piątek, 9 lutego 2018

Góry Opawskie na spontanie: Velké mechové jezírko i Biskupská kupa

Wyjazd w Góry Opawskie był z gatunku tych zupełnie nieplanowanych. Miałem jechać w Beskidy, ale przed 7-mą rano dostaję smsa: "Nie dam rady, choroba"! W pierwszej chwili chciałem obrócić się na drugi bok i dalej spać, ale gwałtowne myśli nie dawały mi spokoju. Wczesna godzina, cały piątek stracony? Szybko piszę do Bastka: "Może Biskupia Kopa?". Może... 😊

Zbieraliśmy się wolno, jeszcze po drodze szukanie kantoru, kontrola czeskich celników na granicy, ale w końcu pojawia się znajomy kształt.


Najpierw jedziemy jednak za Rejvíz i zostawiamy samochód na leśnym parkingu. Tu przynajmniej jest śnieg.


Idziemy obejrzeć Wielkie jeziorko torfowe (Velké mechové jezírko) w pobliskim rezerwacie. Prowadzi do niego ścieżka na balach.



Jeziorko zasypane i wygląda jak łąka, jednak nie próbujemy sprawdzić wytrzymałości lodu 😛.



Wracamy w kierunku wioski zahaczając jeszcze o obiekt, który dawno chciałem zlustrować z bliska - pomnik poległych z 1929 roku, stojący na skraju lasu. Tworzy go pięć słupów, na metalowych elementach w środku umieszczono inskrypcję, symboliczny kielich goryczy oraz scenę z pobojowiska.




Rejvíz (Reihwiesen) jest jedną z najładniejszych sudeckich wiosek po południowej stronie. Nie wiem, czy znajdzie się odpowiednik na północ od słupków granicznych?






Kościół z 1808 roku. Raz trafiłem, gdy był otwarty.


Hotel, a wcześniej Chata Svoboda, najstarszy budynek miejscowości.


Zjeżdżając zabieloną drogą zatrzymujemy się na jednym z winkli, gdzie ulokowano punkt widokowy ze źródełkiem o nazwie Hříbek.


Niewielka wiata (faktycznie jak "grzybek") stanęła tu w okresie międzywojennym. Umieszczono w niej tablicę upamiętniającą budowę drogi. Jakiś czas temu ją zrekonstruowano, tylko tekst z tablicy zmieniono na czeski.


Powyżej drogi w 1938 roku rozciągały się stanowiska obronne czechosłowackich pograniczników od czasu do czasu ostrzeliwujących się z sudeckimi Niemcami.


Przybyło trochę drzew.



W Zlatych Horach zaglądamy do znajomej knajpy z podcieniami. Nie ma co prawda cytatej kelnerki, która obsługiwała w kwietniu, ale siedziało się miło 😊.


Z tego wszystkiego na szlak weszliśmy dopiero przed 2-gą. Początek całkowicie bezśnieżny.



Kaplica św. Rocha wygląda na coraz bardziej zaniedbaną...


Podobno ta płyta to stacja drogi krzyżowej, którą miano rekonstruować. Niemal rok temu wyglądała dokładnie tak samo, nic od tego czasu nie zrobili.


Po pojawieniu się śniegu od razu człowiek zaczyna się ślizgać. Bastek bierze kijek do podparcia.


Bischofskoppe mamy tylko dla siebie. Wieża jest w remoncie. Z powrotem pojawił się także napis nad drzwiami, choć wygląda... sztucznie.



Raczej już nikt nie wierzy w ukończenie budowy schroniska pana Miroslava. Za to szpecić okolicę pewnie będzie przez długie lata...


Czerwonym szlakiem granicznym schodzimy w dół. Na słupie triangulacyjnym podpisali się jacyś prawdziwi patrioci. A mogli pojechać do Warszawy...


Krajobraz po wycince. Łysy szczyt to chyba Srebrna Kopa (Velká stříbrná, Silberkoppe).


Z lewej strony garść widoków na południe. W oddali Góry Rychlebskie z Borówkową (około 40 km przestrzeni), bliżej niewielkie szczyty nad doliną Białej.



Odbijamy do schroniska. Jeśli ktoś nie był przy nim kilka lat, to się zdziwi otaczającą go przestrzenią.



Na polance pod schronem spaliśmy kiedyś z kolegą w starej wiacie. Pół nocy trzeba było się przesuwać, aby uciekać przed kroplami spadającymi z dziurawego dachu 😛.


Gdzieś daleko widać przebłyski słońca, ale generalnie Opawskie nas dziś pogodowo nie rozpieszczały.



W jadalni ciutkę piździ, ale z tego co pamiętam jest to tu normą. Siadamy zatem przy kominku i zamawiamy jedzenie. Zupy całkiem smaczne i porcja solidna.


Pozostało nam wrócić do samochodu zaparkowanego w Zlatych Horach. Żeby nie gramolić się znów do wieży trawersujemy górę Ścieżką Wolfa.

Jesioniki kładą się spać.



Mijamy miejsce wycinki. Tylko czemu masakrują tutaj także buki??


W miasteczku uderzamy do restauracji, gdzie tak dużo ludzi, iż na zamówienie trzeba czekać kilkadziesiąt minut. Ograniczamy się zatem do czosnkowych i deseru 😊.

A potem kierunek dom...

-----
O wizycie w Górach Opawskich w kwietniu 2017 roku można przeczytać tutaj.

11 komentarzy:

  1. Chyba się wybiorę. Muszę zobaczyć te ogołocone z drzew szczyty. Za mojej ostatniej bytności las wokół schroniska jeszcze był.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy śniegu albo wiosną to pewno nie będzie wyglądać tak źle, ale ogólnie wrażenie dość przygnębiające...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Górach Opawskich jeszcze nie byłam, ale na pewno chętnie się kiedyś wybiorę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze dwa lata temu było tak

    https://photos.app.goo.gl/Vd42TpRGYPlEjwnB3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak właśnie przez całe lata kojarzone było schronisko. Choć podejrzewam, że na wycince skorzysta, bo "są widoki"...

      Usuń
  5. kontrola celna? nie sadzilam, ze tam cos jeszcze kontroluja :)) rowniez jestem fanka Rejvizu, bardzo podobaja mi sie tamtejsze domki. co do budowy Miroslava - smutny widok, miejmy tylko nadzieje, ze bedzie lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rutynowa, dość rzadka. Pytali się czy przewożę alkohol oraz narkotyki i nie mogli uwierzyć, iż nie :D Celnik dopytywał tak długo, iż zacząłem podejrzewać, że czymś handluje ;) Na koniec uraczył mnie pełną przekleństw opowieścią, jak jego znajomego "trzepali" niemieccy pogranicznicy :D

      Usuń
    2. Hahhahhahah no to nieźle :)

      Usuń
  6. Lata nie byłam w schronisku, ale teraz, po "odsłonięciu" widoków, chyba warto znów tam się wybrać. Rozumiem, że widoki zapewnił kornik (architekt krajobrazu), szkoda buków, ale ja się nie znam na gospodarce leśnej, więc nie mnie to oceniać. Co do Rejvíz to polecam pensjonat z restauracją, przy wejściu na ścieżkę do jeziorka torfowego. Jedzenie dobre, nocleg w fajnych wnętrzach, tylko ciut zimno ;) Do zobaczenia na szlaku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo przekrętów z tą całą "gospodarką leśną", więc nie bardzo wierzę, że usuwanie zdrowych drzew liściastych jest tam potrzebne!

      Restaurację znam, zapewne chodzi o tą z rzeźbionymi siedzeniami :) Ja tam nie jadłem, ale opinie o smaczności słyszałem różne :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń