środa, 14 czerwca 2017

Przewodnik po powiecie mikołowskim: golf i nowa część Śląskiego Ogrodu Botanicznego

Dawno, dawno temu pisałem o Śląskim Ogrodzie Botanicznym w Mikołowie - położonym między dzielnicą Mokre a Bujakowem. Jest to największy ogród tego typu na Śląsku i w całej Polsce.

Ostatnia niedziela maja czarowała piękną pogodą, więc postanowiłem sprawdzić jak wygląda jego nowa część, położona obok wyremontowanych wapienników; dotychczas zawsze odbijałem się od zamkniętej bramy, ale to było już jakiś czas temu.

Jadąc w kierunku mojego celu niespodziewane trafiłem na jeszcze nowszą atrakcję - pole golfowe! W Mikołowie powstało stowarzyszenie, które postanowiło wybudować pełny 18-to dołkowy obiekt. Biorąc pod uwagę, że w całej RP jest jedynie 30-40 pól (9 i 18 dołkowych), to z pewnością będzie ono dodatkowym magnezem dla odwiedzin tej okolicy.


Na razie wszystko jest na etapie rozwojowym - w ubiegłym roku otwarto budynek klubowy, w którym znajduje się tzw. driving range - stanowisko do nauki i trenowania uderzeniem kijem.



Obsiano i oddano do użytku również pierwszy dołek (green), noszący numer 5-ty.


Chodząc z aparatem zwracam uwagę jednego ze współzałożycieli stowarzyszenia i projektanta pola (który okazał się byłym wiceburmistrzem Mikołowa). Opowiada mi o pracach, zabiera do magazynu, gdzie stoi sprzęt do cięcia trawy i zachęca do zainteresowania się tą dyscypliną sportu ;)

Ze sprzętu najbardziej podobał mi się niebieski maluch, zbierający piłeczki :D.



W 2017 roku planowane jest oddanie do użytku kolejnych kilku dołków - prawdopodobnie będzie już ich dziewięć. Prace są w toku - widać to z boku, gdzie ziemia została utwardzona i przygotowana na zasianie specjalnej trawy.



Zgodnie z sugestią wiceburmistrza jadę zobaczyć miejsca, gdzie za jakiś czas będą latać i lądować piłki. W przeszłości teren ten służył jako jedno wielkie składowisko gruzu - obecnie większą część już wybrano i dzięki temu odkryto kilka niewielkich stawów, przedtem zupełnie zawalonych śmieciami. Przyroda szybko nadrabia zaległości, w wodzie pływa już ptactwo, a za jakiś czas będzie to pewnie najbardziej malownicza część pola golfowego z naturalnymi przeszkodami.




O ile golf w telewizji zupełnie mnie nie pasjonuje, o tyle zawsze chciałem zagrać osobiście; moje jedyne doświadczenia to mini-golfy w różnych turystycznych miejscowościach ;). Trochę odstrasza cenowo - sprzęt do gry nie jest tani, same korzystanie z pół również kosztuje. Do tego aby gdziekolwiek zostać wpuszczonym należy posiada specjalne golfowe prawo jazdy - zieloną kartę. No i należy ubrać się w odpowiedni strój - koszulka polo to podstawa. Ciekawe czemu akurat ona, dla mnie bynajmniej nie kojarzy się z elegancją ;)

Ponieważ słońce zaczyna schodzić coraz niżej to pedałuję dalej. Mijam tzw. "szwedzką" kapliczkę przy skrzyżowaniu w Mokrym...


...i dojeżdżam do Śląskiego Ogrodu Botanicznego. Tym razem brama jest otwarta!

Główna część ŚOB mieści się w byłej jednostce wojskowej na Sośniej Górze. Jest dość zarośnięta, bo już za czasów wojska taka była. Późniejsza, nowa część, przed którą stoję, została założona na zboczach Fiołkowej Góry. Aż do 2015 można było ją podziwiać jedynie zza płotu, zasadzone rośliny musiały dojrzeć. I nadal widać, że większość okazów rośnie tu od niedawna.



Zostawiam rower przy altanie i ruszam porobić zdjęcia, licząc na to, że nikt się moim kołem nie zaopiekuje.

Całość podzielono na kilka stref tematycznych. Są zatem:
- ogród traw ozdobnych,
- ogród roślin wodny z nenufarami i roślinami szuwarowymi,



- łąka kwietna i murawa kserotermiczna (jak dla mnie to normalna zwykła łąka),
- ogród tarasowy - wyglądający najbardziej sztucznie; popularne były zwłaszcza w okresie renesansu i baroku,


- ogród kwiatowy z kolekcjami roślin czerwonych, niebieskich, białych i pomarańczowych, kolekcją rododendronów oraz łąka trzęślicowa, czyli okazy rosnące na terenach podmokłych.



Naturę uzupełniają zadaszone wiaty, drewniane pomosty i przejścia oraz ławki. Jak już pisałem - świeżość inwestycji bije po oczach, lecz ogólnie to dobre miejsce na popołudniowo-wieczorny spacer (we wcześniejszych porach pewnie bywa tu tłumnie), zwłaszcza, że po sąsiedzku znajdują się wapienniki i kamieniołomy.




Co ciekawe - budowa tej części wzbudziła protesty niektórych okolicznych mieszkańców i... obrońców przyrody. Obawiano się hałasu, jaki wytworzą odwiedzający, a także... sztuczności. Wiele nasadzonych roślin przedtem tu nie występowało, ogród tarasowy (nazywany błędnie japońskim) w oczywisty sposób nie jest w żaden sposób związany z Fiołkową Górą. Wykopane stawy miały zwiększyć ilość komarów, a płoty uniemożliwić dostęp dzikim zwierzętom.

Cóż, można się nad tym zastanowić, ale wydaje mi się, iż większość ogrodów botanicznych (jeśli nie wszystkie) zaczynało swoje funkcjonowanie od dzieła człowieka i niekoniecznie prezentuje tylko miejscową florę. Płoty zapewne też mają swój cel - ograniczają wizyty nieproszonych gości zarówno ludzkich jak i zwierzęcych. Ciekawe czy autorzy tych tez byliby szczęśliwi mogąc pospacerować po psich kupach? ;) A lisy, sarny i jelenie mają pełnooo przestrzeni dookoła, zarówno zalesionej jak i odkrytej - często je widuję, jak przebiegają polami Mokrego i Bujakowa...

15 komentarzy:

  1. A tam jeszcze nie byłem, chociaż kilka razy planowaliśmy. Mam tak niedaleko, więc pewnie tam w końcu dotrzemy. Ze zdjęć widać, że to ciekawe miejsce, przy okazji zobaczę również te wapienniki. Co do golfa, to raz trenowałem. Nie jest łatwo trafić w piłeczkę tak, by przeleciała na dużą odległość.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne trzeba takich piłeczek użyć sporo, zanim w końcu któraś posłucha i poleci tak daleko :D

      Usuń
  2. Byłem w okolicy, ale by pochodzić po ogrodach, to jakoś zawsze brakowało czasu. Widzę, że warto się wybrać, lecz raczej chyba w "czarny" dzień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W weekend może być tłoczno. Np. w Bujakowie w ogrodzie przykościelnym (też taki a'la botaniczny) to w niedzielę jak na Krupówkach.

      Usuń
  3. W kwestii stroju golfowego dodam, że o ile koszulka polo (albo inna z kołnierzem) jest wskazana, o tyle dżinsy wręcz przeciwnie. Jeżeli masz ochotę w miarę tanio (jak na golfa) potrenować kiedyś wybijanie piłeczek z driving range, polecam pole golfowe w Ochmanowie koło Krakowa. Małe, klimatyczne z rodzinną atmosferą. Trenowałam aż dwa razy: ze dwanaście lat temu i... w ostatni czwartek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z dżinsami nie ma problemu, już od dawna ich nie noszę (sporadycznie tylko krótką wersję, ale bardzo rzadko) :). Dla mnie to bardzo niewygodny ciuch - latem grzeje, zimą ziębi, ściska gdzie nie powinien :) Moje ubranie podczas wizyty było prawie idealne, ale nie miało kołnierza. Czy ten kołnierz jest taki ważny? :D

      Patrzę na te ceny z Ochmanowa... Drive range rzeczywiście tani, ale już normalna, regularna gra to widać, że są ceny nie dla osób, którzy zarabiają najniższą średnią :) Choć pewnie co jakiś czas... Ciekawe ile kosztuje zrobienie zielonej karty...

      Usuń
  4. Chyba chodzi o unikanie T-shirta - w końcu w Polsce golf uchodzi za sport dla tzw. elit, patrząc na ceny, głównie finansowych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardziej podkreślałoby elitę, gdyby paniusie chodziły w szpilkach po polu, a panowie w garniakach. I koniecznie złote zegarki :)

      Usuń
    2. Szpilki zakazane! Niszczą murawę, a garniaki ograniczają swobodę ruchu. Właśnie miałam wizję golfisty w garniaku ;-) Pozostają złote zegarki i wypasione fury na parkingu.
      Co do cen, pooglądaj sobie cennik Paczółtowic, tam się dopiero cenią... Inna sprawa, że czasem z okazji jakiejś imprezy charytatywnej, można się załapać za małe pieniądze na driving range albo na akademię golfa. A w Siemianowicach nawet można było potrenować za darmo: http://www.skgolf.pl/index.php?mod=news&act=show&id=630
      http://www.skgolf.pl/index.php?mod=news&act=show&id=629

      Usuń
    3. Jeśli golfiarze chcą zmienić aurę wokół tego sportu, to nie jest to najlepsza ścieżka :) Z drugiej strony: społeczeństwo się bogaci (w przeciwieństwie do tego co głoszą politycy określonej opcji), chce uprawiać sporty różnego rodzaju, więc pewnie liczba graczy zacznie się powiększać. Ale nadal to chyba nie będzie masowe...

      Usuń
  5. Bylam w nowej czesci ogrodu w zeszlym roku , jeszcze wiele pustego miejsca i nasadzenia jeszcze mlode ale to co juz jest zrobione jest bardzo ladne , potencjal jest , kiedys bedzie to piekny ogrod botaniczny . Najbardziej mi sie podobala czesc "ogrod warzywny" i "schroniska dla fauny ogrodowej" , bardzo fajne i ekologiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze jedna rzecz dodam : jak piszesz " ogrod botaniczny niekoniecznie prezentuje tylko miejscową florę" , w zasadzie to ogrod botaniczny przez swoja definicje musi koniecznie prezentowac roznorodna flore , zacytuje tu wikipedie : "ogrod botaniczny to teren będący miejscem ochrony ex situ, uprawy roślin różnych stref klimatycznych i siedlisk".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) Dlatego pretensje miejscowych, że tam się pojawiają obce gatunki należy uznać za dość dziwne żale. Uznałbym je wręcz za małomiasteczkowe (choć to przecież część miasta powiatowego) ;)). To tak jakby w muzeum musiałyby być tylko zbiory z okolicy :D

      Usuń
    2. Rzeczywiscie bardzo dziwne podejscie (bardzo zasciankowe), wszedzie indziej mieszkancy by sie bardzo cieszyli , ze maja ogrod botaniczny pod nosem , wszak to wspaniale miejsce wypoczynku i z uzytkiem pedagogicznym .

      Usuń
    3. Zawsze znajdą się jacyś ludzie, którym coś nie będzie odpowiadać - taka cecha zbiorowości ;)

      Usuń