sobota, 26 lipca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria - cz. IV (Lednice i okolice)

Powrót do kompleksu Lednice-Valtice, wpisanego na listę UNESCO. 

Kolejność zwiedzania miała być nieco inna, ale ponieważ nie umiałem znaleźć normalnego parkingu, więc zajechałem na początek wąską drogą w odludne, nieco wodniste miejsce... do "prawdziwych" średniowiecznych ruin - Janův hradu (Hansenburg)

 

Powstały one oczywiście na początku XIX wieku, kiedy była moda na takie różne, romantyczne, "stare miejsca" i służyły jako pałacyk myśliwski, w związku z czym dzisiaj można oglądać w środku wystawy o tej tematyce, czyli nie dla mnie... 

wtorek, 22 lipca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria - cz. III (od Vranova do Mikulova)

Kilkanaście kilometrów od Znojma jest senna wioska Čížov (Zaisa), w której zresztą początkowo chciałem nocować. Jest to 40 starych domów, barokowa kapliczka, poniemiecki zniszczony cmentarz i jedyna w Republice Czeskiej dłuższa pozostałość po infrastrukturze Żelaznej Kurtyny

 

To właściwie granica wewnętrzna - oddzielała obywateli od zamkniętego pasma granicznego. Dopiero z 3 kilometry dalej jest właściwa granica ze wspominanym już austriackim Hardegg. Uciekinier musiał przedostać się przez tą barierę, do lat 60. XX wieku będącą pod napięciem, i dopiero wtedy pilnować się, aby nie złapała go straż graniczna. Oczywiście na samej granicy też były zabezpieczenia, ale generalnie główna linia "odporu" była w tym miejscu. Tereny na "ziemi niczyjej", a wcześniej "strefie śmierci", zajmowały 2% całej Czechosłowacji! 

czwartek, 10 lipca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria cz. II - Park Narodowy Podyjí / Thayatal

Zwiedzanie zabytków morawskich i dolnoaustriackich to jedno, natomiast był też czas na wędrówkę i to niemal górską. 

Niemal, gdyż Park Narodowy Podyjí / Thayatal to nie góry, ale dolina wspominanej już wielokrotnie rzeki, choć niektóre przewyższenia i podejścia są bardzo górskie. 

Czeska część parku została założona w 1991 roku na terenach, które przez kilkadziesiąt lat były dla turystów niedostępne z powodu granicy z wrogim obozem kapitalistycznym, zatem przyroda nie była tam niepokojona. Ochrona przyrody ma jednak znacznie dłuższą historię - już na początku XX wieku hrabiowie Stadniccy, właściciele zamku Frain (Vranov) i większości okolicznych ziem, dbali o środowisko. Potem w 1978 roku powstał obszar chronionego krajobrazu, a w końcu sam PN. 

Na szlak wchodzimy w Znojmie, tuż obok zapory sztucznego zbiornika. Przez dłuższy czas ścieżka biegnie wzdłuż tego zbiornika, raz wyżej, a raz przy samej wodzie. 
 
 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Południowe Morawy - Znojmo

W piątek, drugi dzień weekendu bożocielnego, przy dość niepewnej pogodzie, wstajemy wcześnie i idziemy na autobus, zawożący nas do Znojma (Znaim).

Stolica winiarskiego regionu, malowniczo położona nad Dyją, założona została w X lub XI wieku przez Przemyślidów, przy ważnym szlaku z centrum Moraw na południe. Miasto mocno zniszczone w czasie wojen husyckich odbudowało się i z wolna z ośrodka słowiańskiego stawało się w kolejnych wiekach niemieckojęzycznym, ciążącym ku Wiedniu, a nie Pradze.

Po upadku Austro-Węgier miejscowi Niemcy (w 1910 roku 16,8 tys. na 19,6 tys. ogółu mieszkańców) zgłosili akces do Republiki Niemieckiej Austrii, ale już w grudniu 1918 roku armia czechosłowacka zajęła miasto i przyłączyła do Czechosłowacji (o której powstaniu przypomina poniższa tablica).



W okresie międzywojennym nastąpiło wyrównanie etnicznych proporcji (wielu Niemców, zwłaszcza inteligencja, wyjechała, przyjechało sporo Czechów z różnych regionów kraju) oraz zubożenie - główny rynek zbytu, jakim był Wiedeń, został odcięty granicą.

Dziś to miasto pełne zabytków z różnych epok oraz trasa zaliczana przez setki autokarów turystycznych mknących tędy na południe Europy (droga przelotowa do jednego z głównych przejść z Austrią biegnie tuż obok).

piątek, 27 czerwca 2014

Południowe Morawy i Dolna Austria - cz. I (z wizytą u książąt Liechtensteinów i winiarzy)

Tegoroczny weekend bożocielny kręcił się w tematyce książąt, zabytków i wina... książąt nie byle jakich - bo samych Liechtensteinów, którzy do tej pory zasiadają na tronie w swoim księstwie. Zabytków - nie byle poślednich, bo wpisanych na listę UNESCO. Wreszcie wina - nie żadnych zlewek, bo ze znakomitych morawskich winnic...

Tematyką przewodnią byłą jednak Dyja (Dyje/Thaya) - rzeka, która ciągnie się na austriacko-czeskim pograniczu i non stop pojawia się w kolejnych lokalizacjach.

Wyjazd zaczynam od krótkiej wizyty w Břeclaviu (Lundenburg) - nad Dyją stoi tam dawny zamek, przebudowany przez Liechtensteinów w XIX wieku na romantyczną ruinę. Obecnie to wygląda jak ruina również z powodu zaniedbania...


A potem zaczyna się deser - Lednicko-valtický areál. To ogromny kompleks lasów, kryjący pałace, zamki, zameczki, stawy i inne części krajobrazu, wybudowane przez książąt panujących na tych ziemiach od XIII/XIV wieku aż do ubiegłego. W 1945 rząd czechosłowacki najpierw ich okradł ze wszystkich posiadłości, powołując się na ich współpracę z hitlerowcami (co nie było prawdą), a potem zabronił powrotu w rodzinne strony, posiłkując się Dekretami Benesza. Liechtensteinowie, będący obywatelami suwerennego księstwa, a nie Rzeszy Niemieckiej, długo walczyli o zwrot dóbr - najpierw tuż po wojnie, potem po 1989, przez kilkanaście lat nie nawiązując oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Rep. Czeską i Słowacją. Wszystko nadaremnie...

środa, 18 czerwca 2014

Podlasie Południowe - cz. IV (Stare Buczyce - Porosiuki)

Pora wreszcie na ostatnią część cyklu podlaskiego!

Na podłodze gościnnego domu w Starych Buczycach budzę się w dobrym humorze, który jednak szybko pryska podczas wizyty w wychodku - do 3 K, doszło czwarte - kleszcz! W dodatku w pachwinie... wyciągam go, ale naturalnie musiała zostać główka, którą wydłubuję przy pomocy igły od Buby. Lepsze żywa rana i mięso niż resztka kleszcza... Nie minęło pół godziny a kleszcza znajduje też Eco - jeszcze bardziej zamaskowanego i jemu też coś tam zostaje. Zaiste, licho nie odpuściło nawet tutaj! 

Po jajecznicy ze swojskich jaj żegnamy się z dziećmi gospodarzy (którzy sami wcześniej wyjechali do pracy) i kierujemy się do głównej drogi, którą następnie suniemy na Janów Podlaski (Romek opuścił nas wcześniej - wracał do Warszawy). 
 

Dziś przynajmniej pogoda jest o wiele lepsza - nie pada, a nawet pojawia się słońce. 
 

piątek, 13 czerwca 2014

Podlasie Południowe - cz. III (Zabuże - Stare Buczyce)


Przekraczając Bug przekroczyliśmy kilka granic. Współczesną, bo z województwa podlaskiego znaleźliśmy się w woj. mazowieckim - po raz kolejny widać, że granice dzisiejszych województw są idiotyczne, skoro fragment Podlasia jest w województwie, którego stolicą jest Warszawa. Z dawnej carskiej Rosji przenieśliśmy się do dawnej Kongresówki. I wreszcie przekroczyliśmy granicę religijno - mentalną: z krajobrazu zniknęły cerkwie, teraz spotykać będziemy tylko świątynie katolickie (co najwyżej będące w przeszłości cerkwiami), a napisy w cyrylicy stały się rzadkością. 

Przekroczyliśmy też granicę pogodową - upalne, słoneczne dni pozostały po stronie Mielnika, my budzimy się w pogodzie szarej, burej i chłodnej. Plany kąpieli u większości osób zostały anulowane. 

Gdy pakujemy namioty (przy okazji okazało się, że Grześ śpiąc zamordował jaszczurkę) zaczyna padać deszcz. Dochodzimy do pobliskiej wiaty przy promie i tam czekamy na Romka, który wkrótce się zjawia.