wtorek, 14 kwietnia 2020

Cztery razy K: Krapkowice, Kędzierzyn, Koźle i Kuźnia Raciborska w Wielką Sobotę.

Różne są zwyczaje z Wielkanocą - w moim przypadku od kilku lat jadąc na święta do rodziców zwiedzam różne zakątki Górnego Śląska. W tym roku okazało się to niemożliwe z wiadomych przyczyn, zatem zapraszam na relację retro z 2019 😊.

Pierwszy postój wypada na rynku w Krapkowicach (Krappitz). Rynek jest nietypowy, gdyż... posiada drzewa.


Makieta przedstawiające Crapicz w okresie późnego średniowiecza.


Mury miejskie zachowały się na krótkim fragmencie.




Przetrwała również Wieża Bramy Górnej (Alter Wachturm) z XIV wieku. A obok dawny Pomnik Poległych. Kiedyś wieńczył go Krzyż Żelazny, potem zamieniono go na czerwoną gwiazdę, a dziś nosi neutralną nazwę "Ofiarom wojen i przemocy".



Ze starówki przenosimy się na cmentarz komunalny. Część starych pomników ułożono przy ścianie, z niektórych usunięto niemieckie napisy.






Grób powstańców śląskich.


Ciekawostką historyczną jest mogiła poległych członków Selbschutzu (S.O.S. - prawdopodobnie Selbschutz Obserschlesien) walczących w 1921 roku. Po raz pierwszy widzę coś takiego! Pomniki niemieckich obrońców Górnego Śląska po ostatniej wojnie masowo usuwano, a ten przetrwał! Możliwe, że to nawet jedyny w tak dobrym stanie! Ocalał zapewne dlatego, iż przewrócono go i przez wiele lat leżał w ziemi z zakrytymi napisami. Podobno do pionu ustawili go żołnierze WP z pobliskiej jednostki.


Wsiadamy w samochód i przejeżdżamy 20 kilometrów do Kędzierzyna-Koźla. Drugie największe miasto województwa opolskiego to tak naprawdę zlepek czterech niegdyś niezależnych miejscowości: Kędzierzyna, Koźla, Sławięcic i Kłodnicy, połączonych w jeden organizm w 1975 roku. Najstarsze z nich jest Koźle (Cosel), które mogło istnieć już za czasów panowania na Śląsku pierwszych Piastów. Prawa miejskie otrzymało w w XIII wieku.

Samochód parkuję niedaleko kozielskiego rynku, będącego wówczas w przebudowie. Oczywiście powstaje kolejna betonowa pustynia bez szans na jakąś zieleń.


Kościół św. Zygmunta i Jadwigi Śląskiej. Postawiony w 15-16. stuleciu z fundacji Oppersdorfów, potem kilka razy przebudowywany.



Plebania z malowidłem z 1938 roku.


Niedaleko kościoła prezentuje się zamek, a dokładniej to, co z niego zostało. Obiekt wzniesiono w XIII wieku, zapewne przy okazji oficjalnej lokacji miasta, później go poszerzono o skrzydło renesansowe. Dzisiaj całość niszczeje.




Niedawno zrekonstruowano jedną z baszt, która wygląda dość sztucznie. Z kolei na fundamentach innej wybudowano dom.



W XVII wieku Habsburgowie utworzyli w Koźlu twierdzę (Festung Cosel). Nie powstrzymała ona wojsk pruskich, którzy ją zburzyli i w jej miejsce wybudowali nową, w kształcie pięcioramiennej gwiazdy. Zlikwidowano ją w 1871 roku i dzisiaj zachowało się z niej niewiele. Jednym z reliktów jest położona niedaleko zamkowych murów podwalnia - czyli murowany, wewnętrzny schron. W czasie pokoju służył jako magazyn sprzętu i amunicji.


Domy przy ulicy Targowej (kiedyś Königstraße) to dawne koszary piechoty.


W oddaleniu od starówki znajduje się jeden z cmentarzy, założony w XIX wieku. Właściwie były to kiedyś dwie nekropolie: katolicka i ewangelicka, które z czasem zrosły się w jedność. Cmentarz formalnie chyba nadal jest czynny, w praktyce pochówków raczej już od dawna nie ma, a całość bardziej przypomina park.




Starych nagrobków zachowało się sporo - niestety, większość z nich została brutalnie okaleczona. Co musi mieć w sercu "człowiek", który skuwa napisy z cudzych miejsc pochówku?



Niektóre groby oszczędzono albo przeoczono...


Na szczęście nie zniszczono kaplic. Katolicka przypomina "normalny" kościół, z kolei ewangelicka stylizowana jest na grecką świątynię.




W przeciwieństwie do Koźla Kędzierzyn (Kandrzin, od 1934 Heydebreck) został miastem dopiero po II wojnie światowej, choć wioska istniała już w średniowieczu. Tu także zaglądam na cmentarz - tym razem żołnierzy radzieckich. Założono go w latach 50-tych, pochowano na nim ponad 18 tysięcy osób, w tym kilkuset jeńców.





Dominują mogiły zbiorowe, ale w niektórych przypadkach rodziny upamiętniły swoich poległych.





To prawdopodobnie porucznik, który zginął w czołgu obok wioski Krug (obecnie Dzbańce). W miejscu śmierci ustawiono pomnik - zdążyłem go jeszcze zobaczyć i sfotografować (już "przyozdobiony" przez prawdziwych patriotów), po czym został on rozebrany w ramach "dekomunizacji".



W centrum Kędzierzyna stoi ratusz, pełniący dziś funkcję siedziby powiatu. Klasyczny styl budowy z lat 30. w Niemczech.


Niemal naprzeciwko niego strzela w niebo neogotycki kościół św. Mikołaja.




Historię świątyni można przeczytać na tabliczce z opisem w trzech językach. Jednym z nich miał być chyba niemiecki. Tylko flaga tu nie pasuje. Długo się głowiłem co to za jedna i w końcu doszedłem do wniosku, że belgijska, tylko źle obrócona! A że w Belgii jest także kilka gmin niemieckojęzycznych, więc wszystko się zgadza 😛.


Naprawdę nie wiem w jaki sposób kamień może być Bogu na chwałę, a ludziom na pożytek????


Czwarty już dzisiaj cmentarz. Wśród wielu grobów moją uwagę przykuwa ten:


Lokomoti̱vführer brzmi groźnie, a to po prostu maszynista 😛.


A po drugiej stronie ulicy stoi cerkiew! Nie spodziewałbym się jej w Kędzierzynie. A jednak... Parafię erygowano w 2012 roku, liczy około 30 wiernych. To prawdopodobnie jedyna taka na całym Górnym Śląsku. Przedtem ludzie musieli jechać na nabożeństwa za granicę, aż do Sosnowca 😉.


Ostatnim postojem w Wielką Sobotę była Kuźnia Raciborska (Ratiborhammer). Chciałem zobaczyć co się tam zmieniło, bo w 2018 roku IPN zapowiadał "interwencje" w stosunku do dwóch obiektów. To nie wróżyło nic dobrego...


Socjalistyczny w formie, a narodowy w treści pomnik z napisem "Walka, Praca, Nauka" na szczęście nie został rozebrany. Dodano za to nową tablicę na 100-lecie niepodległości Polski. Jak wiadomo - sto lat temu mieszkańcy Kuźni aktywnie o nią walczyli... Do tego ta nowa wygląda na brudną i znacznie starszą od pozostałych.


Zmiany nie uniknął Pomnik Poległych, chociaż leży on na terenie kościelnym i IPN nie ma nic do niego. Wymusił jednak usunięcie krzyża żelaznego oraz wmurowanie nowej tablicy: na starej widniała informacja, że ofiarami byli żołnierze i cywile oraz iż część z nich zginęła w Rosji. Teraz jest tylko napis o "mieszkańcach Kuźni Raciborskiej".


I wszystko jasne.


6 komentarzy:

  1. Z dłutem i młotkiem na pomniki i nagrobki? A to Polska właśnie - prawdziwa, nie mityczna.
    "Ja to mam szczęście. Mój kraj szczęśliwy, piękny prawdziwy. Ludzie uczynni, w sercach niewinni, mój kraj szczęśliwy." :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniszczone nagrobki to akurat norma. Podobnie normą jest narzekanie i oburzenie, jeśli to robią Litwini czy Ukraińcy na polskich grobach, a jednocześnie wzruszanie ramionami przy zniszczonych cmentarzach niemieckich, żydowskich czy rusińskich.

      Tylko Rodowicz mi tutaj nie puszczaj :P

      Usuń
    2. O matko... Nawet nie wiedziałem, że Nieśmiertelna Maryla to też wykonywała. Tylko czekać jak odkryją jej prawykonanie Bogurodzicy. :-o Ja to "Tango" poznałem w wykonaniu (wciąż świetnym, może najlepszym) Anety Teodorczuk-Perchuć.

      Usuń
    3. Maryla wykonywała wszystko, Bogurodzicę napisał przecież Jacek Cygan :P

      Usuń
  2. Chyba zawsze tak było skądś pochodzi przecież powiedzenie, że to zwycięzcy piszą historię. Pamięć dotyczy jednego, góra dwóch pokoleń a potem przyjmuje się to co się widzi za fakt. Pamiętam dawne lata gdzie uczyłem się całkiem innej historii i też nieprawdziwej. Chętnie obejrzałem znajome tereny wszak pochodzę z opolskiego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby z tą historią prawda, ale jaka to Polska była zwycięzcą ostatniej wojny? No, nie bardzo... W tym przypadku historię raczej piszą osoby z kompleksami, którzy w ten sposób muszą udowadniać swą wielkość. Tak np. robią Litwini w przypadku polskiej spuścizny... Przykre.

      Usuń