poniedziałek, 29 grudnia 2014

Polná, Žďár nad Sázavou i Polička

W drodze powrotnej z Jihlavy na Śląsk zatrzymujemy się jeszcze w trzech (a właściwie czterech) ciekawych miejscach. Na początek miasto Polná (Polna), kilkanaście kilometrów od Jihlavy.


Niewielkie, senne, w historii zaznaczyło się tylko raz - za sprawą tzw. Hilsneriad, serii procesów o podłożu antysemickim. W 1899 niejaka Anežka Hrůzová została zamordowana w pobliskim lesie - o rytualny mord na katoliczce oskarżono Leopolda Hilsnera, upośledzonego umysłowo włóczęgę żydowskiego. Mimo dość wątpliwych dowodów (a właściwie ich braku) skazano go na śmierć (Hilsnera bronił Masaryk, późniejszy prezydent Czechosłowacji); po kasacji wyroku kolejny sąd zrobił to samo - Hilsner ostatecznie nie został zabity, a w 1918 roku dzięki aktowi łaski cesarza Karola wyszedł do wolność, ale morderstwo to do dzisiaj nie zostało wyjaśnione.

Społeczność żydowska była w Polnej liczna w XIX wieku, w kolejnym stuleciu mieszkało tutaj jedynie kilkadziesiąt osób, skupionych wokół placu Karlovo náměstí.

Wojnę przeżyło 3 Żydów, ale żaden do miasta już nie wrócił. Na szczęście przetrwała synagoga z 1863 roku, zamieniona przez Niemców na magazyn.

Z zabytków innego typu rzuca się w oczy zamek, wybudowany w XIV wieku.
Pod zamkiem musiał być oczywiście browar.
Pracował do 1927 roku, po czym ustąpił pola browarowi miejskiemu, nowocześniejszemu. Ten drugi przestał działać po II wojnie światowej, ale ponoć obecnie jest remontowany i być może w przyszłości znowu zacznie produkować piwo.

Na obrzeżach Vysočiny spoczął Žďár nad Sázavou (Saar) - to kolejna miejscowość która leży i w Morawach (większość) i w Czechach. Znajduje się tu były klasztor pocysterski, zamieniony później na pałac.

Skoro cystersi - to muszą być stawy!

Nie to jednak jest główną atrakcją, lecz sanktuarium pielgrzymkowe Jana Nepomucena, wznoszące się na wzgórzu Zelená Hora (Grüner Berg) i wpisane na listę UNESCO.

Powstałe w XVIII wieku według oryginalnego projektu Jana Blažeja Santini-Aichela z lotu ptaka przypomina gwiazdę, a z poziomu ziemi warowny zamek.

Kościół z relikwiami Nepomuka otacza mur z kaplicami.


Świątynia jest zamknięta - to chyba przesada, aby zamykać miejsca pielgrzymkowe poza sezonem?? Wokół, wewnątrz murów, jest cmentarz. Ku mojemu zdziwieniu widzę też grób czerwonoarmistów - nie spotkałem się jeszcze, aby chowano ich w środku katolickich sanktuariów!

 
Dwa inne ciekawe obiekty w pobliżu - barakowy most, nazywany małym Mostem Karola (mocno naciągane)...

...oraz Górny Cmentarz, wybudowany dla ofiar zarazy, która w końcu do tych okolic nie dotarła.

Zmieniamy kraj na pardubicki i zatrzymujemy się ponownie w Poličce (Politschka), gdzie w piątek kupowaliśmy piwo :) Tu z kolei można podziwiać zachowany w dużej mierze pas murów miejskich - liczący ponad 1200 metrów z 19 basztami nie ma sobie równych na czeskich ziemiach.



Mury planowano zburzyć w XIX wieku, podobnie jak w innych miastach - ocalały jednak dzięki pechowi miasta, które padało ofiarą pożarów: spowolniło to jego rozwój i ogołociło budżet, nie było więc funduszy i potrzeby, aby je rozebrać.

W tym czeskim Carcassonne (ileż tych Carcassonne jest w Europie??) można też obejrzeć zabytkową starówkę, ale i tak najważniejsze są średniowieczne obwarowania.

Już nie aby zwiedzać, ale do celów konsumpcyjnych jest ostatni postój - w Šumperku (Mährisch Schönberg - co ciekawe, niemiecką nazwę upodobali sobie miejscowi kibole piłkarscy i oblepiają nią wszelkie możliwe miejsca). Okazuje się, że i oni mają swój jarmark - niewielki, ale praktyczny - we wszystkich otwartych budach sprzedają alkohol :D

Jarmarki w Republice Czeskiej to doskonały pretekst aby nie skupiać się tylko na gluhweinie, ale też na zabytkach :)

2 komentarze:

  1. Bardzo interesujące to sanktuarium na wzgórzu Zelena Hora. Z dołu prezentuje się niemalże jak jakiś Palazzo in fortezza. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mury też ma na tyle grube, że spokojnie odparły mniejsze ataki :) zapewne też m.in. dlatego wpisano je na listę UNESCO

    OdpowiedzUsuń