niedziela, 14 maja 2017

Słowacko-czeskimi pociągami ze Spisza na Śląsk

Stacja kolejowa w Mníšku nad Hnilcom (Einsiedel an der Göllnitz, Szepesremete) została wybudowana w latach 30. XX wieku, kiedy to oddano do użytku miejscową linię kolejową do Margecan.


Przedtem pasażerów i towary transportowano prywatną linią Gölniczvölgyi vasuti társaság (Göllnitztalbahn), uruchomioną w 1884 roku. Była ona dość nietypowa, gdyż odcinek Margecany - Gelnica miał normalny rozstaw szyn, a następnie zmieniał się w wąskotorówkę kursującą aż do wioski Smolnícka Huta w Górach Wołowskich. To właśnie tu początkowo jeździła ciuchcia Katka, którą teraz można podziwiać na Kolejce Dziecięcej w Koszycach.

Po wybudowaniu nowej linii w okresie międzywojennym starą stopniowo wyłączano z ruchu, aż wreszcie w 1965 całkowicie zamknięto. Pamiątką po niej jest most z początku XX wieku nad Hnilcem - dziś służący pieszym.


Czekamy na przyjazd naszego zugu... Wokół dworca zaczynają się gromadzić Cyganie, "gadziów" ledwie kilku, m.in. obsługa stacji. Na torach stoi jakiś wagonik techniczny.


W Czechach i na Słowacji zawsze z niecierpliwością czekam na mój pociąg, zastanawiając się co przyjedzie. Tym razem zjawia się wagon motorowy 813, czyli słowacka modernizacja słynnej 810.


Linia jest boczna, więc w zupełności wystarczy dla naszych potrzeb.

Suniemy doliną obserwując mijane stacyjki. Ta jest zdecydowanie najciekawsza.

Zdjęcie Neski

Kolejna stacja w Gelnicy mniej wystrojona, lecz ładna dla oka.


Gelnica (Göllnitz, węg. Gölnicbánya), podobnie jak wiele innych miejscowości tej części Spiszu, była w przeszłości zdominowana przez Niemców. Dzisiaj ich rolę przejęli Cyganie, choć oczywiście w oficjalnych statystykach tego nie widać - ba, w ostatnim spisie liczba Romów nawet spadła 😛!

Margecany (Margareten, Margitfalva) są wsią, ale podobnie jak np. Kysak, stanowią ważny węzeł kolejowy na historycznej Kolei Koszycko-Bohumińskiej.



Ludzkie morze wylewa się z motoraku. Przez schody przy drzwiach wyjściowych z dworca ciężko nawet przejść, bo cała grupa cygańska musi akurat w tym miejscu kopcić fajki.

Eco zna w Margecanach fajną knajpkę, oddaloną o kilkaset metrów. I faktycznie, od razu widać, że ją polubimy 😉.


Gdy wchodzimy do środka podnosi się starszy mężczyzna i, podając rękę, każdego wita serdecznie w Margecanach. Dalsza dyskusja jest jednak utrudniona, bo facet mówi bardzo niewyraźnie i jest półgłuchy 😉. Andrzej proponował mu zabawę swoim kapeluszem, ale pan nie chciał...

Najbliższy pociąg mamy za pół godziny. Szybko podejmujemy jednak decyzję, iż pojedziemy następnym, za ponad godzinę, bo po co się spieszyć? Dopiero południe.

Siadamy na dworze degustując strawę i napitki. W rolach popielniczek występują puszki po węgierskim paprykarzu.


Po powrocie na dworcu zrobiło się jakby luźniej. Uwieczniam na zdjęciu sprzęt wiszący w sieni obsługi stacji - czy w Polsce czegoś takiego jeszcze się używa?


Tym razem podjeżdża lokomotywa z wagonami przedziałowymi, ale nadal to skład osobowy. Fajnie, będziemy się częściej zatrzymywać.


Wystawiamy głowy i aparaty przez okno fotografując co ciekawsze okolice...


Nie muszę chyba znowu powtarzać (ale jednak to zrobię), że większość pasażerów to znów Cyganie. Niemal w każdej mijanej wsi jest jakieś cygańskie osiedle, czy raczej obozowisko, niektóre obrazki przywodzą mi na myśl Syrię.



Szczególnie długie ciągnie się wzdłuż torów w Krompachach (Krompach, Korompa) - bajzel straszny.



Spišskich Vlachach, niem. Wallendorf, węg. Szepesolaszi, gdzie zachował się jeszcze dworzec austro-węgierski, dróżnik krzyczy, że nie wolno robić zdjęć, bo jest zakaz. Ahaaa.... Nie wiemy czy robi to na poważnie czy raczej jaja, ale stojący obok jego znajomy zanosi się śmiechem.


Vítkovce (Witkensdorf, Vitfalva) - charakterystyczny wąski peron. Zaczyna padać. Teraz już może.


Nie ma to jak posiadać własny kiosk na podwórku...


Matejovce nad Hornádom (Matzdorf, Hernádmáté). Niezbyt zachęcający przystanek w stanie lekko agonalnym.


W Spišskiej Novej Vsi (niem. Zipser Neudorf/Neuendorf, węg. Igló) następuje wymiana sporej części pasażerów. Nic dziwnego - to duże miasto jak na miejscowe warunki, samo jądro Spiszu.


Kąsek dalej parkowisko lokomotyw. Ciekawe, czy jeszcze wrócą na tory?


Smižany (niem. Schmögen, węg. Szepessümeg) - największa miejscowość na Słowacji nie posiadająca praw miejskich (ponad 8 tysięcy mieszkańców).


Jadąc trasą Koszycko-Bohumińską cały czas przemieszczamy się szeroką doliną Hornadu, otoczoną górami, które jednak z powodu zachmurzenia są niezbyt widoczne.


Spišské Tomášovce (Tomsdorf, węg. Szepestamásfalva) przez które kiedyś przechodziłem wracając ze Słowackiego Raju. Wieś jest podzielona na dwie części - górną cygańską i dolną słowacką.


Letanovce (Lettensdorf, Letánfalva. Zaczyna się tu szlak na Klaštorisko.


Vydrník (Wiedrig, Védfalu) - mijanka z pociągiem z naprzeciwka. Opuściliśmy kraj koszycki i obecnie odwiedzamy preszowski.


Spišský Štiavnik (Schafing, węg. Savnik) z ładnym, ale chyba zamkniętym dworcem.


Na horyzoncie pojawiają się blokowiska, to znak, iż dojeżdżamy do Popradu (Deutschendorf). Wysiadamy na dużym, w miarę nowoczesnym dworcu, gdzie przewalają się tłumy ludzi. Trochę tu za tłoczno.

Ponieważ oficjalnie stacja nowi nazwę "Poprad-Tatry", to można powiedzieć, iż Neska znów wróciła w Tatry...


...a ja się w nich znalazłem, w co chyba mało kto wierzył 😉.


Przy dworcu autobusowym działa knajpa, kolejna spelunka pełna miejscowych kolorytów.


Na ścianach bardzo mądre sentencje!


Ostatni pociąg tego dnia, którym opuszczamy Spisz, to już pośpieszny. Dziwnym trafem tutaj prawdziwych Cyganów już nie ma, jak śpiewał klasyk. Inny klimat, nie bardzo jest jak robić częste zdjęcia. Udaje mi się tylko złapać herb socjalistycznej Czechosłowacji gdzieś po drodze...


Nocujemy na znanej nam kwaterze w Rużomberku. W środę, 3 maja, pozostał tylko powrót do domów. Podobnie jak w drodze na majówkę korzystamy z prywatnej czeskiej firmy RegioJet. Znowu musimy kupić bilety u konduktora, bo kasę zamknięto kilka miesięcy temu.

I tu mała ciekawostka - w tym pociągu piwo z menu kosztuje taniej niż w knajpie i przynoszą je bezpośrednio do wagonu 😛. Ogólnie serwis mają niezły i w dobrych cenach - można nawet zamówić sushi.


W Czeskim Cieszynie rozstajemy się z Neską, która postanowiła jechać dalej do Polski autobusem. A feee dla busów...


Ostatni odcinek pokonujemy piętrową Škodą CityElefant, która cholernie mi się podoba. Idealna na koleje podmiejskie.


W Bohuminie (Oderberg) przyszło nam zakończyć zagraniczny wojaż. Wpadamy jeszcze do restauracji na pożegnalną czosnkową...


Wielu klientów to ludzie z Polski wracający z majówki. Zagaduję do jednej z ekip - byli na Fatrze (nie pamiętam już jakiej), ludzi trochę było, a pogoda zmienna, łącznie z bardzo kiepską widocznością i ulewami. No cóż, my takich problemów nie mieliśmy 😄.

Granicę będziemy przekraczać EZT Kolei Śląskich. Oczywiście podstawili sypiący się kibel - zazwyczaj mi one nie przeszkadzają, ale teraz czujemy, jakbyśmy się przenieśli do innej cywilizacji...

10 komentarzy:

  1. Czyli oficjalnie Cyganie nie przyznają się do swojej narodowości w spisach powszechnych? Pociągi to też jest mój ulubiony środek lokomocji niestety na Podkarpaciu jest mało linii kolejowych i nie mam okazji zbyt często nimi jeździć :) Od niedawna działa linia do Komańczy, specjalnie reaktywowana dla turystów ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta linia do Komańczy dociera do Łupkowa? Bo chyba w tamtym roku jeździła... Połączenie fajne, tylko godziny mało rozsądne, jeśli się chciało coś pokombinować z dalszym pójściem w góry.

      Cyganie najczęściej deklarują się jako Słowacy, albo nie podają żadnej narodowości. Według spisu jest ich około 100 tysięcy na Słowacji, a według szacunków cztery-pięć razy więcej. Są jakieś analizy specjalistów, że przy takiej dzietności to za pół wieku mogą stanowić w kraju większość mieszkańców.

      Usuń
    2. No ale musi im być tam dobrze i rdzenni Słowacy chyba ich nie prześladują. Warunki w jakich mieszkają to chyba ich wybór a nie przymus :)

      Usuń
    3. Słowacy ich nie cierpią. Nie mówię o poszczególnych ludziach, bo w takich wioskach jak w tej co byliśmy jakoś ci ludzie muszą żyć razem obok siebie, ale ogólnych nastrojach. Większość Cyganów nie pracuje i żyje z socjalu. To już wystarczy, aby zirytować tych obywateli, którzy uczciwie zarabiają na życie. Dodatkowo to grupa niesamowicie roszczeniowa, niechętna do asymilacji i ze znacznie większym odsetkiem przestępczości. Co jak "uchodźcy" na Zachodzie. Jakieś awantury czy zamieszki z udziałem Romów są na porządku dziennym - podczas wyjazdu to w telewizji pokazywali regularną wojnę w jakiejś wsi (chyba wewnętrzną cygańską), musiano wezwać specjalne oddziały policji do uspokojenia sytuacji. W gazetach z kolei był artykuł, jak to wójt kupił rodzinie cygańskiej nowy dom w sąsiedniej gminie, aby pozbyć się problemu, ale "biali" Słowacy byli wkurzeni, bo im nikt nie dał nic za darmo. To jest bardzo duży problem, który nie ma polskiego odpowiednika.

      A warunki oczywiście to sami sobie stworzyli, tak jest niemal w każdym kraju, gdzie występują Romowie :)

      Usuń
    4. Znajoma Słowaczka z Kieżmarku mówi o Romach z wściekłością: nie pracują, nie płacą podatków, zgarniają zasiłki, gdziekolwiek mieszkają jest syf, ale prawa wyborcze oczywiście mają.
      Z innej beczki, dzięki za Słowację z perspektywy pociągu :-)

      Usuń
    5. bycie pasożytem nie zwalnia od możliwości głosowania ;) Socjal dla polityków się opłaca, bo zyskują ludzi, którzy będą na nich głosować, aby nie przepadła kasa ;) Przykład z polskiego podwórka jest akurat na czasie :)

      Beczka poleca się na przyszłość :)

      Usuń
  2. ciekawa wycieczka, zaciekawił mnie kapelusz z przypinkami :) Mateusz też je zbiera i przypina do kapelutka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta znak rozpoznawczy Andrzeja ;) Już drugi albo nawet trzeci ma taki kapelusz, strasznie on ciężki ;)

      Usuń
  3. Fajna opowieść z nutką romantyzmu :) Masz dar do opisywania i super się czyta i ogląda Twoje relacje
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :) Mnie się wydaje, że raczej mam dar to przynudza i rozwlekania :P

      Pozdrowienia!

      Usuń