poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Breslau - spacer po cmentarzach

odcinek drugi spaceru po śladach nieistniejącego miasta to wędrówka po cmentarzach...

Stary Cmentarz Żydowski
przy ulicy Ślężnej (Lohestraße) to prawdziwa perełka, nie tylko na skalę Śląska czy Polski, ale i Europy. 4,6 ha, 12 tysięcy nagrobków, często o bardzo wysokiej wartości historycznej. Spoczywają tutaj Żydzi zasłużeni dla Breslau, ale też wyznawcy judaizmu z innych terenów.

Cmentarz założono w 1856, a ostatni pochówek odbył się już w mrocznym 1943 roku. Mimo tragicznych wydarzeń wojennych kirkut przetrwał i to w całkiem niezłej formie, porównując go do innych śląskich nekropolii żydowskich. Dziś jest oddziałem Muzeum Miejskiego jako Muzeum Sztuki Cmentarnej.





W sobotnie popołudnie panuje w środku cisza i gdyby nie wyjące w oddali syreny policyjne można by odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie.



W 1945 roku na cmentarzu i w okolicach toczyły się walki, co widać na wielu nagrobkach - wygląda to tak, jakby wojna skończyła się całkiem niedawno...


Nagrobki, jak to na cmentarzu, są rozmaite - od tych bardzo skromnych do porażających nawet dziś swoim przepychem. Chyba najbardziej okazałe jest mauzoleum rodziny Schottlaender - kupców i filantropów.
Przez niektóre grobowce, jak Kolkerów, można przejść na sąsiednią alejkę, wcześniej niewidoczną.

Kaufmannowie zafundowali sobie styl mauretański.


Jest piramida...


...sala tronowa.


Wśród osób znanych wyróżnia się nagrobek Ferdinanda Lasalla - założyciela pierwszej niemieckiej partii robotniczej.


Kiedyś wyglądał on bardziej okazale, a jego tylna strona (od ulicy) była na początku lat 30. miejscem walki politycznej komunistów i nazistów. Po wojnie pomnik odnowiły polskie władze - co ciekawe, umieściły na nim napisy po wyklętym wówczas we Wrocławiu języku niemieckim. Najwyraźniej towarzysz Lasall miał taryfę ulgową ;)

Ciekawy jest nagrobek szachisty Arnolda Schottländera z piękną inskrypcją: "Jego ciało było słabe ale duch silny" (poruszał się on na wózku).


Z innej tematyki - zwieńczenie grobu porucznika artylerii Georga Lemberga, poległego w 1917 roku.

Tablica poświęcona wielu Żydom poległym w czasie Wielkiej Wojny jest przy wejściu.

Jak widać, w starciu przyroda kontra człowiek często ta pierwsza jest górą.
 
Kolejnym etapem miał być Nowy Cmentarz Żydowski przy ulicy Lotniczej (Berliner Chaussee, Flughafen Strasse) - założony na początku XX wieku jest nadal czynny. Niestety, zaraz za bramą przestało być miło...

Podchodzi pan "opiekun" kirkutu. Wyprasza za bramę. Cmentarz jest zamknięty. Co innego pisze przy bramie i na oficjalnej stronie Gminy Wyznaniowej, która teraz nim zawiaduje - w niedzielę jest otwarty! Co więcej, gmina wręcz podaje ceny biletów wstępu!

Nie, proszę pana, trzeba umieć czytać ze zrozumieniem - odpowiada opiekun. - Tam pisze, że jest otwarty dla odwiedzających, a nie zwiedzających!

Szczęka opada... ponoć nie ma zgody odpowiednich służb na oficjalne otwarcie cmentarza i opiekun boi się, że jak coś spadnie na łeb, to on za to odpowie. Rozumiem, ale dlaczego takiej informacji nigdzie się nie podaje?! No tak, ale tam jest mowa o odwiedzających, nie zwiedzających - z tego wynika, że odwiedzając kirkut nie narażamy opiekuna na straty, a zwiedzając tak... Typowa polska paranoja, tym bardziej, że na stronie Gminy Żydowskiej jak byk pisze o ZWIEDZANIU. Na pytanie czy można chociaż podejść kawałek i zrobić kilka zdjęć pada odpowiedź, że fotografowanie jest możliwe wyłącznie za zgodą zarządcy! :o-o No dobra, z takim cyrkiem to się jeszcze na cmentarzu nie spotkałem...

Mail wysłany do Gminy Żydowskiej we Wrocławiu pozostaje na razie bez odpowiedzi. Może mogłem użyć kilku wulgaryzmów, to przynajmniej by mi odpisali, że jestem antysemitą.

Ponoć kirkut ma być otwarty również dla podejrzanych zwiedzających od maja, ale nie wiem czy tam warto wracać (choć to piąty pod względem wielkości kirkut w Polsce)... Pozostało zrobienie kilku zdjęć zza płotu - na środku jest tolos - kolejny pomnik poświęcony poległym.

Z boku stoją ruiny budynku przedpogrzebowego, który łączył się z nieistniejącą już kaplicą.
 
Ślady po kulach również występują tutaj obficie...

Zmieniamy wyznanie - cmentarz św. Ducha, założony w 1918 roku jako Friedhof St. Heinrich. Na pierwszy rzut oka zwyczajnie zwyczajny.


Jednak przy głównej alejce jest konstrukcja, na którą zapewne wiele osób nie zwraca uwagi - pomnik poległych, postawiony w 1921 roku.

Na czterech słupach zachowały się częściowo tablice z nazwiskami.



Kilka niemieckich nagrobków wmurowano w niewielki murek pod samym kościołem.

Na końcu ulicy Grabiszyńskiej (Gräbschenerstrasse) znajdowały się kiedyś trzy rozległe cmentarze - Kommunal Friedhof in Graebschen I, II i III.

Centralnie w miejscu nieistniejącego krematorium stoi od paru lat Pomnik Wspólnej Pamięci - Denkmal des gemeinsamen Gedenkens.

Upamiętnia on dawne cmentarze Breslau, które zniknęły z powierzchni ziemi. W ścianę wmurowano nagrobki, odnalezione w 1989 roku w pewnym zakładzie kamieniarskim, gdzie przerabiano je na nowe. Odkupiło je miasto. Pomnik podzielony jest na cztery sektory - komunalny, ewangelicki, żydowski i komunalny - tak jak stare nekropolie.

Na ziemi leży płyta z listą nieistniejących cmentarzy - jest naprawdę długa. I w tym momencie nie sposób nie wspomnieć o polskich cmentarzach na Kresach. Często i słusznie przywołuje się ich zagładę jako barbarzyństwo, ale co zatem powiedzieć o tym co działo się choćby tutaj, kiedy praktycznie WSZYSTKIE przedwojenne cmentarze zostały zniszczone lub "odniemczone" i to znacznie skuteczniej niż robiły to władze sowieckie?

Miejsce na ten pomnik nie jest przypadkowe - do lat 60. XX wieku był tu Kommunal Friedhof III, a obecnie to park. Ludzie odpoczywają między drzewami, ale tak właściwie na grobach, bo nigdy nie przeprowadzono masowej ekshumacji (zresztą dokąd?). Uważny obserwator dojrzy wystające tu i ówdzie zamaskowane ślady po nekropolii - np. studni cmentarnej za drzewem...

...resztki bruku na byłych alejkach...

...a nawet, jak podejrzewam, pozostałości samego grobu.


Z Kommunal Friedhof I i III, zamienionych na miejsce wypoczynku (nr I chyba nawet wcześniej z racji dużego zniszczenia w czasie wojny), pozostały dwie większe kwatery - dziecięca (do odwiedzenia następnym razem) oraz żołnierzy włoskich.

Spoczywają na nim ciała ponad tysiąca jeńców wziętych do niewoli przez armię cesarską, głównie po bitwie pod Caporetto. Zmarli z powodu ran, chorób i ciężkich warunków.

Niektórzy już nawet po wojnie, rozejm nie przyniósł im wyzwolenia.

Kwaterę wydzielono z cmentarza komunalnego w 1927 roku i umieszczono w niej rzędy skromnych, kamiennych płyt.

Pośrodku stoi obelisk, na którym jakiś inteligentny "konserwator" tak podkreślał cyfry, że z lat 1940-1945 wyszło 1911-45...

Z kolei ten żołnierz zmarł 77 marca... widać wtedy mieli jakiś inny kalendarz.

Podobno pochowano też w tej kwaterze 20 żołnierzy aresztowanych przez Niemców po kapitulacji Włoch w 1943 i rozstrzelanych. Nie ma jednak po tym żadnego śladu, za to między włoskimi kamieniami leży kilka prawie nieczytelnych, prawdopodobnie znalezionych gdzieś w parku i tutaj przyniesionych.


Jedyną częścią z trzech niemieckich cmentarzy, która nadal pełni swe funkcje, jest nr II - dzisiaj Cmentarz Grabiszyński.

Do dziś stoją budynki administracyjne oraz ogromna kaplica (wygląda jak normalny kościół) niejakiej Karoline Gierth, służąca jako kaplica cmentarna.


Nagrobków z czasów Breslau ocalało ledwie kilka - tutaj odrestaurowane pozostałości rodziny Oswald Pueschel.


W starych grobach zadomowili się nowi mieszkańcy.

Skoro mowa o Breslau to nie sposób pominąć zakończenia istnienia tego bytu... po sąsiedzku od Włochów jest Cmentarz Żołnierzy Polskich, założony na sztucznym kopcu.



Z widokiem na Ślężę (Zobten) leżą tutaj żołnierze Września, zmarli w niewoli, ci z II Armii WP, którzy zginęli pod koniec wojny i jakaś grupa ofiar rozstrzeliwań.

Cmentarz Oficerów Radzieckich, którzy padli w bojach o Festung Breslau, jest dobrze znany wszystkim jadącym z centrum w kierunku autostrady - strzegą go cztery czołgi i dwie armato-haubice, biorące udział w ówczesnych walkach.



Cmentarz zaczęto tworzyć jeszcze w czasie, gdy było słychać strzały. Oprócz oficerów radzieckich pochowano na nim także dwóch Niemców z komunistycznych oddziałów dywersyjnych, działających w mieście w ostatnich dniach agonii miasta.


2 komentarze:

  1. Dokładnie, można cofnąć się w czasie :) piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Stary cmentarz żydowski we Wrocławiu to jeden z piękniejszych kirkutów w Polsce o ile nie w Europie. Zdjęcia oddają klimat miejsca.

    OdpowiedzUsuń