niedziela, 31 maja 2015

Podlasie - spływ tratwą po Biebrzy

Jest godzina 20-ta, wiatr ucichł, więc w końcu możemy zacząć spływ Biebrzą. Cieszymy się jak dzieci, choć niebo już wyraźnie wskazuje, że koniec dnia coraz bliżej... Początkowy plan zakładał odcinek Wroceń-Osowiec, jednak wobec warunków atmosferycznych (silny wiatr wiejący przez większość dnia), realny wydawał się co najwyżej leżący nieco po ponad połowie tego dystansu Goniądz.



Jaka jest różnica między tym, co było wcześniej, świadczy fakt, że w ciągu 5 minut przepłynęliśmy więcej, niż przez dwie godziny w południe ;)


piątek, 29 maja 2015

Podlasie - od Osowca do Wrocenia

Wiosna to od jakiegoś czasu okres wędrówek po północno-wschodniej Polsce. Tak też było i w tym roku, choć w mocno okrojonym składzie, ale w końcu nie ilość, lecz jakość ma znaczenie :)

Nie odbyło się jednak bez dramatów, w końcu licho nie może odpuścić takiej okazji. Jeszcze w domu dostaję informację od Eco, że licho zamknęło sklep ze statywami i pod postacią sprzedawczyni oszukało go w sklepie. Potem trochę się uspokoiło - spotykamy się w katowickiej knajpie wraz z osobami towarzyszącymi, jest miło i przyjemnie i nagle, tuż przed wsiadaniem do autobusu, Andrzej odkrywa, że nie ma aparatu! W tamtym roku ja, w tym on, ciekawe na kogo trafi za rok :? :zly

W minorowych nastrojach docieramy we dwójkę do Warszawy, w dodatku za wcześnie! Zwykle to nie jest problemem, ale teraz jest przed 4 rano, ciemno, zimno, a jedyna cywilizacja to przydworcowa mordowania z rosyjskojęzycznymi gośćmi i okładającymi się pasztetami...

Na stacji metra podróżni modlą się do zamkniętych drzwi, więc w ramach jedynego słusznego wyjścia wypijamy po piwku w pobliskim skwerku :) Kiedy w końcu otwierają podwoje kolei podziemnej, pierwszym składem jedziemy w kierunku Młocin, obserwując grupę młodych cichodajek ze swoimi kolegami. Ach, młodość...

Kolejny autobus dowozi nas wreszcie do stolicy Podlasia.

piątek, 15 maja 2015

Choczańska majówka - część druga

Tajemnicza poświata wokół księżyca, oprócz uszkodzonego statywu Ecowarriora, przynosi zmianę pogody :( Rano, gdy pierwszy raz wychodzę z namiotu to świeci jeszcze słońce, potem przychodzą już chmury.



Nie jesteśmy też sami - z daleka słychać odgłosy drwali, w dole stoi samochód (zapewne od nich), przejechał polaną traktor z sympatycznie machającym kierowcą, w końcu podchodzi jakiś facet i pyta się, czy jesteśmy z Polski. Jeśli tak, to w porządku. A gdybyśmy nie byli? Ciekawe...

poniedziałek, 11 maja 2015

Choczańska majówka - część pierwsza

W tym roku majówkę mieliśmy spędzić w Górach Choczańskich - czyli zupełnie inaczej niż rok temu, kiedy wybraliśmy miejsca odludne! Żeby uprzedzić tłumy ruszamy, już tradycyjnie, w środowe popołudnie z Katowic w liczbie osób trzy. W Tychach dosiada Młody i mkniemy w kierunku granicy wesołym pociągiem - na szczęście podstawiono nam stary skład i mogliśmy wygodnie zasiąść w przedziale bydlęcym ;)

Podróżował z nami m.in. mocno nawalony pan, który twierdził, że jedzie do Milówki robić seks; ponieważ jednak wysiadł już w Bielsku, to chyba miał z tym ciężko ;) Potem wsiedli panowie wracający z roboty, którzy jak zawsze mieli coś ze sobą do rozlania - jeden z nich okazał się pochodzić z sudeckiej Nowej Rudy, inny kilkukrotnie przedstawiał nam swoją prognozę na majówkę - bez deszczów i temperatura 30 stopni - w piątek 10, w sobotę 10 i w niedzielę 10 :D

W końcu docieramy do Zwardonia - i znowu zderzenie z wymarłą wioską... objawia się licho - knajpa, w której rok temu czekaliśmy na dziewczyny jest zamknięta. Skoro już w polskich wioskach nie opłaca się prowadzić spelunek, to naprawdę można krzyknąć: JAK ŻYĆ?

Przechodzimy zatem pospiesznie na lepszą stronę księżyca...


czwartek, 7 maja 2015

Po śladach Breslau - część trzecia

Trzeci odcinek z serii "spacer po śladach nieistniejącego miasta" - tym razem luźno związane ze sobą pamiątki...

Na początek Oberschlesischer Bahnhof - Dworzec Górnośląski, pierwszy w mieście.

Dość szybko przejął jego rolę dzisiejszy Dworzec Główny, a ten stracił swoje znaczenie i dziś jest raczej zapomniany.