej...

1 stycznia nocowaliśmy w Chacie na Zagroniu. Mająca ponad wiek chata góralska zarządzana jest obecnie przez SKPB Katowice.


Położona jest niedaleko żółtego szlaku z Rajczy na Halę Rysiankę. Dojście z dworca kolejowego w Rajczy zajmuje ok. 1 godziny i 20 minut. Szybciej można przydreptać z Ujsoł czarnym szlakiem - niecałą godzinę.

czwartek, 7 stycznia 2016

Zakończenie górskiego roku 2015 - Wielki Połom i trzy schroniska

Na zakończenie sezonu górskiego, podobnie jak rok temu, wybrałem się z tatą w Beskid Śląsko-Morawski, dwa dni przed Sylwestrem. Tym razem jednak w zupełnie niezimowej aurze - w powietrzu co prawda było czuć lekki mróz, ale śnieg nadal gdzieś schowano. 

Samochód parkujemy niedaleko sklepu w wiosce Horní Lomná (Łomna Górna, Ober Lomna). Ubieram swoje czerwone, mocno już przetarte spodnie i czuję, że popełniłem poważny błąd nie biorąc kalesonów. I tak dobrze, że na termometrze było -3 a nie -13.
 

Szlak początkowo prowadzi asfaltem wzdłuż potoku Přelač przez osadę o tej samej nazwie. Jest tutaj trochę drewnianych domów.