środa, 29 listopada 2017

Zdążyć przed "dekomunizacją": nieprawomyślne pomniki w okolicach Opola.

"Śpieszmy się kochać pomniki, tak szybko odchodzą". 

Postanowiłem uwiecznić kilka położonych w okolicy niepoprawnych politycznie pomników, które już wkrótce mogą zniknąć z powodu "dekomunizacji" (zapis celowo w cudzysłowu).

Jako Ślązak nie mam powodów, aby czuć sentyment do Krasnoarmiejców; jak wyglądało "wyzwalanie" Górnego Śląska wie każdy, kto choć trochę zna historię. Uważam jednak, że te pomniki to świadectwo minionych czasów i powinny pozostać na swoich miejscach, także ku przestrodze. W dziejach ludzkości zawsze było tak, że ci, co burzyli pomniki, później sami mieli burzone...

Dwa obiekty są bardzo blisko granic Opola. W Żelaznej (Eisenau, do 1934 Zelasno) stoi przy głównej drodze pomnik z czerwoną gwiazdą. Skromny, lekko surowy, minimalistyczny. Około dziesięciu lat temu pomalowano go na biało, teraz farba mocno wyblakła, odpada tynk.


Widać, że czas odcisnął tutaj swoje piętno, lecz teren jest zadbany, drzewka przystrzyżone, stoją też znicze.

sobota, 25 listopada 2017

Muzeum Lotnictwa w Pradze

Muzeum Lotnictwa Kbely (Letecké muzeum Kbely) to największa instytucja tego typu w Republice Czeskiej. Położone jest w peryferyjnej dzielnicy Pragi (Praha-Kbely).


Otwarto je w październiku 1968 roku w smutnej atmosferze niedawno stłumionej Praskiej Wiosny. Miejsce wybrano nieprzypadkowo - lotnisko o takiej samej nazwie jak dzielnica było pierwszym wybudowanym w Czechosłowacji w listopadzie 1918 roku, niecały miesiąc po proklamowaniu niepodległości. Spowodowane to było sytuacją polityczną - jedyne funkcjonujące lotnisko z czasów Austro-Węgier znajdowało się w Chebie (Eger), czyli na terenie kontrolowanym wówczas przez czeskich Niemców.

wtorek, 21 listopada 2017

Po środkowych Czechach w poszukiwaniu burčáku (cz. II)

Ostatni dzień poszukiwań burčáku rozpoczynamy od miasteczka Liběchov (Liboch), położonego kilka kilometrów od Mělníka. Miejscowość to enklawa starej zabudowy, wygląda jakby szał stawiania nowego ją ominął.


W rozległym parku czai się barokowy pałac z 1730 roku... Mocno poszkodowany podczas powodzi w 2002 roku i od tego czasu trwa w nim remont, którego końca nie widać.

czwartek, 16 listopada 2017

Mělník - księstwo wina i Lobkowiczów

Mělník (Mielnik) to miasto leżące na północ od Pragi, w miejscu gdzie Wełtawa wpływa do Łaby. Jest to jeden z głównych ośrodków czeskiego regionu winiarskiego* i dlatego wybraliśmy go jako bazę noclegową w czasie weekendu spędzonego na poszukiwaniu burčáku.

Starówka mieści się na skarpie położonej nad rzekami, więc z każdej strony trzeba się do niej wspinać. Rynek otoczony zabytkową zabudową, wśród której wyróżnia się ratusz w pastelowych kolorach.


Na placu rozłożyło się kilka straganów: można kupić warzywa, owoce, swojskie produkty wędliniarskie i mleczne, oraz - rzecz jasna - burčák 😊. Dziś w sprzedaży biały, który od razu otwieramy na pobliskiej ławce 😛.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Škoda Auto Muzeum

Mladá Boleslav posiada zabytki, ale przede wszystkim zakłady Škoda, produkujące samochody już ponad sto lat (początkowo pod nazwą Laurin & Klement). Duma Czechów, natomiast w Polsce czasem słyszę od osób politycznie zaangażowanych kąśliwe uwagi o "kiepskich podróbkach Volkswagena". Odpowiedzi na pytanie "co jest polską kiepską podróbką zachodnich konstrukcji?" nigdy nie dostałem...


W latach 90. koncern otworzył swoje muzeum zlokalizowane w dawnych halach fabrycznych. W 2012 roku obiekt zmodernizowano i przebudowano, aranżując wystawy w nowy sposób. Zapraszam więc do relacji z wizyty odbytej w ostatni dzień września tego roku 😊.


piątek, 10 listopada 2017

Po środkowych Czechach w poszukiwaniu burčáku (cz. I)

Kraj nad Wełtawą powszechnie kojarzy się z piwem. Ale Republika Czeska to również wielowiekowa historia winiarstwa, rozpoczynająca się w średniowieczu, a czasem już w starożytności. Co prawda czeskie wina nadal są za granicą dość rzadko spotykane, ale cieszą się coraz większą popularnością wśród miłośników tego trunku.

Od kilku lat staram się jesienią zawsze zajrzeć do Czechów, ale nie po zwykłe wino, tylko burčák, czyli moszcz z winogron. Lekki, orzeźwiający i zazwyczaj pyszny 😊.


Kosztujący tego trunku z reguły dzielą się na dwie grupy: jego zdecydowanych przeciwników oraz zdecydowanych zwolenników. Ja oczywiście należę do tych drugich 😊. Z burčákiem jest pewien problem: trzeba trafić w odpowiedni moment na jego spożycie, bo już kilka dni po zakupie może całkowicie zmienić swój smak na coś w rodzaju sikacza. Może też wybuchnąć, co raz mi się zdarzyło i potem pokój długo pachniał winem 😛. Niektórych odrzuca też jego zapach, który często nie idzie w parze z reakcjami kubków smakowych. Dlatego najlepiej kosztować go na miejscu, świeżutkiego.

wtorek, 7 listopada 2017

Sierpniowy wyjazd na Bałkany i okolice - podsumowanie

Postanowiłem się zabawić w małe podsumowanie tegorocznego wyjazdu wakacyjnego na południe Europy.

Odwiedziliśmy 10 krajów. Niestety, nie było żadnego nowego, co zdarzyło się po raz pierwszy od prawie dziesięciu lat.


Były za to powroty: do Czarnogóry i Chorwacji po 5 latach, do Albanii i Macedonii po 3. Do Rumunii i Serbii po roku 😛.

Przez 16 dni przejechaliśmy w sumie 4788 kilometrów. Daje to 299 km na dzień, czyli dość sporo. Najdłuższy odcinek wypadł na sam koniec, kiedy to z Węgier wracaliśmy na Śląsk - 773 kilometry. Najkrótszy - bo zerowy - to trzy dni leniuchowania: nad Balatonem, jeziorem Szkoderskim oraz Ochrydzkim 😉. Średnie spalanie na koniec wyniosło teoretycznie 6,6 litra, ale bywały dni, że przekraczało 9 litrów.

piątek, 3 listopada 2017

Gödöllő i Esztergom

Gödöllő to miasto położone w bliskości węgierskiej stolicy. Nie wyróżniałoby się niczym szczególnym, gdyby nie znajdowała się tutaj dawna szlachecka i królewska rezydencja.


Zawsze chciałem ją obejrzeć, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze, dopiero w sierpniu tego roku na same ostatki południowoeuropejskich wojaży.