wtorek, 27 lutego 2018

Zdążyć przed "dekomunizacją": nieprawomyślne pomniki na południe od Opola i nie tylko.

Wojna rządu z niewłaściwymi pomnikami weszła w końcową fazę: ich usuwanie ma się zakończyć do końca marca. Oczywiście i od tego będą wyjątki, ale generalnie taki jest nakaz wojewodów podpierających się ustawą.

Zostało zatem naprawdę niewiele czasu oby obejrzeć te złe obiekty na żywo, więc podobnie jak jesienią ruszyłem w teren. Tym razem w mroźną niedzielę na południe województwa opolskiego. Gdzie szukać takich miejsc podpowiedziała mi pewna prawacka strona, której intencje były dokładnie odwrotne: miała piętnować czerwone plamy, ale mi posłużyła jako znakomity przewodnik 😉.

Najpierw zatrzymałem się w Głogówku (Oberglogau). Wiedziałem, że pomnik znajduje się gdzieś w parku zamkowym, lecz nigdzie nie podano dokładnej lokalizacji. Przemierzałem kolejne ścieżki wypatrując swojego celu i potrząsając grabiejącymi rękami. Na parkowych mapach nic takiego nie zostało zaznaczone.

Stwierdziłem, że nie dam za wygraną i wreszcie go zobaczyłem! Okazało się, iż stoi w pobliżu zamku Oppersdorffów, a raczej tego, co z niego zostało.


czwartek, 22 lutego 2018

Karkonosze (3): Odrodzenie - Petrovka - Śnieżne Kotły.

Poranek na przełęczy Karkonoskiej. Wreszcie pogoda taka, jaką każdy wędrowiec chciałby mieć w górach!


Chciałoby się od razu zarzucić plecaki i ruszyć w śnieg, ale spokojnie... najpierw pakowanie i śniadanie. Na jadalni zjawiamy się zaraz po otwarciu, aby wyprzedzić tłumy narciarzy. 

Po konsumpcji tradycyjnej jajecznicy fotografuję wnętrza Odrodzenia, bo to dość ciekawy obiekt. Wybudowane jako wzorcowe schronisko dla niemieckiej młodzieży - Jugendkammhaus „Rübezahl”. Wbrew często przytaczanym plotkom nie stanęło dla Hitlerjugend, bowiem rok otwarcia to 1928. Nigdy też nie nazywało się Adolf-baude (te leżało po czeskiej stronie, o czym już wspominałem).


poniedziałek, 19 lutego 2018

Karkonosze (2): Wang - Słonecznik - przełęcz Karkonoska.

Po nieudanej próbie zdobycia Śnieżki przy pomocy autobusu dotarliśmy do Karpacza (Krummhübel), a konkretnie do Karpacza Górnego (Brückenberg; do ubiegłego roku oficjalną polską nazwą były... Bierutowice).

O dziwo, wyszło słońce, jest nawet trochę śniegu. Podążamy za tłumem: mijamy mniej lub bardziej odrzucające przybytki gastronomiczne, galerię kiczowatych pamiątek (wielką popularnością cieszyły się tradycyjne, karkonoskie łuki) i stajemy pod płotem Kościoła Wang.


Norwesko-pruską świątynię zwiedzałem już przed laty, teraz chciałem tylko pokręcić się trochę po placu kościelnym, ale wstęp na niego kosztuje... złotówkę! To chyba jedyny w Polsce przypadek, że trzeba bulić za chodzenie PRZED kościołem! Gdybym był członkiem miejscowej gminy ewangelickiej to byłoby mi wstyd...


Kawałek dalej budka Karkonoskiego PN i pobierany haracz za wstęp... Przyroda niby należy do wszystkich, ale jednak nie do końca.

czwartek, 15 lutego 2018

Karkonosze (1): Kowary - Okraj - Czarna Kopa, czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę!

W Karkonoszach nie byłem prawie od dekady! Jakoś tak ciągle wychodziło, że były mi nie po drodze. Co prawda poprzedniego lata miałem je w całości jak na dłoni ze skałek Rudaw Janowickich, ale to jednak nie to samo... Kiedy więc nadarzyła się okazja dołączyć do wyjazdu i wrócić, to trzeba było wykorzystać tą okazję.

Pobudka o wściekłej godzinie jaką jest 4.30. Kolejne środki transportu i przesiadki... W Kolejach Dolnośląskich dostaję informację od Neski, że jej pociąg złapał opóźnienie z powodu jakiegoś zdarzenia na torach. A to właśnie ona postanowiła odwiedzić Góry Olbrzymie, ja tylko wcisnąłem się jako towarzystwo do szlaku... No i plany zaczęły się sypać.

Busikiem docieram do Kowar (Schmiedeberg). Miasteczko wita mnie smrodem z kominów i zachmurzonymi lasami w tle. Zimy brak.


Okolica dworca kolejowego sprawia przygnębiające wrażenie. Ostatni pociąg osobowy odjechał stąd bodajże w 2000 roku, są niby jakieś plany reaktywacji, lecz na razie to raczej pobożne życzenia...

piątek, 9 lutego 2018

Góry Opawskie na spontanie: Velké mechové jezírko i Biskupská kupa

Wyjazd w Góry Opawskie był z gatunku tych zupełnie nieplanowanych. Miałem jechać w Beskidy, ale przed 7-mą rano dostaję smsa: "Nie dam rady, choroba"! W pierwszej chwili chciałem obrócić się na drugi bok i dalej spać, ale gwałtowne myśli nie dawały mi spokoju. Wczesna godzina, cały piątek stracony? Szybko piszę do Bastka: "Może Biskupia Kopa?". Może... 😊

Zbieraliśmy się wolno, jeszcze po drodze szukanie kantoru, kontrola czeskich celników na granicy, ale w końcu pojawia się znajomy kształt.


Najpierw jedziemy jednak za Rejvíz i zostawiamy samochód na leśnym parkingu. Tu przynajmniej jest śnieg.


środa, 7 lutego 2018

Styczniowe Gorce czyli namiastka zimy.

Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!

Prawo natury ostatnio słabo działa: tegoroczna zima mało przypomina tę porę roku. Coś, co w styczniu byłoby normą teraz traktowane jest jako coś niezwykłego - np. śnieg i mróz. I to tylko w górach!


W drugi weekend 2018 roku wybraliśmy się z Ecowarriorem w Gorce. Ja odwiedziłem je niedawno (w listopadzie), ale Eco przed dobrymi kilkoma laty.

Ruszyliśmy już w piątek. Busik do Nowego Targu tradycyjnie wpada w kolejne zatory i w stolicy Podhala jesteśmy z prawie godzinnym opóźnieniem. Andrzej wyczaił jakąś knajpkę na blokowisku, ale nie wyglądała zbyt interesująco, więc pokręciliśmy się trochę po centrum. Osobiście uważam Nowy Targ za wyjątkowo brzydkie miasto, choć ratusz mają ładny.


piątek, 2 lutego 2018

Ost-Berlin: Karlshorst i Mitte

Karlshorst to niewielka dzielnica we wschodniej części Berlina. Powstała jako miasto-ogród pod koniec XIX wieku, a w 1920 znalazła się w granicach powiększonej stolicy. Zapewne nikt się nie spodziewał, że przez chwilę znajdzie się na kartach wielkiej historii: to właśnie tutaj w maju 1945 roku podpisano "ostateczną" kapitulację III Rzeszy.

Wydarzenie to miało miejsce w dawnym kasynie oficerskim Wehrmachtu (konkretnie szkoły pionierów), które po przejściu frontu nie uległo zniszczeniu i nadawało się na taką uroczystości. Stoi ono do dziś i funkcjonuje jako placówka muzealna - Muzeum Niemiecko-Rosyjskie (Deutsch-Russische Museum Berlin-Karlshorst, Германо-российский музей «Берлин-Карлсхорст»).


Była to druga kapitulacja Niemiec - pod pierwszą złożono podpis 7 maja we francuskim Reims. Na żądanie Stalina powtórzono ją dzień później na przedmieściach Berlina. Zegarek wskazywał, iż jest przed godziną 23-cią, ale według czasu moskiewskiego (którym posługiwano się na froncie wschodnim) już po północy. Stąd przez kolejne dziesięciolecia dwa bloki polityczne świętowały zakończenie wojny w różne dni...

Ostatnio data 9 maja jest opluwana i "dekomunizowana", a przecież większość polski żołnierzy walczących z Wielką Rzeszą Niemiecką fetowała zakończenie wojny właśnie wtedy!

W głównej sali zrekonstruowano stan z 1945 roku.