W tym wpisie chciałbym zaprosić do wirtualnego zwiedzenia trzech ważnych muzeów: jednego tradycyjnego w Gnieźnie i dwóch plenerowych w jego okolicy. Opiszę je zgodnie z chronologią moich wizyt.
Najpierw zajrzymy do Biskupina i jego słynnego Muzeum Archeologicznego. Administracyjnie to województwo kujawsko-pomorskie, ale historycznie jesteśmy na Pałukach, krainie wchodzącej w skład Wielkopolski.
W Biskupinie odkrycie śladów przeszłości nastąpiło tak, jak zdarza się często, bo przez przypadek: w wyniku prac melioracyjnych poziom jeziora się obniżył i odsłonił starożytne pozostałości. Zaczęli je zbierać tutejsi chłopi, nie zdając sobie sprawy z tego jak są cenne, a w końcu dzieci pokazały je nauczycielowi, który nagłośnił sprawę. To jedna wersja historii, druga mówi, że nauczyciel sam w czasie spaceru zauważył, że z wody coś się wyłania. Ponieważ władze nie wykazały zainteresowania odkryciem, dotarł on do profesora archeologii z Uniwersytetu Poznańskiego, Józefa Kostrzewskiego i ten zainicjował prace badawcze. Na kalendarzu kartki wskazywały rok 1934.
Wykopaliska prowadzono w latach 30., następnie kontynuowali je Niemcy w czasie wojny (oczywiście im przyświecał cel dokładnie odwrotny niż Polakom), a potem już w PRL-u. Od 1950 roku działa muzeum/skansen, który zawsze chciałem odwiedzić. Teraz nadarzyła się okazja, choć znajomi ostrzegali: "Zawiedziesz się". Zapewne. Jak człowiek koniecznie chce coś zobaczyć, to bardzo często okazuje się, iż rzeczywistość nie nadąża za wyobrażeniami.
Na dzień dobry niemiły ceremoniał: płacimy za bilety wstępu, a dodatkowo za parking. Bez sensu. Okolica zorganizowała się turystycznie wokół skansenu: widać tablice kierujące do mniej lub bardziej interesujących miejsc, utworzono jakieś dziwne muzea, pokraczne place zabaw, punkty gastronomiczne i tym podobne. Staramy się nie zwracać na to uwagi i już mieliśmy przekroczyć bramę wejściową, gdy nadjechał pociąg! Nie byle jaki, tylko wąskotorowy. To fragment Żnińskiej Kolei Powiatowej, kursującej ze Żnina do Gąsawy. Nawet przez chwilę się zastanawiamy, czy również się nie przejechać tam i z powrotem, lecz w końcu udajemy się na zwiedzanie.
Wykopaliska prowadzono w latach 30., następnie kontynuowali je Niemcy w czasie wojny (oczywiście im przyświecał cel dokładnie odwrotny niż Polakom), a potem już w PRL-u. Od 1950 roku działa muzeum/skansen, który zawsze chciałem odwiedzić. Teraz nadarzyła się okazja, choć znajomi ostrzegali: "Zawiedziesz się". Zapewne. Jak człowiek koniecznie chce coś zobaczyć, to bardzo często okazuje się, iż rzeczywistość nie nadąża za wyobrażeniami.
Na dzień dobry niemiły ceremoniał: płacimy za bilety wstępu, a dodatkowo za parking. Bez sensu. Okolica zorganizowała się turystycznie wokół skansenu: widać tablice kierujące do mniej lub bardziej interesujących miejsc, utworzono jakieś dziwne muzea, pokraczne place zabaw, punkty gastronomiczne i tym podobne. Staramy się nie zwracać na to uwagi i już mieliśmy przekroczyć bramę wejściową, gdy nadjechał pociąg! Nie byle jaki, tylko wąskotorowy. To fragment Żnińskiej Kolei Powiatowej, kursującej ze Żnina do Gąsawy. Nawet przez chwilę się zastanawiamy, czy również się nie przejechać tam i z powrotem, lecz w końcu udajemy się na zwiedzanie.


