Chatka Malucha znajduje się w lekkiej dziczy na terenach dawnej wsi Ropianka (Ропянка). Z zewnątrz prezentuje się standardowo.
Jak już jednak wspominałem - jest to chatka absolutnie bezalkoholowa. "Wiadomo, Warszawa" - jak powtarzano w innych miejscach. Pić nie można nie tylko w środku ale i na zewnątrz, a nawet przebywać w "stanie wskazującym". To bardzo szerokie pojęcie, sprawiające iż nawet osoba która w pobliskiej wiosce skoczyłaby na piwo może być "wskazująca".
A my jesteśmy przemoczeni. Aż by się prosiło łyknąć coś z procentami, bo piec w kuchni nie daje tyle ciepła ile powinien. Rzeczy też przy nim nie przeschły aż do rana... W głównej sali panuje dość duży burdel. Nigdy mi w takich miejscach nie przeszkadzał, ale skoro muszę przenosić jakieś sprzęty w których od kilku dni kisi się sałatka, żeby zrobić sobie ciut miejsca na własny posiłek, to jest już lekkie przegięcie. To chyba efekt tego, że od wielu dni nie zaglądał tam żaden turysta, co mnie nie dziwi.
Generalnie niektórym klubom chatkowym czy studenckim lekko poodbijało, o czym świadczy choćby opasła "instrukcja obsługi chatki" dostępna w sieci. Jeśli jednak ktoś jest chętny to zapraszają oni młodych studentów na wielodniowy rajd górski który "zgodnie z dobrą tradycją jest całkowicie bezalkoholowy". Dobrze, że u mnie byli normalni studenci.
Pozytywną ciekawostką są pozostałości po dawnym wydobyciu surowców - dziura z ropą i zapalony gaz prosto z ziemi.