środa, 9 kwietnia 2014

Przewodnik po powiecie mikołowskim - Paniowy i Mokre

czas na odsłonę numer dwa :) korzystając z pięknej pogody, w ostatnim dniu przed załamaniem, ponownie ruszyłem w szare drogi powiatu... 

siłą rzeczy znowu musiałem przejechać przez Bujaków, więc tym razem obejrzałem (przez płot) kapliczkę słupową, tzw. szwedzką. 
 


Datowana jest na rok 1627 i miała stanąć na kopcu (obecnie już słabo widocznym), pod którym pochowano żołnierzy protestanckich ("szwedzkich") - to efekt bitwy między armią Habsburgów a protestancką, stoczonej między Bujakowem a Chudowem. Katolicy spoczęli na normalnym cmentarzu, heretykom pozostało to miejsce. W środku jest kopia figury maryjnej - oryginał to koronowana Matka Boska Bujakowska, o której wspominałem w poprzednim odcinku, znajdująca się w miejscowej świątyni. 

Ruszam na północ tzw. szosą górniczą - została wybudowana przez pruskie władze w latach 1846-48, aby połączyć obiekty przemysłowe z Orzesza z Rudą. 
 

Co rusz przy drodze jakaś inna, młodsza kapliczka albo krzyż. Np. ten - z 1884, z polskim napisem FUNDATORZI MATHEAS ANTONIA KASPEROWSKY PROSZOM PRZECHODNIA O NABOŻNE WESTCHNIENIE DO BOGA. 
 

Kawałek dalej mijam obiekt nieco nowocześniejszy - szyby wentylacyjne KWK Budryk, chyba najmłodszej śląskiej kopalni. 
 

Przede mną Paniowy (Gross Paniow - dla odróżnienia od Klein Paniow - Paniówek ;) ). Dawna samodzielna wioska rycerska, datowana na XIII wiek. W XIX wieku należała do rodziny von Wehner - Posadowsky, która sprzedała ją spółce Graflich Schaffgotsche Werke, posiadającą ją do końca II wojny światowej. W 1975 roku, jak wiele okolicznych wiosek, włączono ją jako sołectwo do Mikołowa. 

W Paniowach jest kilka interesujących obiektów - już na samym początku można zerknąć na klasycystyczny dwór z połowy XIX wieku. 
 

Już wcześniej stał tutaj "zamek", należący m.in. do rodziny Bujakowskich - drewniany, jedynie na murowanych piwnicach. Obecny obiekt stanął w miejscu starszego, być może centralnie na starych piwnicach. Po powojennych przebudowach zatracił sporo cech stylowych i wygląda na niezamieszkały... 

Obok wije się potok Jasienica, przecinający stary przydworski park. 
 

Kolejny ciekawy obiekt, to drewniany, barokowy kościół św. Piotra i Pawła z 1757 roku (z późniejszymi przebudowami). 
 

Wielu osobom drewniane kościółki kojarzą się z Bieszczadami czy Niskim, ale tak naprawdę jest to też stała część krajobrazu Górnego Śląska, zarówno tego w woj. śląskim, jak i opolskim. 

W środku zachował się wcześniejszy, późnorenesansowy ołtarz z poprzedniej świątyni, stojącej w Paniowach od 1525 roku. 
 

Wokół kościoła zachowało się kilka starych nagrobków, zarówno z tekstem w języku polskim jak i niemieckim. 
 
 

W najbliższej okolicy stoi całkiem sporo śląskich, wiekowych domów, ale najczęściej już mocno przebudowanych. Oglądając starą pocztówkę odkryłem, że ten był kiedyś gospodą, należącą do rodziny Solorz (popularne nazwisko na Górnym Śląsku), zapewne majętnej, bo dysponującej jeszcze masarnią. 
 

Opuszczam Paniowy i przez pola mknę do Mokrego (Mokrau)
 

To z pewnością najciekawsze sołectwo Mikołowa, a być może i w całym powiecie. Ta wieś rycerska była wzmiankowana dopiero w XV wieku, ale już kilkaset lat wcześniej istniała tutaj parafia. Szybko zaczął tutaj działać przemysł - w XVI wieku otworzono warzelnię soli, potem huta żelaza, kuźnia, huta szkła, aż wreszcie kopalnie. Dużym bogactwem były pokłady skał wapiennych, a wypalanie wapna (ponoć średniej jakości), stało się nieodłączną częścią krajobrazu. 

I to właśnie wapienniki są chyba w Mokrym najciekawsze - pierwszy stoi tuż przy drodze, na ogrodzonym terenie (jako jedyny należy do gminy), ale w bramie jakaś dobra dusza zrobiła dziurę, więc bez problemu wchodzę ;) 
 

Kolejne piecie stoją już dalej od drogi, w lesie. Ten drugi jest w nieporównywalnie gorszym stanie. 
 

Ale za to można wejść do środka. 
 
 

W szybie, do którego wsypywano wapienie i paliwo (torf, a tutaj zapewne węgiel), temperatura sięgała 1200 stopni... 
 

W sąsiednim lesie jest całe zgrupowanie wapienników - na niektórych zachowały się metalowe elementy, inne częściowo już runęły. 
 
 
 
 
 

Gdzieś czytałem, że piece są z XVIII wieku, ale według mnie te ewidentnie konstrukcje z XIX stulecia. Wapno wypalano tutaj aż do II połowy XX wieku - do lat 60. lub 70., a nawet gdzieś pisano, że i do początku lat 90. Kiedyś należały m.in. do spółki Giesche, po wojnie większość znacjonalizowano, a ostatnio dawni właściciele odzyskali grunt z piecami i... jak to w Polsce - niszczeją. Już w poprzedniej dekadzie apelowano o opiekę, bo to niezwykłe zabytki i rzadkie w tak dużej liczbie w jednym miejscu. Niestety, nawet nie zostały wpisane na listę zabytków. To są solidne konstrukcje, ale w walce z czasem i powietrzem prędzej czy później polegną :( 

W okolicy jest jeszcze kilka pieców, a pobliska Fiołkowa Góra kryje inną tajemnicę, do której mam zamiar zajrzeć w przyszłości:) 

Wracam na rower i sunę przez Mokre - po lewej krzyż z "gospodarską" płaskorzeźbą. 
 

Po prawej nowa część Śląskiego Ogrodu Botanicznego. 
 

Cennym zabytkiem, wpisanym na rejestr, jest niewątpliwie kościół św. Wawrzyńca. Wybudowano go w XVI wieku, po przebudowach reprezentuje styl neogotycki. 
 

Starsze elementy, np. ostrołukowy portal, wmurowano w jedną z bram. 
 

Wokół świątyni tradycyjnie widać stare groby - ciekawy jest nagrobek niejakiej Katarzyny Ormianin, na którym wygląda niczym syrena. 
 

Druga brama także ma swoje lata. 
 

Zachował się na niej znak firmowy producenta - fabryka Josefa Kuntze "Friedrichswerk" z rudzkiej Bykowiny. 
 

Grób marynarza? Nie wiadomo, napisy są niemal niewidoczne. 
 

Wreszcie grób rodziny von Witowski, właścicieli Mokrego do początku XX wieku. 
 

Okolica kościoła też jest ciekawa - z tyłu płynie potok Promna, przy którym kiedyś działał młyn. 
 

Zabytkową plebanię farosz paskudnie otynkował, na szczęście nie zdążył zniszczyć zabudowań gospodarczych ani organistówki, czyli dawnej szkoły z 1820 roku. 
 

Niedaleko kościoła stoi okazała kaplica - tzw. szwedzka. Według legendy tutaj także pochowano protestantów, ale datacja wskazuje na rok 1823 jako czas budowy. Mieli ją wystawić von Witowscy, lecz wtedy jeszcze wieś do nich nie należała. 
 

W oddali zwraca moją uwagę okazała kamienica - myślałem, że to dawny zakład, ale okazało się, iż był to wyszynk i hotel, należący na przełomie XIX i XX wieku do niejakiego Wilhelma Czwiklitzera. Dziś próżno szukać knajpy... 
 

Ostatni punkt programu to park pałacowy z XIX wieku. 
 

Kiedyś stał tutaj pałac i folwark - wchodziły w jego skład zabudowania gospodarcze, wieża zegarowa, browar, gorzelnia i więzienie. W 1911 zmarł ostatni (a właściwie ostatnia) z von Witowskich, a pałac kupiła spółka Georg von Giesches Erben. W 1945 Armia Czerwona puściła go z dymem i pozostały po nim tylko zdjęcia... no właśnie, ale czy tylko? Znalazłem informację, że za murem można znaleźć resztki piwnic. 

Mury są, w stanie agonalnym. 
 

A za nim mierne fragmenty jakiejś konstrukcji. 
 

Kawałek dalej w krzakach jest kupa cegieł i pozostałości ścian, ale te nie wyglądają mi na pałacowe. 
 

Porównuję stan dzisiejszy z niemiecką mapą z 1943 roku (K.O. to oglądane przeze mnie wapienniki). 
 

Z dużym prawdopodobieństwem oceniam, że zachowane resztki to pozostałości po zabudowaniach gospodarczych, natomiast tam, gdzie mógł stać pałac, nie ma już nic. No, chyba, że to są jego mniejsze wersje ;) 

4 komentarze:

  1. Dzięki. Byłam ciekawa co to był za budynek, ten w którym był wyszynk i hotel. Gdzie dokładniej jest ten dwór w Paniowach i ten park?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałości dworu z parkiem jest przy drodze w kierunku dwupasmówki, niedaleko widocznej na zdjęciu "kapliczki szwedzkiej"

      Usuń
    2. kurczę, źle doczytałem - opisałem Mokre, a nie Paniowy :D Dwór w Paniowach jest niedaleko drogi wojewódzkiej 925, gdy jedziemy z Bujakowa - to po prawej stronie, tuż obok lasku, na początku miejscowości.

      Usuń
  2. Dziękuję bardzo. Muszę się tam wybrać 😊

    OdpowiedzUsuń