czwartek, 28 kwietnia 2016

Bieszczady na półdziko: połoniny wokół Tarnicy

Trzeciego dnia w Bieszczadach czas na deser - połoniny! Na Caryńskiej i Wetlińskiej już byłem (na tej pierwszej nawet we mgle), więc mamy zamiar złoić te, na których trzeba dać coś od siebie.

Zostajemy podwiezieni z Ustrzyk do Wołosatego (Волосате, 1977-81 Roztoka). Jest tam trochę osób, ale wszyscy kierują się na niebieską, najkrótszą ceprostradę. Budka z biletami do parku narodowego działa pełną parą (uruchomiono ją właśnie w ten weekend), za to ta przy pustej drodze na południe - zamknięta...

Mamy pierwsze widoki na Tarnicę.


Znowu cudownie cicho i spokojnie :).


wtorek, 26 kwietnia 2016

Bieszczady na dziko: Hon - Rabe - Bystre

Pierwszą kwietniową noc w Bieszczadach spędzamy w bacówce pod Honem. Dociera tam jeszcze Neska, obecna już na kilku górskich wyprawach opisanych na stronach tego bloga. W schronisku pustawo, dopiero późnym wieczorem dojeżdża jakaś większa grupa. Za to w Siekierezadzie byliśmy praktycznie sami! W piątek, podczas całkiem niezłej pogody!

W sobotę rano słoneczko nadal na niebie...


Dzisiejszą trasę planujemy również "na dziko" - w sensie nie bez szlaków, jak przez większość wczorajszej, ale z potencjalną minimalną liczbą ludzi do spotkania. Grupa się rozrasta - przyłącza się do nas Iza z Romkiem i psem Deyną, a koleżanka rusza na oklepane połoniny :P.

Spod bacówki wchodzimy na Główny Szlak Beskidzki w kierunku Honu. Zaczyna się od mocnego kopa w tyłek - bardzo ostrego podejścia pod dawno nieczynnym wyciągiem orczykowym.


czwartek, 21 kwietnia 2016

Bieszczady na dziko: Terka - Tworylne - Krywe - Zatwarnica

Po mojej listopadowej pierwszej wizycie w polskich Bieszczadach postanowiłem rychło tam powrócić, najlepiej w terminie gwarantującym względny spokój. Początkowo z Eco planowaliśmy marzec, lecz ostatecznie stanęło na połowie kwietnia. Jak się okazało, nie mogliśmy lepiej tracić z datą.

Autobusem z Górnego Śląska tym razem dojeżdżamy do Polańczyka, który o tej porze sprawia wrażenie miejsca opuszczonego przez Boga i większość ludzi. Z przystanku ewakuujemy się na drogę wojewódzką, licząc na złapanie stopa, gdyż najbliższy PKS mamy dopiero za prawie 2 godziny. Ruch uliczny nie wróży nic dobrego...


Najpierw wszystkie auta jadą w przeciwną stronę - chyba wszyscy chcieli uciec z głębi Bieszczadów. Później kierowcy nie przeważają większej ochoty na zabranie nas, niezmiennie pokazując najgłupszy gest, jaki można pokazać autostopowiczom - "jadę tylko kawałek". A my przecież nie wybieramy się do Pekinu, tylko też kawałek!

W końcu po ponad pół godzinie zatrzymuje się terenówka i podwozi nas do Bukowca (Буковець). Nasz punkt startowy jest w innym miejscu, lecz nie narzekamy, tylko od razu ruszamy w trasę. Autobusem dojechalibyśmy ciut dalej, ale też przecież dużo później.

środa, 13 kwietnia 2016

Mainz. W cieniu katedry

Mainz (Moguncja) to kolejne z miejsc w Nadrenii-Palatynacie które miałem okazję odwiedzić trzy lata temu. Duże miasto, stolica landu i kolebka światowego drukarstwa, bo to właśnie tutaj urodził się i działał Johannes Gutenberg.

W przeszłości Mainz pełniło ważną rolę w Świętym Cesarstwie Rzymskim - było siedzibą arcybiskupstwa. Arcybiskup Moguncji znajdował się wśród elektorów cesarskich, więc trudno się dziwić, że miasto rozwijało się w cieniu głównej świątyni.

Katedra świętych Marcina i Szczepana jest potężna i jej wieże widać z wielu stron starówki, ale z powodu ciasnej zabudowy ciężko ją ogarnąć w całości nie zasłanianej przez inne budynki.


Obecną konstrukcję zaczęto wznosić w XI wieku - wcześniej w tym miejscu stały co najmniej dwa inne kościoły. Reprezentuje typ tzw. cesarskiej katedry romańskiej, jako jedna z trzech w Niemczech. Odbyło się w niej kilka koronacji władców Niemiec - to druga katedra koronacyjna obok Akwizgranu. Wielokrotnie ją rozbudowywano i przebudowywano, a w 1942 roku została zbombardowana przez aliantów: spłonęły dachy, ale na szczęście wyposażenie nie ucierpiało w większym stopniu. Mimo to odbudowa trwała aż do lat 70. XX wieku.

sobota, 9 kwietnia 2016

Dolina środkowego Renu

Francuzi mają zamki nad Loarą, a Niemcy zamki nad Renem. Odcinek rzeki między Bingen a Bonn pełen jest średniowiecznych twierdz i rezydencji wznoszących się na wzgórzach wzdłuż obu stron rzeki. Fragment do Koblencji (Oberes Mittelrheintal - Górna Dolina Środkowego Renu) został wpisany na listę UNESCO.


Na rozejrzenie się po tych okolicach miałem tylko jedno popołudnie - bardzo mało czasu! Pojechaliśmy więc do miejscowości, która była nam najbliższa i gdzie zaczyna się ów wyróżniony krajobraz kulturowy -  do wspomnianego Bingen.

sobota, 2 kwietnia 2016

Bad Kreuznach - uzdrowisko nad rzeką Nahe

W 2013 roku przez ponad tydzień przebywałem w zachodnich Niemczech - to właśnie wówczas zrobiłem krótki wypad do Luksemburga oraz m.in. zwiedziłem Trewir. Nocowałem zaś w mieście Bad Kreuznach, w Nadrenii-Palatynacie.

To uzdrowisko jest typowym przykładem jak teoretycznie zwykła miejscowość może kryć w sobie potencjał turystyczny.


W uzdrowisku leczy się głównie choroby związane z podeszłym wiekiem, jest więc zdominowane przez emerytów. Emeryci chodzą ulicami, siedzą na ławkach i wdychają opary przy licznych tężniach.


Czasem też odchodzą z tego świata, więc co chwilę słychać było dźwięk karetek. Nie nastrajało to optymistycznie ;).