Pogoda postanowiła dostosować się do apeli ministra zdrowia aby wytrzymać jeszcze dwa tygodnie i że długi weekend będzie naprawdę kluczowy, więc w prognozach zapowiadano same świństwa. Potem jednak okazało się, że piątek ma być słoneczny, sobota w miarę bezdeszczowa, a niebo zawali się na głowy dopiero w niedzielę, kiedy i tak musieliśmy wracać.
Faktycznie w piątkowy poranek świeci słońce. Pociąg ze stolicy Górnego Śląska pełni także rolę wehikułu czasu, gdyż przenieśliśmy się do stycznia 1970 roku i to w środek nocy 😛.
W godzinach południowych wychodzę z Bastkiem na peronie przystanku Żarki-Letnisko. Ciepłe promienie słońca sprawiają, że mamy wrażenie przebywania gdzieś nad morzem albo przypominają mi coroczne tradycyjne wędrówki wzdłuż wschodnich rubieży Polski.

