Boskovice (Boskowitz)
to 11-tysięczne miasto na obrzeżach Drahanskej vrchoviny, na północ od
Brna i Morawskiego Krasu. Właśnie tutaj będziemy spać przez trzy kolejne
noce, na niewielkim kempingu z widokiem w kierunku ruin zamku.
Kemping położony jest u podnóża centrum (miasto jest bardzo pofałdowane), obok kompleksu sportowo-rekreacyjnego. Całkiem sprytnie go zorganizowano - między domkami a toaletą stoi mały bar.
Kemping położony jest u podnóża centrum (miasto jest bardzo pofałdowane), obok kompleksu sportowo-rekreacyjnego. Całkiem sprytnie go zorganizowano - między domkami a toaletą stoi mały bar.
Pomijając sprawy ciała, to otoczenie noclegu też jest ciekawe -
właściciel kempingu jest jednocześnie właścicielem starego młyna, która
mielił jeszcze do końca 2010 roku.
Zaraz obok stoi, a jakże, dawny browar. W 1948 upaństwowiony, w 1950 zakończył działalność. Zwraca uwagę
charakterystyczny dach - jak sądzę, służył do lepszego
suszenia/wietrzenia składowanego tam chmielu.
Również komin przyciąga uwagę - występują takie również na nadal funkcjonujących zakładach.
Boskovice powstały w XIII wieku jako osada targowa, a właściwie
podgrodzie przy wznoszącym się na wzgórzu zamku (to właśnie ten widoczny
z kempingu). Zachowało się tutaj dość sporo zabytków, po których można
spokojnie wędrować cały dzień.
Rynek - Masarykovo náměstí - najlepiej oglądać z wieży ratuszowej. Z
racji, że nadal dopuszczony jest po nim ruch, to nie prezentuje się tak
ładnie jak niektóre inne w tym kraju.
Z jednej strony zamyka go wspomniany ratusz...
...z drugiej kościół św. Jakuba o późnogotyckiej architekturze z około 1500 roku.
Na południe od rynku rozciąga się dawna dzielnica żydowska z górującym nad nią pałacem.
Żydzi mieszkali w Boskovicach od średniowiecza. Od XVIII wieku istniało
getto, czyli wyodrębniona dzielnica żydowska. Od części chrześcijańskiej
oddzielona była murem oraz bramami (katolicy wznosili jeszcze swoje
dodatkowe bramy), które zamykano na noc i w chrześcijańskie święta. W
XIX wieku getto stanowiło osobną jednostkę administracyjną i
jednocześnie z wolna stawało się dzielnicą biedoty, gdyż bogaci Żydzi
wyprowadzali się w lepsze miejsca. Dopiero od 1919 roku połączono gminę
chrześcijańską i starozakonną.
W 1942 ostatnich 458 Żydów wywieziono do Terezina. Przeżyło kilkunastu,
wróciło kilku (najczęściej w ich domach mieszkał już ktoś inny), a
obecnie nie mieszka (przynajmniej oficjalnie) w Boskovicach żaden
wyznawca religii mojżeszowej.
Pozostały zabudowania dawnej dzielnicy - do dzisiaj stoi ponad 70
budynków z pierwotnych 138. Są to głównie domy mieszkalne z XIX wieku,
ale także dawne budynki użyteczności publicznej jak urząd gminy...
...fabrykę (na prawo) i łaźnię (na lewo; dziś działa tam sympatyczna knajpa)...
Z trzech synagog stoi jedna - Synagoga Maior z 1639 roku.
Z zewnątrz standardowa, w środku jedna z ładniejszych jakie widziałem!
Piękne malowidła ścienne z przełomu XVII i XVIII wieku wykonali artyści z
Polski.
Przy wejściu do synagogi pan z obsługi informuje mnie, że nie można robić zdjęć...
...ręce mi opadają...
...chyba, że wykupię specjalny bilet dodatkowy za 40 koron. Oczywiście, że kupuję.
Kilkanaście metrów od synagogi, w piwnicach domu, jest też mykwa.
Od połowy XIX wieku do 1948 panami na Boskovicach była rodzina hrabiów Mensdorff-Pouilly.
Co ciekawe, mimo iż pochodzą z terenu dawnej Rzeszy (Lotaryngii), nie
wypędzono ich jako Niemców, a po konfiskacie majątku pozwolono nawet
mieszkać w trzech pokojach swojego dawnego pałacu. Czy uznano ich za
Czechów? Faktem jest, że ówczesna głowa rodziny był niepokojony przez
gestapo, III Rzesza objęła ich majątek zarządem komisarycznym, ale
niejedna szlachecka rodzina z dawnej Czechosłowacji miała na pieńku z
hitlerowcami, a po wojnie i tak objęły ją Dekrety Benesza.
Tak czy siak, Mensdorff-Pouillyové, jak to piszą Czesi, zostali na
miejscu, a w latach 90. odzyskali większość swojego majątku. Główną
perełką jest wspomniany empirowy zamek z początku XIX stulecia.
Poniżej rozciągają się zabudowania przypałacowe: są więc dawne zabudowania gospodarcze...
...dawny klasztor i szpital...
...oranżeria...
...oraz tzw. Rezydencja, gdzie mieszkali przedostatni właściciele, Dietrichsteinowie, zanim powstał empirowy pałac.
Do hrabiów Mensdorff-Pouilly powróciła oranżeria (dziś należy do
miasta), klasztor (jest tam obecnie hotel zarządzany przez firmę
rodziny) oraz Rezydencja, którą ostatecznie odkupiło państwo i urządziło
Muzeum Boskovicka. Zbiory raczej typowe dla regionalnego muzeum, do
tego siedział tam dość dziwny facet na wejściu, który chyba nie do końca
potrafił zrozumieć, że ktoś chce coś zwiedzać i starał się być zabawny -
co mu nie wychodziło...
W dobra rodowe powrócił też zamek na wzgórzu, ale wejść w mury nie
zdołaliśmy, gdyż czerwiec to jeszcze w Republice Czeskiej nie główny
sezon i godzina 15.40 to stanowczo za późno na zwiedzanie.
Z altany pod zamkiem jest ładny widok na okoliczne wzgórza, kompleks sportowy i nasz kemping.
Została nam jeszcze jedna pamiątka po Żydach - cmentarz żydowski.
Zachodzimy do niego od tyłu, więc musimy przeskoczyć przez mur i...
niemal turlamy się w dół, gdyż kirkut jest położony na bardzo stromym
wzgórzu!
Jest to jedna z największych (2500 macew) i najciekawszych nekropolii
judaistycznych w Rep. Czeskiej. W nowszej, dolnej części pochowano wielu
fabrykantów, bogatych kupców, przemysłowców i polityków.
Na koniec jeszcze kilka zdjęć z wieczornych Boskovic.
Klimat na słabo oświetlonych ulicach dzielnicy żydowskiej niczym ze Sklepów Cynamonowych.
A dzień warto zakończyć w łaźniach, jednak nie na myciu, ale na zimnym piwa piciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz