środa, 31 grudnia 2025

Filipka w listopadzie, jak w środku zimy!

W listopadzie zima zrobiła falstart: nagle zaczął padać intensywnie śnieg i pokrył wszystko i wszędzie białą warstwą. Po kilku dniach wysokie temperatury całkowicie go stopiły i nie wrócił on prawie do końca roku. Mieliśmy z tatą szczęście i udało nam się wstrzelić na te zimowe warunki: choć zabrakło słońca, to dobrze było poczuć trochę zimowej aury.

Nie kombinowaliśmy za bardzo z miejscem wyjazdu i wybraliśmy Filipkę w czeskim Beskidzie Śląskim, zwłaszcza, że podczas ostatniej wizyty w 2023 roku warunki uniemożliwiły nam zrobienie zakładanej trasy. Teraz nie powinno być takich problemów.
Auto zostawiamy, tak jak ostatnio, w Hrádku (Gródku). Parking przy przystanku kolejowym był całkowicie zapełniony, więc ustawiamy się obok boiska.


Cofamy się w stronę zielonego szlaku, ale odbijamy w górę wcześniej na jedną z ulic prowadzących do gospodarstw. Po wejściu do lasu zima robi się jeszcze bardziej urocza.



Mijamy pomnik Wincentego Witosa oraz budynek mieszkalno-religijny (mieści zbór ewangelicki), z którego wychodzą dzieciaki z sankami.


czwartek, 25 grudnia 2025

Beskid Śląsko-Morawski: jesienna Prašivá i Ropická

W ostatni dzień października postanowiłem razem z tatą powtórzyć naszą pierwszą, wspólną wyprawę w góry, odbytą w grudniu 2014 roku: Beskid Śląsko-Morawski, Praszywa i Ropiczka. Punktem startowym będzie - jak przed ponad dekadą - Ligotka Kameralna (Komorní Lhotka, Kameral-Elgoth). Zaczynamy od odwiedzin kościoła ewangelickiego, wokół którego jest wiele starych grobów, w większości polskojęzycznych.



Tym razem jest jeszcze bardziej rodzinnie niż zwykle, bo wybrał się z nami Krzysiek, mój brat. 
Początkowo idziemy asfaltem z widokami na pobliski szczyt, Godulę.



Droga, którą poprowadzony jest żółty szlak, powoli pnie się w górę i pojawiają się pierwsze, nieśmiałe widoki. Nie są one jakieś spektakularne, bo - jak przeważnie w tym roku - widoczność jest słaba, poza tym kierunek nie ten. Odsłoniła się końcówka Beskidu Śląskiego, ule przy lokalnej szosie i blokowiska miast Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego.




środa, 17 grudnia 2025

Jarmark bożonarodzeniowy w Ústí nad Labem

W roku 2025 postanowiliśmy odwiedzić jarmark bożonarodzeniowy Ústí nad Labem. Nietypowo i nieco ryzykownie. Ústí (zwane po polsku Ujściem nad Łabą, a po niemiecku Aussig an der Elbe) nie jest zbyt popularne wśród turystów, zarówno zagranicznych, jak i nawet czeskich. Ba, można napisać, że w ogóle nie jest popularne, w przewodnikach poświęcone mu jest zazwyczaj maksymalnie kilka zdań. Taka sytuacja rodzi plusy i minusy: z jednej strony nie będziemy się musieć przebijać przez tłumy ludzi, z drugiej impreza może okazać się mała i po prostu słaba (jak kiedyś w Libercu). Ze zdjęć dostępnych w internecie wynikało, że rzeczywiście nie ma co liczyć na jakiejś fajerwerki, ale w sumie do szczęścia nie potrzeba aż tak wiele: wystarczy, aby były grzańce, jakieś jedzenie, przyzwoite ceny i występy, przy których można spędzić miło czas. A to wszystko Ústí mogło zaoferować.



Jarmark odbywa się na jednym z głównym placów miasta: Lidické náměstí można wręcz uznać za rezerwowy rynek (ten główny przecina droga i ma pochyłą nawierzchnię, więc pewnie z tego powodu się nie nadawał). Otoczony jest głównie socrealistyczną zabudową, wyjątkiem jest zachodnia strona, gdzie stoi neobarokowy teatr. Ogólnie całość nie wygląda źle i nawet się ze sobą komponuje.



Lidické náměstí też ma swoje minusy - na przykład klomby przeszkadzające w poruszaniu się pomiędzy jednym rzędem stanowisk.



czwartek, 11 grudnia 2025

Między Beskidami: Z Leskowca na Adamy

Pada. Padało w Rybniku, Żorach i w Bielsku, więc pada też w Andrychowie. Właściwie nawet nie tyle pada, co leje jak z cebra. Normalna pogoda pod koniec października.


Mieliśmy z Kaprem plan przejścia szlakami na Leskowiec, lecz w takiej aurze nie ma to sensu. Zamiast w góry uderzamy z dworca do knajpy, aby spróbować wziąć pogodę na przeczekanie. W późniejszych godzinach zapowiadają poprawę, więc jest nadzieja na zmianę.


Choć nie ma jeszcze nawet południa, to w knajpie siedzi już jeden mocno wstawiony jegomość. Chcąc pomóc Kaprowi znaleźć aptekę prawie spada z krzesła, a potem tak się zapętla, że stary Windows byłby bardziej sprawny 😛. W końcu właściwą drogę do leków wskazuje barmanka, ale tamtej dalej coś mamrocze pod nosem i niebezpiecznie się chwieje.
Za oknem deszcz powoli zmienia się w mżawkę.


czwartek, 4 grudnia 2025

Śląskie niedaleko: na kole wokół Korfantowa (Fyrlądu)

Na początku października, prawie dokładnie pół roku po wiosennej wyprawie rowerowej, znowu siadam na koło, aby pokręcić się po mało znanych zakamarkach województwa opolskiego. Pogoda jest prawie identyczna jak w kwietniu: słonecznie, ale na tyle chłodno, że ciągle zakładam i ściągam czapkę, rozpinam i zapinam polar. Stwierdzam, że jestem bardzo inteligentny, bo zamiast jeździć ciepłym latem, to włóczę się, gdy pizga 😛. Na szczęście tym razem wiatr jest umiarkowany.

Ponownie wybrałem tereny powiatu nyskiego. Z pociągu jadącego w kierunku Nysy wysiadam w Jasienicy Dolnej (Nieder Hermsdorf). Dworzec jest na obrzeżach wioski, w której też byłem wiosną, ale wówczas w jej centrum.



Wtedy zwiedzałem okolice kościoła i ruszałem dalej na północ, teraz bez zbędnej zwłoki wybieram drogę na południe. Głównym celem dnia jest Korfantów, ale nie od razu, żeby nie było za szybko.


Dookoła pofałdowane krajobrazy.