wtorek, 7 lutego 2017

Drewniane kościoły w centrum Górnego Śląska

Górny Śląsk budownictwem drewnianym stoi. Spośród zabytków najliczniej reprezentowane są kościoły, których na terenie regionu znajduje się kilkadziesiąt - zarówno w województwie śląskim jak i opolskim. Szczególnie dużo świątyń stoi mniej więcej w jego centrum: w zachodniej części powiatu gliwickiego. I tam pojechałem w ostatni styczniowy piątek.

Najpierw zatrzymałem się przy zamarzniętym Kanale Gliwickim (Gleiwitzer Kanal) w Rudzińcu (Rudzinitz, od 1936 Rudgershagen).


Kawałek od mostu kanał przegradza śluza Rudziniec - trzecia z sześciu zbudowanych. Jakiś czas temu chyba ją wyremontowano.


W dole widać, że wędkarstwo to fascynujący i rozwijający sport 😉.


W środku wsi pierwszy z kościołów, pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Wybudowano go w 1657 roku, w późniejszych wiekach dodano wieżę i przedsionek. Niestety, jak wszystkie tego dnia jest on zamknięty.


Na cmentarzu skromny pomnik poległych w Wielkiej Wojnie w formie krzyża.


Ten drugowojenny jest znacznie okazalszy, ale i ofiar więcej - ginęli na frontach, wywiezieni do Związku Radzieckiego oraz w mroźny koniec stycznia 1945, kiedy to sowiecka swołocz mordowała cywilów w prawie każdej okolicznej miejscowości.


Na cmentarzu oddzielonym drogą brak starszych nagrobków, jest jednak kaplica i krzyż z tego samego 1903 roku. Na krzyżu były kiedyś napisy, ale je starannie usunięto.


W sąsiednim Rudnie (Rudnau, od 1936 Braunbach) drewniany kościół stał do 1921, po czym został uszkodzony przez wichury i rozebrano go. W jego miejscu postawiono nowy, neobarokowy.


Tu dla odmiany sporo niemieckich grobów. Na niektórych widać sygnatury gliwickich zakładów kamieniarskich.


Pomnik poległych także w formie krzyża z dwujęzycznym napisem, który wygląda na oryginalny. Na pewno jednak był czymś zakryty, gdyż ślady po śrubach także są. Z boku ozdobiony małym Krzyżem Żelaznym.



Przejście frontu 25 stycznia 1945 (ta sama data co w Rudzińcu) upamiętniono dwa razy. Najpierw na, prawdopodobnie, zbiorowej mogli z polskim tekstem.


Drugi pomnik przypomina rudziniecki. Do poległych żołnierzy i zamordowanych cywilów dodano osobno ofiary "obozów internowania", czyli chyba chodzi o polskie obozy pracy dla Niemców, Ślązaków i innych z lat 40.


Bojszów (Boitschau, Lärchenhag). Wszystkie te wsie i kościoły są odległe od siebie o kilka kilometrów. Świątynia jest z początku XVI wieku. Wieża świeci się jak psu... jak nowa 😉.


Używana jest rzadko, bo parafianie wolą (albo muszą woleć) uczęszczać do szpetnego obiektu z 1982 roku. W kategorii "religijnego paskudztwa" zajmuje wysokie miejsce.


Pomnik poległych znów w postaci krzyża do którego przymocowano tablice.


Wśród wiekowych nagrobków znalazłem jeden polski z końca XIX wieku. Imię i nazwisko (Valentin Lux) kojarzy mi się z proszkiem do prania.


Kościół św. Trójcy w Rachowicach (Rachowitz, Buchenlust) jest nietypowy, gdyż ma murowane prezbiterium, które w dodatku jest jego najstarszą częścią (XV/XVI wiek). Drewnianą nawę dobudowano w drugiej połowie 17. stulecia, możliwe, iż w miejsce poprzedniej konstrukcji. Potem dostawiono wieżę.


Przed bramą pomnik poległych. Metalową tablicę wmurowano w obelisk - sądzę, że ktoś ją przechował przez okres PRL-u. Ciekawe tylko czy kamienno-ceglana konstrukcja jest oryginalna? Fotografuję go dokładnie, bo nie wiadomo jak długo znów postoi...



Niedaleko kościoła stoi drewniany spichlerz dworski z XIX wieku - odnowiony i służy jako jakieś centrum kultury.


Przejeżdżamy przez las. Po tablicach widać, że większość nazw w gminie jest dwujęzycznych.


W Sierakowicach (Schierakowitz, Graummannsdorf) mam wrażenie, że trafiłem na remont: ciemne stare drewno zaczęto przykrywać nowym, żółciutkim.


Ale jednak nie - tylko dolna część wieży musiała być w tak złym stanie, że stolarkę wymieniono. Wygląda to dziwacznie i pewno minie sporo lat, zanim kolory się wyrównają, choć biorąc pod uwagę jakość powietrza to może się mylę...

W środku są piękne polichromie odkryte i zakonserwowane kilka lat temu. Lecz ich nie obejrzę, przynajmniej nie tym razem :|.


Pomnik pod słońce, więc niewiele widać.


Sośnicowice (Kieferstädtel) mijamy bez zatrzymywania się. Smolnicki (Smolnitz, Eichenkamp) zabytek znam już dość dobrze...


...to kościół cmentarny św. Bartłomieja, wybudowany albo przez ewangelików w 1600 roku albo 150 lat później (niezły rozrzut).


Długo niszczał, bo tu także wybudowano w 1979 nowe paskudztwo straszące za domami.


Na koniec została Żernica (Deutsch Zernitz, od 1936 Haselgrund od licznych tu orzechów laskowych). Kościół św. Michała Archanioła postawiono na dawnym grodzisku lub cmentarzu.


On również całe lata stał nieużywany i w coraz gorszym stanie, remont przeprowadzono dopiero niecałą dekadę temu. Obecnie ponownie odprawia się w nim msze.


Na kamienicy pod górką widzę jakiś napis, więc człapię do niej mocno śliską drogą. Ale tam tylko rok budowy - 1904.


Czas kończyć objazdówkę, bo robi się coraz ciemniej...

11 komentarzy:

  1. przepiekne sa takie koscioly :) w ogole nie podobaja mi sie tete budowane teraz - niby nowoczesne i super, ale to nie to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nowoczesnością nie ma co przesadzać - przecież te stare kościoły też mają i prąd i nagłośnienie ;) Największym mankamentem nowych jest to, że przez nie zaczynają niszczeć te stare, gdyż mało która parafia użytkuje dwie świątynie naraz...

      Usuń
  2. Jeździłem tamtędy czasami,ale na dłużej się nie zatrzymywałem, a szkoda :(
    W Rudzińcu jest pałac, trochę zaniedbany http://www.dworypalace.travel.pl/?p=3189

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o pałacu słyszałem, ale jakoś nigdy nie umiałem go znaleźć...

      Usuń
  3. Sympatyczna mroźno-styczniowa wycieczka. Drewniane kościoły mają swoisty urok ale często nie znajdują już uznania w oczach czy to parafian czy też jegomościa proboszcza i idą w odstawkę
    albo są na siłę unowocześniane, z reguły z pominięciem nadzoru konserwatorskiego.
    Ciekawe są zachowane stare cmentarze przykościelne. Dają obraz tego jak wyboiste były ścieżki historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, w Polsce kk robi co chce, również z zabytkami. Największym wrogiem chyba są proboszcze, którym takie kiczowate współczesne potworki wydają się okazem bogactwa i powodzenia...

      Usuń
  4. Pudelku,
    Jak zwykle piękna wycieczka, a ja skorzystałam i znów obejrzałam za friko kilka nieoczywistych miejsc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem czy za friko, w końcu za internet (zazwyczaj) się płaci :P

      Usuń
  5. Bardzo fajne urozmaicenie, dla wielu Twoich górskich wycieczek. Tego typu obiekty zawsze będą mieć niezaprzeczalny urok i charakter, w przeciwieństwie do wielu wytworów współczesnych, obdartych niestety z ducha i dobrego smaku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. pudelp@o2.pl

      Tylko jeśli będziesz chciał coś napisać, to daj tu znać, bo zaglądam na majle mało regularnie ;)

      Usuń