Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granica polsko-litewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą granica polsko-litewska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2019

Z plecakiem przez Suwalszczyznę i Mazury (3): Smolniki, Wiżajny i trójstyk z zimnymi ogrodnikami

Plaża nad jeziorem Czarnym w Smolnikach... Szum wody i otaczających je lasów, spokój i cisza... No, prawie cisza - wieczorem nikomu nie przyszło do głowy, aby nas odwiedzić, mimo iż była sobota, za to o świcie swoją obecność objawiła... krowa. Musiała przebywać gdzieś niedaleko, bo jej przejmujące darcie się wyrwało nas brutalnie ze snu i powodowało dreszcze. Eco reagował na krowie krzyki dość wulgarnie, zatem koncert był w wersji stereo 😏.


Kiedy bydle wreszcie ucichło (możliwe, że ktoś je zakatrupił) odwiedziło nas dwóch rybaków. Po udanych połowach komentowali zdobycze w tak soczystym stylu, że nie jeden dres spaliłby się ze wstydu...


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Suwalszczyzna (3): od Lazdijai do Punskas

Lazdijai (Łoździeje) to niewielkie litewskie miasto, liczące około 5 tysięcy mieszkańców (trochę mniej od Sejn). Założył je w XVI wieku Zygmunt August. Atrakcji turystycznych tutaj nie ma, ale dla nas stanowiły ważny przystanek na trasie wędrówki po Suwalszczyźnie.


Chociaż z tą Suwalszczyzną różnie bywa - Litwini jej granice wyznaczają w innych miejscach, nieco bardziej na zachód. Dla nich ten region to Dzukia (Dzūkija), która swoim obszarem sięga do Polski, za Sejny aż po jezioro Wigry. Zatem w zależności od spojrzenia: wędrujemy z plecakami albo po ziemi suwalskiej (wersja polska) albo po Dzuki (wersja litewska) 😀.

czwartek, 1 czerwca 2017

Suwalszczyzna (2): kierunek Litwa!

Litwa była w planach naszych wschodnich wyjazdów już przed kilku laty. Nawet kupiłem lity na tę okazję, lecz jednak nigdy nie udawało się dotrzeć. Choć od pewnego czasu litewską walutą stało się euro, to w końcu tam dotarliśmy z buta!


Ale cofnijmy się o dziesięć godzin...

Poranek w zagajniku nad jeziorem Sztabinki był ciepły i słoneczny, właśnie taki jaki powinien być. Miejsce wybrane jako ratunkowe okazało się znakomitym schronieniem.


Na dzień dobry postanowiłem zajrzeć na odległy o kilkadziesiąt metrów cmentarz. Wyglądał jakby schował się przed ludźmi, wstydliwie zasłonięty drzewami, na uboczu.