czwartek, 20 kwietnia 2017

Rowerowe niedaleko: Bory Niemodlińskie i okolice

Bory Niemodlińskie to pozostałość po dawnej Przesiece Śląskiej. Fajny teren na spacery, bieganie i jazdę na kole.

Poprzecinane są ścieżkami i szerokimi drogami leśnymi. Sporo się tnie, widać młode drzewka jak i tereny zupełnie ogołocone.


Jadąc z Jaśkowic pod Prószkowem trafiam nagle na ławkę i tablicę informacyjną. Nie widziałem jej tu przedtem.


Nadleśnictwo oznaczyło miejsce nazywane przez okoliczną ludność "Bumby". Okazuje się, że w 1944 eksplodowało tutaj sześć półtonowych bomb lotniczych. Pierwotnym celem amerykańskiego lotnictwa miały być zakłady III Rzeszy w Odertal, Blechhammer i Heydebreck; z jakiegoś powodu załoga nie zrzuciła ich tam ani nad obiektami zastępczymi, lecz nad lasami, aby dla własnego bezpieczeństwa nie wracać z nimi w kierunku macierzystego lotniska.

Leje po bombach zostały odchwaszczone i odkrzaczone, więc widać je teraz wyraźnie.


Piętnaście lat temu Bory Niemodlińskie rozcięła autostrada A4. Ślad przyszłej drogi był jednak obecny tutaj od lat 30., kiedy rozpoczęto prace przy Reichsautobahn 29. Powstały nasypy, część wiaduktów. W III RP wymieniono je na nowe, tworząc sztuczną wyrwę w kompleksie leśnym. Drogi kończą się gwałtownie zablokowane siatką, choć po drugiej stronie widać ich kontynuację. Trzeba szukać stojących co jakiś czas mostów i przejść dla zwierząt.

Ten na zdjęciu został obudowany tak, aby nie straszyć kierowców widokiem skradających się górą grzybiarzy.


Kolejnego dnia ciągle trwa piękna pogoda, więc postanawiam znów pokręcić się w okolicach Borów. Zaczynam od Polskiej Nowej Wsi (Neudorf, Polnisch Neudorf), miejscowości tradycyjnej, rodzinnej i z pomysłem.


Wznosi się w niej kościół z przełomu lat 40. i 50. XX wieku, lecz stylowo przypomina świątynię z okresu międzywojennego. Zastąpił drewniany kościółek, który przeniesiono do Szczepanka (Stephanshain).


Na trawniku stoi pomnik poległych, krzyż przypominający starą świątynię i kilka starych nagrobków, zapewne przeniesionych.


Odbijam w bok. W oddali, na polu, majaczy śmigłowiec - to lądowisko Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W 2016 roku województwo opolskie doczekało się w końcu własnego helikoptera.


Miejsce wybrano nieprzypadkowo - zaraz obok lotniska Aeroklubu Opolskiego. Powstało ono w 1936 roku jako sportowe (Fliegerhorst Neudorf O/S.), przesiedlono wówczas mieszkańców w inne części wsi. We wrześniu 1939 startowały stąd samoloty na cele w Polsce, pilotów odwiedzał Adolf i Hermann, a później testowała różne modele słynna oblatywaczka Hanna Reitsch.

Na lotnisku dzisiaj leją... ale nie z powodu upału lecz na torach ćwiczą przyszli kierowcy ciężarówek.



Z czasów Luftwaffe pozostało kilka drewniano-żelaznych hangarów. Jeden służy cywilom z Aeroklubu.


Za bramą na straży stoi Su-7.


Jadę dalej. Drogę przecina bocznica kolejowa do jednostki wojskowej. Kiedyś znajdowała się tutaj rampa albo inny budynek.



Za siatką składnica wojskowa - kiedyś wojsk lotniczych, teraz lądowych. Trzymają tutaj dużo sprzętu, raczej już nieużytkowanego, częściowo zakrytego plandekami. Widać też schrony zabezpieczone nasypami ziemnymi.



Spora część okolicy musi też należeć do Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, bo co kilka krzaków straszy tabliczka "Teren Skarbu Państwa. Wstęp wzbroniony". A za nimi rozsypujące się budynki.



Wejście do podziemi? Schron? Wywietrzniki?


W przeszłości musiała tutaj biec jakaś droga - stoją latarnie, a boki ograniczono oponami samochodowymi.


W lesie znajduje się niewielkie osiedle. Na horyzoncie widzę rychłą zmianę nazwy.

Jednocześnie i osiedle i ulica...
Osiedle składa się z bloków w liczbie... jeden. Za nim kolejny schron z podwójnym wejściem i klopsztanga.


Podejrzewam, że blok zamieszkają rodziny wojskowych, bo inaczej po co budowano by go na tym zadupiu? Oprócz niego znajduje się tam kilka starych domów jednorodzinnych wraz z sypiącymi się zabudowaniami gospodarczymi. Nie wiem kto mógł w nich mieszkać w czasach Rzeszy i PRL-u, skoro zaraz zaczynała się strefa militarna? Zostawiono autochtonów?


Od terenów wojskowych oddzielał ich kiedyś płot, po którym zostały tylko słupy. Stało tutaj sporo budynków, ale drewniane pokonał czas i człowiek, został tylko jeden - duży, piętrowy, częściowo z pruskim murem.


Prawdopodobnie trzymano w nich kiedyś konie. Potem organizowano w nich zabawy w paintballa - nielegalnie, bo to nadal teren wojska, tyle, że trochę oddalony od jednostki użytkowanej do dzisiaj.



Znajomi opowiadali jak wspinali się na piętro, gdzie leżały dachówki z nazwami producenta. Dzisiaj góra jest już w całkowitej rozsypce.


Za krzaków i drzewek wystają kolejne, nowsze obiekty w podobnej ruinie.


Opuszczam to sympatyczne osiedle - kawałek dalej zaczyna się Obszar Chroniony Krajobrazu Borów Niemodlińskich, drugi pod względem wielkości w województwie.


Teren ten kryje sporo tajemniczych miejsc. Słyszałem opowieści (z różnych ust) o poukrywanych schronach, podziemnych tunelach ciągnących się kilometrami i mogących pomieścić ciężarówki. O wieżach różnego przeznaczenia, na których wejście groziło skręceniem karku... Wszystko to rozebrano, zasypano albo schowało się jeszcze bardziej.

Na rozstaju widzę pokrytą mchem podmurówkę. W tym miejscu?


Przekraczam linię kolejową Opole-Nysa. Trwa właśnie wielka wycinka drzew wzdłuż torów. Z powodów bezpieczeństwa - drzewa mają się przewracać i zrywać trakcję. Tyle tylko, że tutaj kursują tylko składy spalinowe. Pod topór poszły też wszystkie drzewa znajdujące się w okolicach dworców kolejowych - stare, młode, chore i zdrowe. Może aby lepiej było widać rozpadające się budynki...


W środku lasu, na skrzyżowaniu dróg, stoi samotny dom z cegły. Po drugiej stronie dwa budynki gospodarcze. Opuszczone od dawna, podobno była to kiedyś leśniczówka. Inna wersja mówiła o gospodarstwie zwykłych ludzi, którzy nie lubili towarzystwa 😉.


Jestem tu już któryś raz, ale pierwszy raz widzę ruch - ktoś podjechał terenówką i krząta się w domu. Czyżby jednak zabudowania miały właściciela?


Na płocie informacja, iż obiekt jest strzeżony. W oknie dostrzegam kamerę. Ciekawym ile czasu zająłby tutaj dojazd jakiejś ochronie? Myślę, że potencjalny intruz spokojnie zdążyłby zrobić swoje 😊.



Na rozstaju stoi głaz. Wygląda, jakby nie znalazł się tu przypadkowo, lecz brak jakiejkolwiek inskrypcji.


Przed siebie...


Teren podmokły.


Wyjeżdżam w Ochodzach (Ochotz, od 1936 Frühauf). Zaglądam pod najważniejszy zabytek, czyli drewniany kościółek przeniesiony w 1941 z Komprachcic.


Za polem dach równie stary jak ten z Jaśkowic, choć bez daty.


Na opłotkach betonowy pomnik poległych. Widać, że i tutaj Mniejszość Niemiecka ma go w dudzie, bo jego stan nie jest najlepszy, a nazwiska (popularnie występujące w okolicy i dziś) ledwo czytelne. Gdzie mu tam do zadbanych pomników czeskich.



Zakończeniem pedałowania jest żółta kapliczka z 1891 roku, pięknie oświetlona słońcem...


12 komentarzy:

  1. witam
    robię nowego bloga i spodobało mi się kolegi na blogu Hanys w podróżach menu mam takie pytanie skąd pobrać takie menu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam :) ale które menu? Te na górze? Wszystko jest do ustawienia w układzie strony i dodania odpowiednich gadżetów ze skrótami, kategoriami itp. :)

      Usuń
  2. Albania, Austria, Beskidy itd. jak to zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W układzie strony należy dodać u góry (nad treścią postów) gadżet "strony", więcej można przeczytać m.in. tu: http://www.blogia.pl/2014/12/jak-stworzyc-gorne-menu-blog-blogspot.html

      Usuń
  3. Kolejny świetny post. Byłem przekonany, że Twoje Królestwo to Łaziska a nie Opolszczyzna. Mam sentyment do tych wsi :) Zresztą do miast też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywam w różnych miejscach, ale ostatnio głównie w opolskim (określenia "Opolszczyzna" nie trawię, dla mnie to po prostu Śląsk, Górny lub Dolny ;))

      Usuń
  4. Ta opuszczona leśniczówka nosi nazwę "Dębowiec". Dwa lata temu spędziłem tam ponad 2 tygodnie za dnia i czasem w nocy, bo moja firma wykonywała tu wiercenie badawcze, na potrzeby ustalenia budowy geologicznej tego terenu. Wtedy była wystawiona na sprzedaż za jakąś kwotę rzędu 800 tys zł, o ile dobrze pamiętam... i nie było chętnego by ja kpić. Stary leśniczy opowiadał że jeszcze w latach 70-tych była zamieszkana a potem robiono tam jedynie biby myśliwskie i całość służyła jako magazyn. Nie jestem zdziwiony że teren jest pilnowany, bo gdy wykonywaliśmy wiercenie to nawet w nocy zdarzało się że ktoś się kręcił w około placu ze sprzętem i wiertacze rozłożyli oświetlenie dokoła zasilane z agregatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się dziwić, że nikt nie chciał tego kupić, bo to zadupie totalne przecież ;) No i koszt remontu pewnie wyniósłby bardzo dużo, choć nie wiem jak to coś wygląda w środku. Na imprezy to akurat miejsce idealne... na morderstwo też ;)

      A kto się mógł tam kręcić? Kłusownicy, poszukiwacze skarbów? A może jakaś okoliczne dzieciarnia?

      Usuń
  5. Cena wynika z tego że był odgórny nakaz żeby to sprzedać, no ale przecież nikomu z nadleśnictwa nie zależy przecież na tym by w środku lasu jakiś milioner zrobił sobie własną rezydencję z domem myśliwskim. Żeby więc odstraszyć potencjalnego klienta cena była wysoka jak na dom bez wody, prądu i z wychodkiem.

    Jeden ze złomiarzy po godzinie 23:00, jesiennym wieczorem, zgubił się na naszym prowizorycznym składzie rur, świdrów... tłumaczył że kogoś tam szuka. Po tej akcji zamontowano oświetlenie.
    Czasem wieczorem, jak już odjeżdżałem z placu robót to było widać że jakiś rowerek jest zaparkowany w krzakach, a o 21:00 nikt grzybów nie zbiera.

    W starej cegielni w Szydłowie (kilka dni później)też trafiłem zupełnie przypadkiem na złomiarzy, miałem szczęście bo ich chyba 6 było, a ja wlazłem w sam środek akcji szabrowniczej, zupełnie przez przypadek. Była ostra wymiana zdań i chyba się trochę zdziwili że się ich nie przestraszyłem, ale trzeba było trzymać fason do samego końca bo bym w mordę mógł dostać. Uratowało mnie to że nie widzieli mojego auta, więc nie byli do końca pewni czy aby nie jestem policyjnym tajniakiem bo się im w pojedynkę postawiłem... a ja chciałem tylko stare wyrobisko iłu za cegielnią zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym był dyktatorem (albo władcą absolutnym) to bym wprowadził sądy doraźne dla złomiarzy i wieszał na gałęziach. Zaraz obok właścicieli skupu...

      Nie wiem czemu ale miałem wrażenie, że ta leśniczówka ma prąd. Ale faktycznie nic tam nie ma...

      Usuń
  6. Bardzo fajna, urozmaicona wycieczka :) Hmm a czy ta stara kapliczka po odnowieniu zachowałą swój pierwotny wygląd? Bo mam pewne wątpliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając dach, to jest możliwe, iż to pierwotny wygląd ze świeżą warstwą tynku albo tylko podreperowaną... Takie kapliczki występują w okolicy.

      Usuń