niedziela, 9 lutego 2020

Syjon i kilka ciekawych miejsc w Jerozolimie (wątek zbiorczy).

Jerozolima leży na terenie Wyżyny Judzkiej i z tego powodu ma dość mocno pofałdowaną nawierzchnię - na przemian liczne doliny i górki. Pisałem już o najsłynniejszej (Wzgórze Świątynne), ostatnio o Górze Oliwnej, a teraz przyszła pora na Syjon.

Nazwa wzgórza jednoznacznie kojarzy się z Żydami i Ziemią Świętą. Nawiązuje do niej termin syjonizm - gdyby nie ta doktryna polityczna prawdopodobnie nie byłoby Państwa Izrael. Od syjonistów wyzywał polskich Żydów Władysław Gomułka, używają go judeo-realiści, a także docent Furman, który w "Alternatywach 4" powiedział do Abrahama Lincolna, Murzyna: - A czy to ładnie, że w pana kraju syjoniści biją murzynów?

Problem z jerozolimskim Syjonem jest taki, iż... są one dwa, a nawet trzy 😛. Oryginalny Syjon wymieniony w Biblii znajdował się na południowy-wschód od dzisiejszego Starego Miasta; stała na nim twierdza zdobyta przez króla Dawida, umieścił on w niej Arkę Przymierza. Po wybudowaniu Świątyni Syjonem określano obecne Wzgórze Świątynne, a także czasem całą Jerozolimę. Wreszcie, mniej więcej od IV wieku naszej ery, nazwę Syjon otrzymała góra na południowy-zachód od starówki i na zachód od pierwszego Syjonu. Trzecie "przenosiny" to akurat sprawka chrześcijan. Z kolei pierwotny Syjon, starożytna kolebka miasta, to dziś wzgórze Ofel.

I po tej krótkiej geograficzno-historycznej plątaninie przenosimy się do współczesności. Ze Starego Miasta najszybciej dostaniemy się na Syjon przez Bramę Dawida (lub Syjońską). Jest ona straszliwie pokiereszowana kulami.



Brama stała na linii frontu, a przez 19 lat pełniła rolę granicy: Stare Miasto było w Jordanii, a większa część Syjonu należała do Izraela (niewielki fragment stanowił strefę zdemilitaryzowaną). 

Kilkaset metrów dalej znajduje się centrum wzgórza, zdominowane przez charakterystyczną sylwetkę bazyliki Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.



Wzniesiono ją w 1910 roku dla niemieckich benedyktynów. Inicjatorem budowy był Wilhelm II; po jego hucznej wizycie w Jerozolimie (w 1898 roku) Cesarstwo Niemieckie bardzo się interesowało Ziemią Świętą. Co prawda cesarz wyznawał ewangelicyzm, ale troszczył się także o katolickich poddanych. Świątynia miała również być świadectwem wielkości państwa - powstała w stylu neoromańskim w miejscu kościoła bizantyjskiego, a za wzór wzięto katedrę w Aachen.

Wnętrza faktycznie przypominają średniowiecze, a mozaiki prawosławie.



Zaraz obok bazyliki rozciąga się kompleks budynków, wśród których najważniejszy jest Wieczernik. Wiele osób wierzy, że w tym miejscu Jezus mył Apostołom nogi i spożywał Ostatnią Wieczerzę. Wiara, jak wiadomo, zazwyczaj nie idzie w parze z nauką. Duża gotycka sala powstała w średniowieczu, wybudowali ją rzemieślnicy z Cypru na polecenie franciszkanów. Co prawda wcześniej też były tu kościoły, ale najstarszy datowany jest dopiero na IV wiek (właśnie wtedy także nazwaną tę górę Syjonem). Z drugiej strony tradycja lokowania Ostatniej Wieczerzy jest starsza i sięga pierwszego stulecia, być może już wtedy zbierali się tu wcześni chrześcijanie.

Akurat trafiliśmy na kilka grup turystycznych, więc ze spokojnego zwiedzania nici.


Wieczernik był w rękach franciszkanów do 1552 roku, potem muzułmanie przekształcili go w meczet, stąd typowe dla islamu elementy architektury, w tym mihrab. Wyznawcom Chrystusa nadal pozwalano odwiedzać salę, ale już bez możliwości odprawiania mszy. Ten zakaz obowiązuje do dnia dzisiejszego, wyjątek uczyniono dla dwóch papieży. Na stronach religijnych częste są wpisy żalu i oburzenia - "jak to, dlaczego zabraniają nam się tutaj modlić?!". Co prawda w Jerozolimie są dziesiątki kościołów, ale niektórzy chcą tu i koniec!

Wieczernik znajduje się na piętrze, natomiast parter to święte miejsce Żydów - grób króla Dawida. I tu znowu religia stoi w sprzeczności z badaniami archeologicznymi: kamienny sarkofag to albo dzieło krzyżowców albo został przez nich odnaleziony, lecz pochodzi z I wieku naszej ery, zatem ma metrykę o tysiąc lat młodszą od Dawida. W dodatku prawdopodobnie jest pusty. Dziwi mnie to "prawdopodobnie" - nikt przez taki długi czas nie zajrzał do środka? W każdym razie na pewno nie jest to miejsce pochówku króla, co jednak do żydów i muzułmanów nie trafia (król opisany jest w Koranie jako prorok, więc także czczony). Przy grobie urządzono synagogę, podzieloną na część męską i damską.


W czasie podziału Jerozolimy Żydzi, odcięci od Ściany Płaczu, pielgrzymowali w to miejsce. Chichot historii sprawia, że być może wznoszą modły do obiektu wytworzonego przez Europejczyków...
Jak w niemal każdym sanktuarium możemy się tu natknąć na nie do końca zdrowe umysłowo przypadki: kręci się sporo ludzi z fanatyzmem w oczach, niektórzy chcą koniecznie sprzedać innym własny punkt widzenia na świat. Jakiś facet z pejsami pokazuje nas oraz innych zwiedzających swojej żonie i rzuca po angielsku:
- Zobacz, nawet muzułmanie przychodzą do naszego króla!
Bywałem już nazywany w rozmaity sposób, lecz jeszcze nigdy nie muzułmaninem 😛. Stojący obok wielki chłop oprowadzający grupę skomentował:
- Służyłem w izraelskim wojsku, byłem komandosem, a teraz określają mnie muzułmaninem.


Wchodzę jeszcze na dach nad Wieczernikiem, to niezły punkt obserwacyjny. Na górze kilka osób... śpiewa po hebrajsku "Hallelujah" i proponuje, abym się przyłączył. Nie skorzystałem.


Potężna bryła bazyliki jest widoczna z wielu zakątków Jerozolimy. W dole widać niewielki dziedziniec, kawałek dalej islamski cmentarz, a jeszcze dalej Górę Oliwną i przedmieścia z murem bezpieczeństwa na granicy z Autonomią Palestyńską.





To tyle jeśli chodzi o Syjon. W drugiej części wpisu chciałbym zająć się jeszcze kilkoma interesującymi miejscami, które nie pasowały mi do innych odcinków. Będzie to zatem wątek zbiorczy.

Niezwykle ciekawe są starożytne grobowce w dolinie Cedronu. Rzadko kręcą się przy nich turyści, a są to chyba najstarsze zachowane i niezmienione przez całe wieki konstrukcje w Jerozolimie!


Najbardziej na lewo stoi grób Absaloma. Nazwa nawiązuje do postaci biblijnej, syna Dawida, który zbuntował się przeciwko ojcu. Datowany jest na pierwszy wiek przed naszą erą, czyli też prawie tysiąc lat za późno, aby rzeczywiście Absaloma w nim pochowano.


Środkowy grobowiec znajduje się w skałach. Jest najstarszy, powstał w drugim stuleciu przed naszą erą. Określa się go jako grób Benei Hezira, antycznej rodziny kapłańskiej. Żydzi mówią na niego także grób Zachariasza, a chrześcijanie św. Jakuba Apostoła.


Wygląd grobowca to efekt wpływów hellenistycznych oraz Nabatejczyków (tych, którzy stworzyli jordańską Petrę). Można wejść do środka i zobaczyć jaskinie lub sztuczne groty z komorami grobowymi. Panuje tam przyjemny chłodek oraz zapach moczu.



Trzeci grobowiec od razu skojarzył mi się z filmami z serii Indiana Jones 😉. To monolit - wykuty ze skały i zdaje się, że nie posiada pomieszczenia na pochówek. Jest najmłodszy, z pierwszego wieku już naszej ery. Tradycyjnie nazywa się go grobem Zachariasza, lecz istnieje możliwość, że stanowi tylko specjalne uzupełnienie grobu Benei Hezira. Niezależnie od tego wywarł na mnie największe wrażenie!




W wąskiej przestrzeni między ścianami grobowca a skałą znalazłem... współczesne żydowskie nagrobki. Sprytnie się schowały. Jak jednak pokazują fotografie z XIX wieku kiedyś cała okolica była cmentarzem, a grobowiec Zachariasza częściowo zakrywała ziemia.



Gdyby ktoś potrzebował dodatkowych atrakcji to przy grobowcu Absaloma działa knajpka i czekają wielbłądy.



Ciekawą możliwością na Starym Mieście jest wejście na dachy. Całkowicie legalnie, miejscowi używają ich często jako skrótów, omijających zatłoczone ulice. My wdrapaliśmy się na nie po schodach przy Habad street, na pograniczu dzielnicy żydowskiej i ormiańskiej. Pod nami jest m.in. pasaż handlowy, a tu zupełnie inny świat!





Na dachach ćwiczą bieganie dwie arabskie nastolatki, w kącie siedzą młodzieńcy i leniwie coś popalają. Czasem przemknie ortodoksyjny Żyd spieszący się do swoich spraw. Jeden nawet kiwnął mi głową na powitanie, co mnie szczerze zdziwiło, bo oni zazwyczaj nie zauważają gojów. Nad budynkami wyrasta wieża luterańskiego Kościoła Odkupiciela, są także kopuły Bazyliki Grobu Świętego.





Próbowaliśmy przejść się kawałek dalej, ale za każdym razem kończyło się powrotem w to samo miejsce. Najpierw drogę przeciął dziedziniec położony dwa metry niżej - na upartego dałoby się zejść, ale nie wiem, czy potem wydostalibyśmy się na zewnątrz. W innym miejscu nad drzwiami znajdowała się duża tablica z zakazem wstępu (nie dotyczyła oczywiście stałych mieszkańców). Podreptałem jeszcze w trzecią odnogę i znalazłem się na wewnętrznym placu jakiegoś bloku.






Przenieśmy się do Zachodniej Jerozolimy. W tej części miasta turyści często nocują, ale na zwiedzanie udają się do wschodnich dzielnic. Jeśli mamy trochę wolnego czasu warto pokręcić się jednak i tutaj.

Przy ulicach zachowało się sporo obiektów z przełomu XIX i XX wieku, a także z okresu brytyjskiego Mandatu Palestyny. Do stawiania ścian używano charakterystycznych jasnych kamieni.





Komisariat policji w pobliżu placu Davidka. Wybudowano go pod koniec 19. stulecia dla brytyjskiego konsula generalnego i jego rodziny. Stróże prawa wprowadzili się w 1920 roku, a obecnie służy jako biuro rzeczy znalezionych. Przed wejściem siedzące lwy, symbole Albionu.


Naprzeciwko stoi duży gmach zwieńczony godłem Imperium Tureckiego.


Utrzymano nazewnictwo z okresu brytyjskiej administracji, nikt nie wpadł na pomysł, aby takie coś niszczyć.


Kilka wybranych świątyń:
* prawosławny sobór Trójcy Świętej z 1863 roku.


* kościół św. Pawła, anglikański.


* kościół Przymierza Miłosierdzia, etiopski.


Dawny włoski szpital architektonicznie nawiązujący do Florencji.


Położony jest przy ulicy HaNeviim, nazywanej także "ulicą konsulów" z powodu mieszczących się tu w przeszłości placówek dyplomatycznych. Jedną z nich był konsulat Cesarstwa Etiopii, działający do 1973 roku. Dziś kraj ten jest już republiką, ale na fasadzie nadal widnieje symbolika monarchii.


Me’a Sze’arim to jedna z najbardziej znanych dzielnic Jerozolimy, zamieszkała głównie przez ultra-ortodoksów. Wielu z nich nie uznaje Państwa Izrael (gdyż te może stworzyć tylko Mesjasz) i jego instytucji, nie płacą podatków, nie chcą służyć w wojsku, a zamiast hebrajskiego używają jidisz. Kobiety rodzą wiele dzieci i utrzymują rodzinę, mężczyźni przeważnie całe dnie spędzają na modlitwach i studiowaniu świętych pism. Słowem - darmozjady, których głównym dochodem są zasiłki i pomoc społeczna. Świeccy i mniej radykalni obywatele także za nimi nie przepadają, ale władze z przyczyn politycznych ciągle ich chronią.

Dzielnica to taki żywy skansen, biedny i zaniedbany. Turyści zaglądają tu, aby zobaczyć ortodoksyjną społeczność, co oczywiście miejscowym się nie podoba. Na dużych tablicach ostrzegają i proszą, aby nie traktować ich jako kolejnej atrakcji i szanować zwyczaje, szczególnie dotyczy to kobiet, która mają obowiązek ubrać się skromnie (najlepiej wyglądać jak chodzący worek z kartoflami).



Płeć piękna, która zlekceważy te zalecenia, a także zorganizowane grupy i osoby robiące nachalnie zdjęcia, narażane są na zaczepki, wyzwiska, oplucie, nawet obrzucenie kamieniami. Podobnie jak samochody próbujące wjechać w szabat lub w inne żydowskie święto. Ja miałem mało czasu i tylko przemknąłem tędy w piątkowy poranek, kiedy ulice były jeszcze pustawe, ale na wszelki wypadek ubrałem długie spodnie 😉.





Ultrasi nie czytają świeckich gazet, nie korzystają z bezbożnego internetu, a o świecie dowiadują się z rozlepianych plakatów.


Pasaż handlowy Mamilla to zupełnie inny świat, obcy zarówno ortodoksom, jak i mnie. Przechodząc przez niego zauważyłem jednak ciekawostkę: duży budynek w całości przeniesiony z innego miejsca. Każdy kamień jest oznaczony numerem, aby było wiadomo gdzie go wsadzić.



Mamilla to również dzielnica oraz starożytna sadzawka, jedna z kilku, które dostarczały wodę do Jerozolimy w czasach rzymskich. Podczas najazdu perskiego w VII wieku odkryto jej inne zastosowanie: Żydzi wrzucali do środka ciała chrześcijan, wykupionych od Persów i potem zamordowanych.



W sąsiedztwie sadzawki rozciąga się cmentarz muzułmański. Stary, bo używany już co najmniej w XI wieku, a zamknięty w 1927 roku. Przez pewien okres był największy w mieście. Teraz bardzo zaniedbany, też z powodu celowych dewastacji.




Na części nekropolii powstał parking, w innym miejscu uruchomiono publiczny szalet. Wandalizmy i zniszczenia nie spotykały się z reakcją izraelskich władz, a te nawet celowo same je wspierały. Doszło do tego, że fragment cmentarza zaproponowano jako grunt dla... Muzeum Tolerancji!

Kamienny grobowiec pochodzi z XIII wieku, pochowano w nim gubernatora Safedu i Aleppo.


A na samym końcu Park Niepodległości, graniczący z cmentarzem przez drogę. Założony w 1996 jest drugim pod względem wielkości w stolicy i pełni rolę głównej areny parad LGBT.


7 komentarzy:

  1. Hehe... mojego Chłopa, z powodu aparycji, brali w Turcji za muzułmanina a na Malcie za bliżej nieokreślonego... Azjatę. Widać geny tatarskich (po kądzieli) i francuskich (po mieczu) przodków dobrze się trzymają.
    Fajnie że pokazujesz Izrael taki, jaki jest - bez upiększającego filtra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś na granicy węgiersko-rumuńskiej wzięto za Albańczyka ;) Za to w Niemczech czasami za Turka, zwłaszcza, jak byłem nieogolony :D

      Usuń
  2. "Podróże Hanys-beja" :-) Masz dar robienia takich zdjęć, które sugerują klimat miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukran, ewentualnie toda ;) W takich klimatach łatwiej robić klimatyczne zdjęcia, niż jak jest nudno ;)

      Usuń
  3. Pokazujesz kolejne ciekawe miejsca, ale grobowce w Dolinie Cedronu zrobiły największe wrażenie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sam uważam grobowce za jedne z najciekawszych miejsc, które odwiedziłem. Pozdrowienia!

      Usuń
  4. marzę o odwiedzeniu tych miejsc, dziękuję za fotorelacje:) no i tamtejsze jedzenie...ech

    OdpowiedzUsuń