Pewnego grudniowego razu w Górach Bystrzyckich panowała piękna pogoda.
A przynajmniej tak zapowiadały niektóre prognozy, podczas gdy inne sugerowały
coś zupełnie innego. Jadąc w ich kierunku rzeczywiście mieliśmy nad sobą
czyste niebo, ale im bliżej gór, tym więcej gromadziło się chmur.
Czyżby znowu miała nas dorwać klątwa pogodowa? Może jednak nie. Gramoląc się
autem w stronę przełęczy Spalonej zatrzymujemy się, aby podziwiać widoki w
stronę Kotliny Kłodzkiej i gór na jej wschodnim obrzeżu: jest Masyw Śnieżnika,
jest Jawornik Wielki i Borówkowa. A w dole mgły.
Na przełęczy Spalonej stoją dwa wozy bojowe i jeden opancerzony ambulans.
Wojsko z nami? Czy może czeka na atak z Czech?
Zjeżdżając w stronę granicy na skraju lasu obserwujemy piękny spektakl w
wykonaniu chmur, które ocierają się o zbocza Gór Orlickich.
W dole zabudowania Mostowic (Langenbrück) oraz Orlickégo Záhoří. Szkoda, że nowy biały dom psuje tę panoramę.





