W tym roku majówkę mieliśmy spędzić w Górach Choczańskich
- czyli zupełnie inaczej niż rok temu, kiedy wybraliśmy miejsca
odludne! Żeby uprzedzić tłumy ruszamy, już tradycyjnie, w środowe
popołudnie z Katowic w liczbie osób trzy. W Tychach dosiada Młody i
mkniemy w kierunku granicy wesołym pociągiem - na szczęście podstawiono
nam stary skład i mogliśmy wygodnie zasiąść w przedziale bydlęcym.
Podróżował z nami m.in. mocno nawalony pan, który twierdził, że jedzie do Milówki robić seks; ponieważ jednak wysiadł już w Bielsku, to chyba miał z tym ciężko. Potem wsiedli panowie wracający z roboty, którzy jak zawsze mieli coś ze sobą do rozlania - jeden z nich okazał się pochodzić z sudeckiej Nowej Rudy, inny kilkukrotnie przedstawiał nam swoją prognozę na majówkę - bez deszczów i temperatura 30 stopni - w piątek 10, w sobotę 10 i w niedzielę 10.
W końcu docieramy do Zwardonia - i znowu zderzenie z wymarłą wioską... objawia się licho: knajpa, w której rok temu czekaliśmy na dziewczyny jest zamknięta. Skoro już w polskich wioskach nie opłaca się prowadzić spelunek, to naprawdę można krzyknąć: JAK ŻYĆ?
Przechodzimy zatem pospiesznie na lepszą stronę księżyca...
Podróżował z nami m.in. mocno nawalony pan, który twierdził, że jedzie do Milówki robić seks; ponieważ jednak wysiadł już w Bielsku, to chyba miał z tym ciężko. Potem wsiedli panowie wracający z roboty, którzy jak zawsze mieli coś ze sobą do rozlania - jeden z nich okazał się pochodzić z sudeckiej Nowej Rudy, inny kilkukrotnie przedstawiał nam swoją prognozę na majówkę - bez deszczów i temperatura 30 stopni - w piątek 10, w sobotę 10 i w niedzielę 10.
W końcu docieramy do Zwardonia - i znowu zderzenie z wymarłą wioską... objawia się licho: knajpa, w której rok temu czekaliśmy na dziewczyny jest zamknięta. Skoro już w polskich wioskach nie opłaca się prowadzić spelunek, to naprawdę można krzyknąć: JAK ŻYĆ?
Przechodzimy zatem pospiesznie na lepszą stronę księżyca...