czwartek, 22 lutego 2018

Karkonosze (3): Odrodzenie - Petrovka - Śnieżne Kotły.

Poranek na przełęczy Karkonoskiej. Wreszcie pogoda taka, jaką każdy wędrowiec chciałby mieć w górach!


Chciałoby się od razu zarzucić plecaki i ruszyć w śnieg, ale spokojnie... najpierw pakowanie i śniadanie. Na jadalni zjawiamy się zaraz po otwarciu, aby wyprzedzić tłumy narciarzy. 

Po konsumpcji tradycyjnej jajecznicy fotografuję wnętrza Odrodzenia, bo to dość ciekawy obiekt. Wybudowano je jako wzorcowe schronisko dla niemieckiej młodzieży - Jugendkammhaus „Rübezahl”. Wbrew często przytaczanym plotkom nie postawiono go dla Hitlerjugend, bowiem rok otwarcia to 1928. Nigdy też nie nazywało się Adolf-baude (te leżało po czeskiej stronie, o czym już wspominałem).


poniedziałek, 19 lutego 2018

Karkonosze (2): Wang - Słonecznik - przełęcz Karkonoska.

Po nieudanej próbie zdobycia Śnieżki przy pomocy autobusu dotarliśmy do Karpacza (Krummhübel), a konkretnie do Karpacza Górnego (Brückenberg; do ubiegłego roku oficjalną polską nazwą były... Bierutowice).

O dziwo, wyszło słońce, jest nawet trochę śniegu. Podążamy za tłumem: mijamy mniej lub bardziej odrzucające przybytki gastronomiczne, galerię kiczowatych pamiątek (wielką popularnością cieszyły się tradycyjne, karkonoskie łuki) i stajemy pod płotem Kościoła Wang.


Norwesko-pruską świątynię zwiedzałem już przed laty, teraz chciałem tylko pokręcić się trochę po placu kościelnym, ale wstęp na niego kosztuje... złotówkę! To chyba jedyny w Polsce przypadek, że trzeba bulić za chodzenie PRZED kościołem! Gdybym był członkiem miejscowej gminy ewangelickiej to byłoby mi wstyd...


Kawałek dalej budka Karkonoskiego PN i pobierany haracz za wstęp... Przyroda niby należy do wszystkich, ale jednak nie do końca.

czwartek, 15 lutego 2018

Karkonosze (1): Kowary - Okraj - Czarna Kopa, czyli jak nie weszliśmy na Śnieżkę!

W Karkonoszach nie byłem prawie od dekady! Jakoś tak ciągle wychodziło, że były mi nie po drodze. Co prawda poprzedniego lata miałem je w całości jak na dłoni ze skałek Rudaw Janowickich, ale to jednak nie to samo... Kiedy więc nadarzyła się okazja dołączyć do wyjazdu i wrócić, to trzeba było wykorzystać tą okazję.

Pobudka o wściekłej godzinie jaką jest 4.30. Kolejne środki transportu i przesiadki... W Kolejach Dolnośląskich dostaję informację od Neski, że jej pociąg złapał opóźnienie z powodu jakiegoś zdarzenia na torach. A to właśnie ona postanowiła odwiedzić Góry Olbrzymie, ja tylko wcisnąłem się jako towarzystwo do szlaku... No i plany zaczęły się sypać.

Busikiem docieram do Kowar (Schmiedeberg). Miasteczko wita mnie smrodem z kominów i zachmurzonymi lasami w tle. Zimy brak.


Okolica dworca kolejowego sprawia przygnębiające wrażenie. Ostatni pociąg osobowy odjechał stąd bodajże w 2000 roku, są niby jakieś plany reaktywacji, lecz na razie to raczej pobożne życzenia...

piątek, 9 lutego 2018

Góry Opawskie na spontanie: Velké mechové jezírko i Biskupská kupa

Wyjazd w Góry Opawskie był z gatunku tych zupełnie nieplanowanych. Miałem jechać w Beskidy, ale przed 7-mą rano dostaję smsa: "Nie dam rady, choroba"! W pierwszej chwili chciałem obrócić się na drugi bok i dalej spać, ale gwałtowne myśli nie dawały mi spokoju. Wczesna godzina, cały piątek stracony? Szybko piszę do Bastka: "Może Biskupia Kopa?". Może... 😊

Zbieraliśmy się wolno, jeszcze po drodze szukanie kantoru, kontrola czeskich celników na granicy, ale w końcu pojawia się znajomy kształt.


Najpierw jedziemy jednak za Rejvíz i zostawiamy samochód na leśnym parkingu. Tu przynajmniej jest śnieg.


środa, 7 lutego 2018

Styczniowe Gorce czyli namiastka zimy.

Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!

Prawo natury ostatnio słabo działa: tegoroczna zima mało przypomina tę porę roku. Coś, co w styczniu byłoby normą teraz traktowane jest jako coś niezwykłego - np. śnieg i mróz. I to tylko w górach!


W drugi weekend 2018 roku wybraliśmy się z Ecowarriorem w Gorce. Ja odwiedziłem je niedawno (w listopadzie), ale Eco przed dobrymi kilkoma laty.

Ruszyliśmy już w piątek. Busik do Nowego Targu tradycyjnie wpada w kolejne zatory i w stolicy Podhala jesteśmy z prawie godzinnym opóźnieniem. Andrzej wyczaił jakąś knajpkę na blokowisku, ale nie wyglądała zbyt interesująco, więc pokręciliśmy się trochę po centrum. Osobiście uważam Nowy Targ za wyjątkowo brzydkie miasto, choć ratusz mają ładny.


piątek, 2 lutego 2018

Ost-Berlin: Karlshorst i Mitte

Karlshorst to niewielka dzielnica we wschodniej części Berlina. Powstała jako miasto-ogród pod koniec XIX wieku, a w 1920 znalazła się w granicach powiększonej stolicy. Zapewne nikt się nie spodziewał, że przez chwilę znajdzie się na kartach wielkiej historii: to właśnie tutaj w maju 1945 roku podpisano "ostateczną" kapitulację III Rzeszy.

Wydarzenie to miało miejsce w dawnym kasynie oficerskim Wehrmachtu (konkretnie szkoły pionierów), które po przejściu frontu nie uległo zniszczeniu i nadawało się na taką uroczystości. Stoi ono do dziś i funkcjonuje jako placówka muzealna - Muzeum Niemiecko-Rosyjskie (Deutsch-Russische Museum Berlin-Karlshorst, Германо-российский музей «Берлин-Карлсхорст»).


Była to druga kapitulacja Niemiec - pod pierwszą złożono podpis 7 maja we francuskim Reims. Na żądanie Stalina powtórzono ją dzień później na przedmieściach Berlina. Zegarek wskazywał, iż jest przed godziną 23-cią, ale według czasu moskiewskiego (którym posługiwano się na froncie wschodnim) już po północy. Stąd przez kolejne dziesięciolecia dwa bloki polityczne świętowały zakończenie wojny w różne dni...

Ostatnio data 9 maja jest opluwana i "dekomunizowana", a przecież większość polski żołnierzy walczących z Wielką Rzeszą Niemiecką fetowała zakończenie wojny właśnie wtedy!

W głównej sali zrekonstruowano stan z 1945 roku.


piątek, 26 stycznia 2018

Ost-Berlin: Treptower Park i Volkspark Friedrichshain

Berlin. Haupstadt der DDR. Taką oficjalną nazwę nosiła wschodnia część stolicy Niemiec w latach 1949-1990.

W październiku udało mi się kupić bilety w promocyjnej cenie do miasta w Brandenburgii i tak jakoś wyszło, że niemal cały dzień spędziłem w dawnym radzieckim sektorze. W Berlinie Zachodnim tylko wysiadałem i wsiadałem do autobusu.

Pochmurnym porankiem docieram koleją miejską do Treptower Park. To jeden z większych parków Berlina.


Nieopodal stacji znajduje się przystań statków kursujących po Szprewie. W taką pogodę raczej nie będą mieli tłumów chętnych.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Rowerowe niedaleko: Szydłów (Goldmoor). Złote bagna.

Szydłów (niem. Schiedlow, od 1936 Goldmoor) to licząca około pół tysiąca mieszkańców wioska położona w powiecie opolskim. Ze wszystkich stron otoczona jest Borami Niemodlińskimi. To dobre miejsce na wypad rowerowy, bo aby tam trafić zawsze trzeba przeciąć las 😊.

Wybraliśmy się w połowie listopada. Skorzystaliśmy z drogi, która istnieje już od dawna, ale dopiero kilka lat temu pokryto ją asfaltem.


Mijamy liczne ścieżki ciągnące w bok. W tym miejscu drzewostan jest gęsty i miły dla oka, ale ledwie kilka kilometrów dalej puszcze tną na potęgę, zostawiając wielkie połacie łysiny 😕.


czwartek, 18 stycznia 2018

Góry Orlickie - z Náchodu do Piekła

W drugi dzień świąt bożonarodzeniowych znudziło mi się siedzenie w domu i postanowiłem znów ruszyć w Sudety. Podobnie jak w listopadzie wybrałem Góry Orlickie i wziąłem ze sobą Bastka, tyle, że tym razem ja siadłem za kółkiem.

Początek wyjazdu jest identyczny: przed Nysą obserwujemy pierwsze widoki na góry przy rozpoczynającym się dniu.


Kopulasty szczyt po lewej to oczywiście Kopa Biskupia oddalona o jakieś 35 kilometrów. W środku Příčný vrch, potem dalej w prawo Medvědí vrch i Orlik, a na samym końcu zachmurzony Pradziad, z którego wystaje tylko szczyt wieży.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Urwanie głowy na Pilsku!

Na początku grudnia zimy na nizinach i wyżynach nikt nie widział, natomiast obecna była już w górach. W dodatku była to zima złośliwa i mało przewidywalna, bowiem warunki turystyczne zmieniały się z dnia na dzień, zazwyczaj na niekorzyść. To wszystko spowodowało, że pierwotny plan weekendu w Beskidzie Żywieckim nie doszedł do skutku. Ponieważ jednak i tak miałem zarezerwowany nocleg na Hali Miziowej, to zmolestowałem kumpla i razem ruszyliśmy w sobotę rano w kierunku Beskidów.

Jeszcze w Żywcu nie było ani grama białego... Śnieg pojawił się dopiero w okolicach Korbielowa, a na przełęczy Glinne było już bardzo zimowo.


Po wyjściu z samochodu czuć nieprzyjemny chłód, wdzierający się pod ubranie. Brrr! Niebo, zgodnie z prognozą, całkowicie zaciągnięte. Na zegarku nie ma jeszcze nawet południa, więc po założeniu plecaków przechodzimy przez dawne przejście graniczne. W letnim okresie działa tam sklepo-bar, w którym się już kilkukrotnie stołowałem.

wtorek, 9 stycznia 2018

Górskie podsumowanie 2017 roku!

Górski nowy rok najlepiej zacząć w Nowy Rok w górach. I tak było w 2017 roku: Beskid Sądecki, sylwester w Chatce Magóry. Główne wędrowanie uskutecznialiśmy jeszcze w starym roku, 1 stycznia trzeba było tylko wrócić do cywilizacji. Był lekki mrozik i smog.


Już niecały tydzień później teleportowaliśmy się jeszcze bardziej na wschód - na kraniec Bieszczad, do legendarnej Chatki na Końcu Świata! To był zdecydowanie najmroźniejszy wypad 2017 roku - zaczęło się od niewinnego -10, potem stopniowo spadało, aż osiągnęło okolice -24. Policzki aż paliło od mrozu, a wyjście do wychodka oznaczało dokonanie czynu bohaterskiego! W takich warunkach ograniczaliśmy się tylko do włóczenia się po najbliższej okolicy.